Włodzimierz Pańków Włodzimierz Pańków
237
BLOG

Czym Polska może być w Europie... czy po drodze nam z Turcją?

Włodzimierz Pańków Włodzimierz Pańków Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 Pozwalam sobie przypomnieć moją notkę sprzed kilku miesięcy, która w obecnych warunkach, w obliczu tego, co się dzieje w Ukrainie i wokół Ukrainy, może nabrać nowego sensu.

"Może trochę zaskoczę moich wiernych Czytelników bo dzisiaj zajmę się tym, na czym wszyscy się znają, tzn. stosunkami międzynarodowymi i dyplomacją, a na czym ja się nie znam  lub się znam umiarkowanie. Wprawdzie jestem "produktem międzynarodowym": dzieciństwo spędziłem w Ukrainie (oczywiście, Zachodniej, w nieboszczyku ZSRS), "stażowałem" i pracowalem ok. 3 lat we Francji ("na wyrywki"), prowadziłem badania socjologiczne i wykłady w Ukrainie, i w Gruzji; w tej ostatniej spędziłem, "na wyrywki", ok. 1 roku, w latach 1996-2001; za Jelcyna pracowałem także, jako czlonek Międzynarodowego Komitetu Ekspertów, dla  Moskiewskiej Fundacji Naukowej. Znam lepiej lub gorzej 5 obcych języków, spotykam się z tej racji z cudzoziemcami, trochę czytam o tych sprawach...

Startuję do tej tematyki z "pewną nieśmiałością", tym bardziej,że jest w Polsce wielu "ekspertów" od tych spraw, samozwańczych lub lansowanych przez określone środowiska, jak nap. środowisko braci Smolarów,, finansowane m.in. przez Sorosa i starające się kontrolować stosunki Polski z najbliższym Wschodem, środowisko tzw. Radka Sikorskiego, szkoły w Natolinie, Instytutu Spraw Międzynarodowych,, Collegium Civitas itp.

Jeśli ośmielam się zabrać głos w jednej, ważnej, moim zdaniem, sprawie - obok kwestii strategii Rosji wobec Polski i innych krajów "bliskiej zagranicy", o ktorej pisałem na tym blogu w moich notkach z cyklu zatytułowanego "Mój anty-raport o Tragedii Smoleńskiej" - to czynię to z uwagi na pewne luki, przemilczenia czy brak wyobraźni charakteryzujące myślenie o tych sprawach owych autentycznych czy samozwańczych "ekspertow"...

A zacznę od dwóch ważnych faktow z nieodległej przeszłości, o których informowano, ale które nie były szerzej komentowane, z których jednak należałoby, moim zdaniem, wyciągnąć okreslone konsekwencje. Dotyczą one tak liczącego się i wciąż "rosnącego" podmiotu europejskiej polityki jak Turcja oraz jej pozycji w Europie i relacji z podmiotami z Północy (patrząc od strony Turcji) i  europejskiego Zachodu (dla nas - Europy Środkowej i Południowo-Wschodniej).

Dobrych kilka tygodni temu W.Putin, mimo złego stanu zdrowia, poleciał do Ankary. Prawdopodobnie głównie w sprawie Syrii ale jak znam zycie - mogło chodzić jeszcze o coś więcej. Kilka dni temu w jego ślady podążyła kanclerz A.Merkel, która została, podobno, dobrze przyjęta, za co się odwzajemniła określonymi obietnicami wobec Turków w kwestii integracji europejskiej. To mógł być element akcji wyborczej ale czy tylko? Podobno stosunki niemiecko-rosyjskie są złe więc chyba nie chodzi o budowanie jakiegoś "trójkąta"; no to o co chodzi?

Toczą się negocjacje pomiędzy Ukrainą a UE o Umowie Stowarzyszeniowej; jest trudno - ale z Ukrainą nigdy nie było łatwo bo "rosyjska smycz" na szyi Janukowycza swoje funkcje spełnia. Pamietają może Państwo byłego Prezydenta Ukrainy, L.Krawczuka: gdy skądś wychodził w padający deszcz i ktoś mu chciał podać parasol - ten odmówił: "przebiegnę pomiędzy kroplami!" zakrzyknał.

Może już czas najwyższy zacząć budować właśnie "Trójkąt Polsko-Ukraińsko-Turecki", ktory może stanowić przeciwwagę, z jednej strony, dla Rosji, z drugiej zaś - dla Europy Północno-Zachodniej? Było-nie było to jakieś 160 mln. ludzi, nie licząc diaspory polskiej, ukraińskiej i tureckiej. To rosnąca potęga ekonomiczna Turcji i wciąż liczący się potencjał demograficzny tych trzech krajów, bezpośredni dostęp dwóch z nich do Morza Czarnego i, pośredni, tychże - do Morza Śródziemnego. Ponieważ nasza ekspansja na Pólnoc (Skandynawia) jest raczej słaba, jeśli nie liczyć Rosji - a rynki Zachodu też raczej  słabną - może wrócilibyśmy na tradycyjną drogę naszej ekspansji na Południowy Wschód...

Ja wiem, wszystkie kraje wschodniej części "południowego, miękkiego podbrzusza" Europy, nie tylko wymienione wyżej ale także mniejsze, stanowiace potencjalne obiekty tej regionalmej integracji, mają swoje wzajemne porachunki i - jak powiedziałby Poeta, - "rachunki krzywd": od Armenii i Gruzji poprzez Mołdawię aż po Rumunię, Węgry i Bulgarię oraz kraje byłej Jugosławii. Ale mając dość "marne szanse" w Unii Europejskiej i Eurolandzie - mogłyby być zainteresowane tym scenariuszem, wybiegającym na całe XXI stulecie "do przodu"...

Prezentowałem dwukrotnie powyższy pomysł na dwóch różnych spotkaniach, w obecności Ukraińców; byli trochę zdziwieni (wiadomo, Turcja ":odwieczny" wróg...) i nie podjęli tematu; a może warto do niego powrócić?

Polscy politycy, i dyplomaci, ktorzy dorośliby do tego projektu, mieliby niemałe role do odegrania, a Polska, pozostająca w narastającym kryzysie i nadmiernie podłączona pod egoistyczny Zachód, mogłaby złapać "drugi oddech"...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości