Notki na blogu "żyją" dobę lub dwie; dlatego postanowiłem przypomniec moje notki sprzed niemal dwóch lat. Podjąłem wtedy próbę opisania politycznego kontekstu Tragedii Smoleńskiej.
Eksperci badający techniczny aspekt Smoleńskiej Katastrofy powtarzali od początku, ze było wiele jej przyczyn. W ujęciu, nazwijmy to, historyczno-politologicznym, również można to stwierdzić. Te różne ciągi przyczyn określiły motywy działania dwóch głównych jej beneficjantów: lidera Rosji, Vladimira Putina, i szefa Polskiego Rządu, Donalda Tuska, w okresie poprzedzającym Katastrofę.
Motywy działania rządzących są najczęściej podobne: umocnienie własnej, władczej pozycji, wyeliminowanie tych, którzy ja osłabiają i próbują "mieszać", ew. realizacja jakichś planów czy programów obiecanych wyborcom (to niekonieczne!) bądź uznanych za istotne dla "swego" kraju, narodu, partii itp. - lub dla siebie. Z natury rzeczy motywy dwóch władców sąsiednich państw najczęściej bywają sprzeczne ale cele i pożądane efekty ich działań okresowo mogą być - obiektywnie - zbieżne. Tak się chyba stało w przypadku Smoleńskiej Katastrofy oraz działań ją poprzedzających i po niej następujących.
Pozwolę jeszcze sobie na pewien "wtręt"; otóż ujmując rzecz kontekstowo trzeba w danym przypadku brać pod uwagę innych graczy, poza Rosją i Polską. Tymi graczami są głównie Niemcy i Francja, z którymi obecni władcy Polski bardzo się liczą, nie uzyskując prawie nic w zamian. Ale interesy tych państw mają silny wpływ na motywy decyzji i działań Tuska i "ferajny".
( Jest sprawą niewątpliwą, że umowny "Zachód", na czele z Niemcami,Francją,Włochami itp. jest i będzie coraz bardziej zainteresowany nie tylko "energetycznym zaopatrzeniem" płynącym z Rosji ale także i rosyjskimi rynkami. Podobnie jak to było po Wielkim Kryzysie z przełomu lat 20-tych i 30-tych XX wieku, w najbliższym czasie wspomniane kraje będą chciały "masywnie" odpowiadać na uruchomiane przez te rynki - towarowe, inwestycyjne, finansowe, intelektualne, itp. - rosnące ssanie, którego efektem może być Wielka Modernizacja Rosji, na kształt tej "stalinowskiej", z lat 30-tych i 40-tych ubiegłego wieku; pisałem już o tym wyżej, co z niej może wyniknąć dla świata, a w szczególności - dla Polski. Zmodernizowana Rosja pokaże Europie na co ją stać; ratunkiem dla niej już nie będą USA ale raczej Chiny...o ile uznają, że warto ją ratować.).
A wracając do okresu poprzedzającego katastrofę - zbiegły się w nim dwa dążenia głównych, bezpośrednich stron konfliktu: Rosja usiłowała odzyskać pozycje utracone w poprzednim okresie "za bliską granicą" ("kolorowe rewolucje"), podejmując kontrofensywę na swoich południowych i zachodnich granicach, wobec Ukrainy, Mołdawii, Gruzji, a także - Polski.
W Polsce, po wyborach parlamentarnych i prezydenckich z końca 2005 roku, zagrożony Układ (System, Sieć) post- i krypto-komunistyczny oraz lewicowo-liberalny, w dziwnym chociaż zrozumiałym sojuszu - był zdeterminowany by zrobić wszystko, żeby zniweczyć wyniki wspomnianych wyborów; szczególnie ważną rolę w jego działaniach, podważających wyniki wyborów i delegitymizujących nowe władze odegrały media (pisałem o tym kiedyś na moim blogu w poście pt. "Media przeciwko demokracji").
Jednym z głównych wrogów kremlowskich graczy, na czele z "czekistą" Putinem, grających o odzyskanie "bliskiej zagranicy" okazał się wybrany w 2005 roku Polski Prezydent, L.Kaczyński, który słusznie uznał, że realizacja "restytucyjnych" celów Kremla wobec takich krajów, jak Ukraina, Gruzja, Mołdawia itp. prędzej czy później zagrozi również Polsce. Podjął on próbę skoordynowania dążeń i działań szefów wymienionych wyżej "państw buforowych", ukierunkowanych na utrzymanie i umocnienie ich suwerenności (szczególnie po rewolucjach w Ukrainie i Gruzji,które,z jednej strony, dostarczyły "paliwa" dla działań pozostałych społeczeństw i państw, z drugiej zaś - bardzo zaniepokoiły liderów Rosji i Białorusi czyli ZBiR-a).
Okazało się, że równocześnie za jednego z głównych wrogów Prezydenta RP, Lecha Kaczyńskiego, uznał Układ (System, Sieć), który od momentu wyborów (w 2005r.) z Nim walczył, a po przejęciu rządów w RP (w 2007r.) traktował jako główną przeszkodę w realizacji swej polityki,głównie zagranicznej, podporządkowanej interesom Zachodu, głównie zaś Niemiec i Francji.


Komentarze
Pokaż komentarze