Od lat liderzy III RP deklarowali, że są adwokatami Ukrainy w jej drodze do Europy i UE; wielu Polaków - i nie tylko - miało prawo uznać te deklaracje za prawdziwe i nie podlegające kwestii; robiono porównania z rolą Niemiec wobec Polski w tej samej sprawie...
Dzisiaj, w dramatycznej i historycznej chwili, ten rzekomy adwokat milczy. Ne protestuje przeciwko szantażowi Putina, nie mobilizuje do aktywniejszych działań europejskich - i nie tylko - ważnych aktorów, z Niemcami i Francją na czele...
Ile jest wart adwokat (mecenas), który tak się zachowuje w decydującej dla podopiecznego chwili? Jak widza jego rolę wszyscy zainteresowani toczącą się sprawą, rozgrywającym się na ich oczach i z ich udziałem procesem?
I jakie sa prawdziwe motywy bierności tego adwokata? Czy bardziej paraliżuje go strach przed Moskwą czy zależność od Berlina, który jest głównym graczem w tej grze? I który dbał kiedyś o to, by odsunąć granicę z przysłowiowym Wschodem czy też zaborczym Imperium Putina jak najdalej od siebie...
Kto odpowie na te kłopotliwe i dramatyczne pytania? Czy tylko Historia?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)