W okresach kryzysów, upadków i przesileń pojawia się wielu takich, którzy znają i proponują Jedynie Słuszne Rozwiązania oraz tacy, którzy dają się uwieść tym pierwszym; istnieje zapotrzebowanie na propozycje dające jakąś nadzieję i pokazujące drogę wyjscia ze ślepej uliczki. To naprawdę nic nowego!
Tak się stało na opisanej już wielokrotnie Platformie Oburzonych (lepiej byłoby to spotkanie nazwać Platformą Wkurzonych, skrót dobrze się kojarzy - PW), gdzie dwie sprawy konkretne były kilkakrotnie podnoszone: te nieszczęsne - bo groźne dla naszego dzisiejszego systemu politycznego - Jednomandatowe Okręgi Wyborcze, hołubione od lat przez pewnego Profesora-Dywersanta (najpierw 10 lat w PZPR, potem szefowstwo Transparency International, ostatnio markowanie przynależności do "ekipy Glińskiego" po to, by złożyć na nią publiczny "donos") i lansowane przez bardzo dowcipnego poetę i piosenkarza, oraz upowszechnienie instytucji referendum na rozstrzyganie spraw, co do ktorych nie ma pewności, jakie może być ich rozstrzygnięcie.
Te dwie sprawy były zgłaszane na wspomnianej Platformie przez niedobitki "przemysłowej klasy sredniej", tej, ktora ponad 30 lat temu podniosła sztandar anty-komunistycznej rewolucji - Rewolucji Solidarności - tworząc realne "Państwo Związkowe" i Projekt Samorządnej Rzeczpospolitej, o którym nikt dzisiaj nie pamięta, bo został wykpiony zarówno przez "komuchów", jak i przez część "intelektualnych sojusznikow" NSZZ "Solidarność" .
W okresie 16 miesięcy "karnawału" ta "przemysłowa klasa średnia" (jak określił ją J.Kurczewski) "była wszystkim", wywierała ciagłą presję na przedstawicieli nominalnego, komunistycznego państwa. Przyjęte wówczas, "jedynie słuszne rozwiązanie", w postaci "niezależnych, samorządnych związków zawodowych" nie sprawdziło się jednak, gdy wladza wyciagnęła "wielką pałę Stanu Wojennego" i spacyfikowała ten potężny, jak się wydawało, Ruch...
Rozproszeni, obezhołowieni, sterroryzowani, dzisiaj żyjący nieraz na społecznym marginesie, ciągle jeszcze żyjący uczestnicy tamtych wydarzeń skupiają sie dzisiaj wokół "Solidarności" Piotra Dudy, który nadał pewien potencjał i pewna dynamikę temu osłabionemu już mocno Związkowi, podnosząc "sztandar walki" o skadinąd całkowicie słuszne sprawy i popierając, mniej lub bardziej zdecydowanie, wspomniane wyżej pomysły...
Ale główny ton tego spotkania - o czym już pisałem na tym blogu - to było wołanie o Polskę "rządną, praworzadną i sprawiedliwą", a nie o system wyborczy, który przeniósłby reguły rządzace "polskim biznesem" bezposrednio do Parlamentu, jak również głównych tzw. biznesmenów, oligarchów i medialnych "magnatów" w rodzaju Waltera, Solorza, Urbana, Lisa itp.
Jak powiedział pewien specjalista od polityki: dzisiaj to nie ludzie, wyborcy, wybierają polityków - polityków wybierają pieniądze!
Panie Piotrze Duda, czy to jest rozwiązanie, ktore może przysłużyć się polskim pracownikom i związkowcom?!
Po wysłuchaniu tego, co było mówione na tej Platformie Poniewieranych i Wkurzonych upewniłem sie w jednym: nie ma dzisiaj pilniejszej sprawy dla Polaków niż odbudowa instytucji naszego Państwa, na czele z Systemem Sprawiedliwości, Ustrojem Pracy i Ubezpieczeń, Opieki Zdrowotnej i Społecznej, Edukacji i Nauki oraz Spraw Zagranicznych i Obrony Narodowej.
Nie dokona tego Rząd "cieniasy" D. Tuska; jak mawialiśmy za "komuny" - ten , który zepsuł lub wręcz "zgruzował" zegarek - nie będzie w stanie go naprawić...
A Nowi Gospodarze naszego Kraju, jeśli mają osiagnąć sukces i nie podzielić losu "obozu IV RP", muszą mieć poparcie potężnego, Ogólno-narodowego Ruchu na rzecz V Rzeczpospolitej. Nie wystartują od zera - będą mogli wykorzystać "program Glińskiego", opracowany przez co najmniej kilkudziesięciu ekspertów i praktyków, którzy w ostatnim półroczu mieli okazję dyskutować swoje "pomysły dla Polski" na dwudziestu konferencjach i seminariach...


Komentarze
Pokaż komentarze (2)