Włodzimierz Pańków Włodzimierz Pańków
441
BLOG

Po co nam to było? Dlaczego i dla kogo to robimy?

Włodzimierz Pańków Włodzimierz Pańków Rozmaitości Obserwuj notkę 2

 

Od momentu ogłoszenia Misji prof. Piotra Glińskiego nasila się permanentny atak na przewidzianą w Konstytucji III RP - i realizowaną przez nas konsekwentnie - procedurę mającą na celu zastąpienie nieskutecznego czy wręcz niedołężnego "gabinetu cieni" D.Tuska jakimś, w tym przypadku określonym i znanym, na podstawie jakichś jego 20-tu spotkań z mediami - rządem technicznym, który ma za zadanie doprowadzenie naszego Kraju do zrealizowania dwóch zasadniczych celów":

  • przeprowadzenie przyśpieszonych Wyborów Parlamentarnych i wyłonienia nowego Rządu RP, który zastąpiłby obecny rozrywkowo-kabaretowy "gabinet cieniasy" (mimo wszystko sadzę, że takie okreslenie nie dotyczy Ministra Gowina, w miarę "wiernego sobie",
  • powstrzymanie procesu staczania się polskiego Państwa, społeczeństwa i gospodarki w przepaść stworzoną niezrozumiałą polityką obecnego rządu, ktory startował od 6-7,0% wzrostu PKB i doprowadził do 1-no procentowej stopy tego wzrostu, 1 biliona zł. długu publicznego, 15,0% bezrobocia (wśrod mlodych Polakow - dwa razy tyle), dwumilionowerj i stale rosnacej emigracji, pogłębionej (m.in. VAT-em na produkty "rodzinne") katastrofy demograficznej i rozkładu struktur Polskiego Państwa, poprzez jego zastąpienie decydentami tkwiącymi w strukturach stojącej za nim hegemonicznej partii PO.

Ataki i zarzuty dotyczą wielu spraw; tutaj ustosunkuję się tylko do kilku spośrod nich.

Co do zarzutow dotyczących treści przekazywanych na naszych  konferencjach merytoryczno-programowych - było ich już ok. 15 w ciągu 5 miesięcy - to warto przypomnieć sentencję pewnego amerykańskiego ekonomisty, chyba Galbraitha, że "po to aby dotrzeć do istoty jakiejś sprawy - trzeba najpierw przypomnieć to, co jest banalne i oczywiste"; zbyt wiele rzeczy jest "zapoznawanych"; a ponadto - my, "ludzie Glińskiego", jesteśmy także "społecznymi dydaktykami", "edukatorami" - i wiemy, że to, co jest dla niektórych oczywiste - nie musi być oczywiste dla wielu innych. Doświadczałem tego wielokrotnie na najwyższym poziomie kształcenia, tzn. w spotkaniach z moimi doktorantami. System edukacyjny III RP poczynił ogromne spustoszenia...


Po drugie, znam od b. dawna powiedzenie mówiące o tym, że "politycy, podobnie jak pijacy, szukają w "latarni" nazywanej "nauką" raczej oparcia niż światła..."; są jednak różni politycy: jedni gardzą naukowcami i wolą opierać się na pół- i ćwierć-inteligentach (to przypadek Tuska i choćby rzecznika jego klubu), inni jednak słuchają specjalistów i czegoś się uczą, jeszcze inni pozorują zainteresowanie. A jeszcze jest tutaj wątpliwość co do jakości wiedzy, np. wiedzy ekonomistów, krajowych i zagranicznych; ileż razy sie mylili i wciąż sądzą, że są autorytetami (tu "ciężki przypadek" L.Balcerowicza - podobnie jak kobiety, które miały poweodzenie w młodości i nie zmieniaja stylu swego "wystroju" na starość - on wciąż myśli tak, jak myślał ćwierć wieku temu czy 14 lat temu, i to z wiadomymi skutkami...).


Jako umiarkowany i sporadyczny ale jednak wierny żeglarz - cenię ostrzegawcze uwagi o tym, żeby wchodzić do "Świata Polityki" w "sztormiaku"; ja jednak sądzę raczej, że polityka wymaga przede wszystkim cierpliwosci i psychicznej odporności, bo jest to sztuka "przędnięcia z pajęczyny", każdy podmuch może zniweczyć jej efekty i nie pomoże żaden "sztormiak" ani nawet tak popularne w naszym kraju "ekrany" czy nawet (planowane, wokół-sejmowe) mury! Dzisiaj mozna bombę zrzucic ze smigłowca, szybowca czy moździeża!

Wiem też, że polityka to jest sztuka robienia nie tylko rzeczy możliwych (to jest oportunistyczna koncepcja polityki) ale także rzeczy koniecznych! Dlatego  my robimy to, co robimy...i będziemy robić!

Poceszamy się przy tym, że "kropla drąży skałę" i nawet pocisk "drobnego kalibru" może zarysować mur czy ścianę...
Pozostaje nam - i innym, uczciwym i cierpliwym Polakom - TAKA WIARA I NADZIEJA, WYNIKAJĄCE Z MIŁOŚCI (DO KOGOŚ CZY CZEGOŚ)!
ALE POWIAŁO PATOSEM...nieprawdaż?

 

 

 

A kto nas wspiera w naszym „dziele”, trochę przypominającym „przędzenie z pajęczyny” lub, używając języka wojskowego – „rozpoznanie bojem” (oba mniej lub bardziej ryzykowne)?

A kto nam towarzyszy i kto nas wspiera w tych „zbożnym” przedsięwzięciu, które jest w pełni zgodne z regułami sformułowanymi w Konstytucji RP, panie „profesorze” Nałęcz, i w ramach którego od 5 miesięcy są prowadzone debaty, mające na celu przekonanie do naszych zamiarów większości odpowiedzialnych za przyszłość Polski przedstawicieli Narodu Polskiego? Zgodnie z tą Konstytucją mamy jeszcze kilkadziesiąt dni na prowadzenie tej debaty oraz możliwość dalszych, kolejnych podejść w Sejmie (ktoś poważnie potraktował tę sprawę w Polskiej Konstytucji!)?

Pokrótce odpowiem na to pytanie.

Wspiera nas, co jest oczywiste, znacząca część działaczy PiS (złożyli przecież wniosek w sprawie „konstruktywnego votum zaufania”) ale zmieniająca się szybko sytuacja w Polsce może ich skłonić do zmiany stanowiska. Jeśli nastąpi rozkład PO, który może się rozpocząć, dosłownie, jutro, a także PSL i całej rządzącej koalicji, to większość partii – poza tzw. RP – będzie zainteresowana rozwiązaniem Parlamentu i przyśpieszonymi wyborami. Działania grupy ekspertów prof. P.Glińskiego nie utracą jednak sensu, gdy nastanie „okres smuty”, wypełniony coraz większymi zagrożeniami dla Polski i Polaków i jesli będzie u nas twałym zjawiskiem swoisty "paraliż" długofalowego, strategicznego myślenia…

Nie podjęliśmy, z oczywistych dla nas względów, rozmów z nihilistycznym ugrupowaniem Palikota, zorientowanym na anty-wartości, działającym pod kuratelą GW i TVN, gdyż nawet dawni, niejako „wymuszeni” koalicjanci naszej „partii-protektorki”, tzn. PiS, a więc – Liga Polskich Rodzin R.Giertycha (ostatnio zrehabilitowanego przez „salon” i/bo działającego na rzecz „wodza” PO) oraz „Samoobrona” Leppera (jednego z „seryjnych samobójców z czasów rządów PO) – tak oczerniani, wyklinani i potępiani przez „establishment” III RP – reprezentowali szczyty odpowiedzialności, wiarygodności, a nawet jakiejś „kultury politycznej”, w porównaniu z ludźmi z „szamba” Ruchu Palikota, za którym stoi jego „ojciec ideowy”, jeden z największych „szambiarzy” naszych czasów, Jerzy Urban. Obserwując ich ciągotki do naszych wschodnich „przyjaciół” i konszachty z nimi – już dawno doszedłem do wniosku, że rozmowy z tym „ruchem” powinna rozpocząć grupa jakichś uczciwych i solidnych prokuratorów – jeśli się tacy znajdą…

O innych ugrupowaniach już tu pisałem…

SLD L.Millera, w trakcie spotkania: „owszem, sądzimy, podobnie jak wy – a nawet jeszcze bardziej – że Polska Tuska stacza się po równi pochyłej ale nie pomożemy wam w próbie zatrzymania tego procesu – to by wzmocniło tych „zbrodniarzy” z PiS! Radźcie sobie sami. Teraz, gdy inni „towarzysze” zaszli ich „od tyłu”, odbierając, jak wskazuje wstępny sondaż, znaczącą część zwolenników i potencjalnego elektoratu, może zmienią  swoją „definicję sytuacji” (kto większy, a kto mniejszy „wróg”?), kto wie?

Rozśmieszająca i żałosna jest postawa „sekty Z.Ziobry” (nazwałem ich tak po spotkaniu), nazywanej oficjalnie „Solidarną Polską”…Gdzie ta „solidarność”, z kim oni się solidaryzują? Prof.Glińskiego „molestowali” o jakieś „duperele” sprzed lat  - Jego (współpraca z UW, opinia w „sprawie Grodzkiej) i Jego ekspertów (rzekoma propozycja 10-procentowego, w skali roku, podatku katastralnego; czy ten „facet” wygląda na politycznego samobójcę?), nie podjęli niemal żadnej ważnej dla Polaków kwestii, na którą warto by wspólnie się pochylić, całkowicie zapominając o tym, z czym się kojarzy słowo „Solidarna. Przy tej okazji zrozumiałem, dlaczego partia Kaczyńskich przegrała w 2007 roku – to oni, głównie Dorn, Ziobro i Kempa otwierali „dodatkowe”, niepotrzebne „fronty” walki PiS z jego – i Kaczyńskich – przeciwnikami, a ich i tak było dostatecznie dużo! Gadanie Ziobry, którego sekta żyje w czystej „politycznej fikcji”, że „misja grupy prof.P.Glińskiego to (także) fikcja polityczna”, i że członkowie jego sekty wstrzymają się od głosu w głosowaniu nad votum nieufności – to świadectwo „małości” tego „polityka” i wyznawców jego (małej) wiary…Doprawdy, nie miał szczęścia do ludzi, swych współpracowników, J.KACZYŃSKI, począwszy od Marcinkiewicza a kończąc... no, nie wiadomo na kim. A ludzie mojego pokolenia wierzyli, że znajdą lepszych od nas następców; nie sprawdziło się, młodzi Polacy tracą instynkt samozachowawczy - własny, oraz ten, który nakazuje bronić Ojczyzny, Państwa i Narodu.

W egoistycznej, coraz bardziej nacjonalistycznej Europie, można liczyć tylko na "mocherów", kiboli, "narodowcow", część studentów i ...harcerzy!

O posłach PO i PSL trudno w obecnej chwili coś powiedzieć – może i tam są jacyś odpowiedzialni ludzie i jeżeli jutro, pojutrze Tusk i Piechociński „wykurzą” ich ze swoich partii – to może też doszlusują do „szabli” prof. Glińskiego (czasami tak pół-żartem sobie myślę, że  może należałoby  brać pod uwagę także „ciupagi”,  tak jak w czasach "potopu", a nawet i chłopskie widły?)

Pomarzyć można, „zima była Wasza (?) – wiosna będzie nasza!”    

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości