W kilku krajach świata komunizm, tak samo jak faszyzm, wyrosły na "rodzimej glebie": w Rosji, Chinach, we Wschodniej Ukrainie, w części krajów byłej Jugosławii. Do innych krajów został w ten czy inny sposób "przywleczony" - w rezultacie działań wojennych, okupacji, podboju, desantów i partyzanckich walk (np. Kuba, Kambodża). W Polsce nasilenie "komunistycznego zainfekowania" było stosunkowo niewielkie aż do momentu, gdy powstała sytuacja geopolityczna i bytowa była w stanie skłonić do kolaboracji z komunistami, głównie etnicznie obcymi, najpierw setki tysięcy ludzi, głównie dzięki ich militaryzacji, a następnie miliony ludzi, ofiar terroru i/lub propagandy. Nie ma więc racji głupawy profesor, będący "historycznym doradcą" obecnego prezydenta III RP, że w Polsce nie było kolaborantów. W latach szczytowych, tzn. 70-tych XX wieku, było ich jedynie w takiej bandzie, która nazywała się PZPR-em, co najmniej ok.3 mln. Nie pamiętam czy ten "historyk" już wtedy został kolaborantem czy też dopiero "w stanie wojennym" tzn. w latach 80-tych.
Przypominam te fakty, o których powinno się dzisiaj uczyć - i to rzetelnie - każdego Polaka, bo w tzw. "niepodległej", podobno "post-komunistycznej" III RP codziennie dzieją się rzeczy tkwiące korzeniami w tamtych latach "etatowej", masowej kolaboracji tzw. Polaków, takiego czy innego pochodzenia. Największy i najwierniejszy z żyjacych kolaborantów, tzn. W.Jaruzelski, uchodzi za Polaka, a nawet ma jakieś szlachecko-arystokratyczne pochodzenie. Służył ościennemu mocarstwu całe swoje życie i...jeszcze dłużej. Podobno będzie obchodził swoje 90-te urodziny w Sejmie Rzplitej. Może dostanie tytuł (stopień) marszałka, ma takie zasługi w gromieniu Polskiego Podziemia, Żydów, Pepiczków, polskich robotników, chłopów i inteligentów - należy mu się. Nota bene, to on był wśród tych, którzy wygnali z Polski późniejszego guru lewicy, Baumana, dając mu szanse rozwinięcia skrzydeł w Europie, a przy tym utrwalając w świecie stereotyp Polaków-antysemitów. A przecież mogli wygonić - Jaruzelski, Gomułka, Moczar, Kliszko itp - Jerzego Wiatra, chyba o podobnym pochodzeniu i już wówczas o podobnych zasługach wobec komunistycznego systemu. Mieli jednak kaprys, nie do końca dajacy się wyjaśnić. Do tego był wśród tych "polskich antysemitów Moczar, podobno Ukrainiec, na którego w tamtym czasie zrzucono całe odium "anty-zydowskiej czystki", realizowanej ewidentnie na polecenie Moskwy, szykującej inwazję Czechosłowacji.
A przy tym nie wygoniono ani Urbana, ani Passenta, ani nawet Michnika i Blumsztajna. Ci pierwsi umieli nieźle się zasługiwać reżimowi, ci ostatni byli chyba już wtedy szykowani na przyszłych sojuszników - w więzieniach pisali swoje dzieła-projekty przyszłej PRL PLUS. Jak mnie wyjaśniał Dawid Ost, zręby tych projektów powstawały już w 1986-87 i w latach następnych. W tym czasie przeprowadzano ocenę przyszłych sojuszników i szykowano ich do rozmów, zwieńczonych tzw. "Okragłym Stołem". Smutne jest to, że w tym okresie urabiano także negocjatorów i mediatorów z szeregów hierarchii koscielnej, którzy okazali się bardzo przydatni w legitymizowaniu "pokojowej transformacji" ; no cóż, wybrana strategia zmian była zgodna z doktryną Kościoła,a z drugiej strony jego aparat był też silnie inwigilowany i penetrowany przez służby.
No i w ten sposób kolaboranci - na czele z Jaruzelskim, Kiszczakiem, Urbanem Passentem i tysiącami im podobnych - zostali wynagrodzenia za wierną służbę dotychczasowym okupantom, a ich latorośle także czerpią hojnie ze splendoru i zasobów swoich rodziców.
Drugi z wymienionych w tytule "utrwalaczy władzy ludowej", "progresywny filozof" (określenie red. Żakowskiego) Z.Bauman, otrzymał nagrody za swoje zasługi na Zachodzie, a teraz wraca do kraju młodości by tu popisywać się swoim "naukowym" splendorem. Ciekaw jestem czy spotyka swoich byłych zwierzchników, z którymi niegdyś utrwalał "władzę ludową"?


Komentarze
Pokaż komentarze (6)