Z opóźnieniem reaguję na komentarz sprzed ok. 2 tygodni podpisany "Blog PM" kwitujący moją notkę o zawieszeniu moich wpisów na Salonie 24. Otóż autor tej notki wyjątkowo trafnie określił to, co mi się przydarzyło, gdy byłem świadkiem publicznych drwin i kpin trójki komentatorów na jednym z kanałów telewizyjnych tzw. "głównego nurtu". Rzeczywiście - zwymiotowałem, słuchając "komentarzy" trzech panów (udało mi się opublikować krótką notkę z ich nazwiskami, pełniejsza notka została usunięta przez cenzora), poświęconych prof. P.Glińskiemu, który jeszcze nie zdążył wyjść ze studia, a już był opluwany, niejako zaocznie.
Jako człowiek, który wiele lat miał do czynienia ze "środkami musowego przekazu" PRL, także w wykonaniu propagandystów stanu wojennego, mam wyjatkowe uczulenie na podobne praktyki "mediantów" i "komediantów", tzn. polityków.; objawia sie ono m.in. odruchem wymiotnym.
Jeśli cenzorzy Salonu 24 są zainteresowani tym, na jakich publicystów i polityków oraz z jakich kanałów telewizyjnych i studiów radiowych uruchamia się we mnie taki odruch - to w kazdej chwili mogę słuzyć niezbędnymi informacjami


Komentarze
Pokaż komentarze (1)