Wiadomo z jakiej okazji pozwalam sobie przypomnieć moją notkę sprzed jakiegoś czasu; liczę na trochę więcej zrozumienia...
Od dawna prześladowały mnie poniższe myśli ale je raczej skrywałem; no ale przyszedł czas, gdy chęć podzielenia się nimi z innymi staje się przemożna choć na aprobatę dla nich i dla mnie raczej nie liczę... Ale: raz kozie śmierć!!!
Otóż ten coroczny, jednodniowy spektakl na początku każdego Nowego Roku, nazywany Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy, wzbudza we we mnie zażenowanie, a nawet sprzeciw, chociaż nie są mi obce uczucia solidarności i miłosierdzia. Fakt, że Państwo, o które jakoś tam kiedyś walczyłem, marnując na marginesach PRL sporą część swego życia rozpoczęło swoją aktywność od tego, co można nazwać "instytucjonalizacją żebractwa".
Wiem, wiem, zarówno religia chrześcijańska, jak żydowska czy islam zawsze nawoływały do jałmużny, aby osłabić poczucie krzywdy i niesprawiedliwości wśród wykluczonych - ale te zalecenia i praktyki nie należały do porządku państwowego, świeckiego; w tym ostatnim stosowano mniej lub bardziej powszechnie i skutecznie jakieś formy redystrybucji oparte na prawie i przymusie. Czasami, w chwilach zagrożenia, odwoływano się do hojności i poświęcenia obywateli ale to były raczej wyjątki. Niektóre współczesne państwa wręcz zabraniają żebractwa.
A u nas, w "kolebce solidarności", niektóre obszary funkcjonowania państwa - a także gospodarki - wręcz świadomie oparto na jałmużnie: ochronę zdrowia (choć sam NFZ dysponuje ponad 50 mld zł z naszych składek, a do tego straszliwie i coraz więcej "bulimy" za lekarstwa), spory fragment edukacji, szczególnie wyższej, działalność naukową i twórczość kulturalną, a także, prawdę mówiąc, spore obszary działalności gospodarczej, gdzie zamiast prawdziwych płac Polacy dostają ( a często nie dostają) coś w rodzaju jałmużny ("biedni pracujący", "prekariat", "przymusowi wolontariusze", bezrobotni z symbolicznymi zasiłkami, "zbieracze parkowi i parkingowi", a także leśni)...
Jak się tak dobrze przyjrzeć, to jest to spory segment społeczeństwa i wcale nie malejący! No a wzory idą "z góry", z mediów, od różnej maści "mediantów " i komediantów, budujących swe kariery na "akcjach" podobnych do WOŚP i załatwiających sobie w ciągu jednego dnia "alibi" dla swej często pasożytniczej i szkodliwej - bo w służbie kłamstwa, obłudy i fałszu - całorocznej, dobrze płatnej i nagradzanej działalności .
A nasze podobno prężne ekonomicznie państwo czuje się coraz bardziej zwolnione ze wspierania różnych, ważnych dla przyszłości Państwa i Narodu, aktywności: nauki, kultury, opieki zdrowotnej, edukacji.
Podejrzewam, że ci biedni jedno-dniowi "woluntariusze", uczestnicząc w tych "akcjach" pod presją nauczycieli, mediów, różnych "działaczy politycznych" itp., przyswajają sobie wzorce działania o wątpliwej wartości i zawartości: ot, wystarczy wyjść na ulicę, nastawić rękę czy puszkę (a może coś innego...).
Warto może przypomnieć, jak nazwano kiedyś pewną polską panią Minister, ŚP Grażynę Gęsicką, która organizowała transfer środków finansowych z UE do Polski; i kto to zrobił...
Z satysfakcją notuję, że do coraz większej populacji moich Rodaków dociera swiadomość faktu,że nie tędy droga do społecznej solidarności....
Tagi:


Komentarze
Pokaż komentarze (2)