Powracam do tematu bezprawia i bez-rządu na Podhalu, w szczególności w Roztokach, pomiędzy Witowem i Kościeliskiem; wysłałem kiedyś list otwarty (i zaadresowany) jeszcze wtedy, gdy Ministrem Sprawiedliwości był J.Gowin ale, oczywiście, bez żadnego efektu. Od daty wysłania tego listu wiele wody przepłynęło w Czarnym Dunajcu, zdarzyło się dwie (co najmniej) wielkie katastrofy ekologiczno-przyrodnicze, dzisiejszy "Tygodnik Podhalański" na pierwszej stronie donosi, że "Na Krupówkach biją" i co wieczór leje się krew! Będący sam w opałach szef sił policyjnych nie "pójdzie" tam po sprawców ani nikogo nie pośle...
We wspomnianym numerze "Tygodnika Podhalańskiego", na str. 3 artykuł pod wielkim i mocno przesadzonym tytułem głosi: "Drogowa bitwa w Roztokach"; przesadzonym, bo "bitwę" prowadził spychacz sciągnięty przez lokalne władze z ciągnikiem właściciela działki, Tadeusza Różaka, na której samowolnie, bez jego zgody, podjęto prace budowlane. Jest sprawą naturalną i oczywistą, że był to akt bezprawia choć podjęty przez władze samorządowe, jak można się domyślić, w ramach kampanii wyborczej do zbliżających się wyborów.
Poprzednio, przez 12 lat władze te nie okazały takiej stanowczości i zdecydowania, teraz "werbują" wyborców łamiąc prawo! Można im pogratulować! Jeśli za jakiś czas i na tym terenie - tak jak na niedalekich Krupówkach, poleje się krew - to Pan Wójt, Bohdan Pitoń będzie miał w tym swoją zasługę. Bo na tę "imprezę" sciągnął nie tylko sprzęt budowlany ale też dziesiątki niebezinteresownych "gapiów" - w ramach tzw. oddolnej mobilizacji...
Wśród nich był cytowany przez Autora artykułu sąsiad i daleki krewny właściciela zaatakowqanej działki. Osobnik ten przedstawia Pana Tadeusza Różaka jako szalonego osobnika rozganiajacego siekierą swoich "biednych" sąsiadów. Każdy, kto zna Pana Tadeusza Różaka wie, że jest to człowiek "o gołębim sercu", czego na pewno nie można powiedzieć o jego sąsiadach, w tym także o cytowanym krewniaku, który w ubiegłym roku ograbił (trwale, toczył się w tej sprawie roces) Panią Jadwigę Różak z cennego aparatu fotograficznego; usiłowała sfotografowac jego przestępcze działania, wśród nich niszczenie (mechaniczne, na sprzedaż) kamiennego brzegu Czarnego Dunajca. Niedawna Wielka Woda utrwaliła i poszerzyła efekty jego niszczycielskiej i wciąż bezkarnej działalności... Warto by było zapytać, czy dom owego pana, Piotra Różaka, którego okien on chce teraz bronić, został postawiony, chyba niedawno, w tym miejscu zgodnie z prawem i planami zabudowy oraz, co obowiązywało, za zgodą sąsiada.
Gratulując Panu Rafałowi Gratkowskiemu ciekawego i dość obiektywnego artykułu-reportażu nie mogę jednak pominąć zasadniczej kwestii: czy Pan Wójt Pitoń, organizujący ten swego rodzaju "zajazd" na działkę T. i J.Różaków dysponował jakimś dokumentem (choćby uchwałą, jakim orzeczeniem), który stanowił prawną podstawę Jego działań na cudzej, bądź co bądź, działce? Co by uczynił Pan Wójt, gdybym zmobilizował jakąś grupę osobników do podobnego "zajazdu" na Jego teren, który, jak mniemam, posiada?
Czy poznani przez Pana Redaktora sąsiedzi zaatakowanych ciężkim sprzętem i pokrzywdzonych T. i J. Różaków wsparli swoje roszczenia jakimikolwiek dokumentami, z czasów II czy III Rzeczpospolitej lub choćby z PRL (bo za Austrii takich dokumentów nie mogli dostać, chyba że od jakiegoś Janosika) ...
W przeciwieństwie do wszystkich uczestników "zajazdu" (bo nie "bitwy") - Państwo Różakowie dysponują wszelkimi niezbędnymi dokumentami gwarantującymi ich prawa własności, chociaż zdarzało się, że niektóre z nich były wykradane, po ich złożeniu w zainteresowanych urzędach. Jest to dodatkowy "smaczek" tej wojny wypowiedzianej Prawom Własności i prawnym właścicielom w rzekomym Państwie Prawa; prawdziwa "Bolszewia"!
Gdyby w moim Państwie rygorystycznie egzekwowano Prawo - to Państwo T. i J. Różakowie mogliby oczekiwać od lokalnych władz odszkodowania za dziesiątki lat wykorzystywania części ich działki oraz za straty poniesione przez nich i ich rodzinę funkcjonowaniem drogi przebiegającej bardzo niedaleko okien ich domu! Działania podjęte przez Pana Wójta B. Pitonia zmierzają do utrwalenia tej chorej i łamiącej prawo sytuacji!
Czy nie powinniście się zastanowić nad tym Panie Wójcie? I już teraz szukać dobrego adwokata (polecam R. Giertycha lub R.Kalisza, nie są tani ale skuteczni; choć też do czasu!)?



Komentarze
Pokaż komentarze