0 obserwujących
17 notek
13k odsłon
74 odsłony

Ewa

Wykop Skomentuj

Niniejszą notkę piszę pod wpływem wypowiedzi Tomasza Terlikowskiego w sprawach -nazwijmy to ogólnie - obyczajowych. TT uważam za ostatniego inkwizytora w naszej ojczyźnie. Przyznaję, że jego ‘pryncypialne’ stanowisko niemal w każdej dziedzinie albo mnie śmieszy albo drażni, bądź też mam oba odczucia naraz. Przejdźmy jednak do rzeczy.

 

Blisko pół wieku temu poznałem Ewę (nie jest to jej prawdziwe imię bowiem osoba o której mowa jest obecnie znana w środowisku akademickim w Polsce oraz zagranicą i nie chciałbym zdradzić jej tożsamości). Mieliśmy wtedy po jakieś 25 – 26 lat. Dziewczyna bardzo mi się podobała. Co najważniejsze była i pewnie nadal jest bardzo inteligentna. Do zbliżenia jednak między nami nie doszło bo jak mi powiedziała seks ją nie interesuje. Nie mniej chciała sie ze mną nadal spotykać. Jak mi wyjaśniła tonem naukowca, ktoremu eksperyment się nie udał próbowała seksu ale jej to nie sprawiało żadnej przyjemności. Tak więc spotykaliśmy się często. Po paru miesiącach, rozmawialiśmy o dzieciach i powiedziała mi, że je uwielbia i chciałaby mieć własne. Kiedy powiedzialem jej, ze to nieco trudne skoro nie chce zbliżenia usłyszałem długi i zawiły wywód, z którego wynikało, że jest gotowa mieć ze mną seks do momentu zajścia w ciążę a potem to najlepiej by bylo, żebym zniknął z jej życia.  Wtedy krew mnie ze złości zalała i rozstałem się z nią bez pożegnania. Ewa dobrze wiedziała, że mój ojciec zginął w Powstaniu i, że mi go brakowało kiedy byłem nastolatkiem. Nie miałem ochoty być jedynie dawcą plemników i nie mieć wpływu na wychowanie również mojego dziecka. Na życie w celibacie też nie miałem ochoty. 

 

Po paru latach jeden z moich przyjaciół powiedział mi, że Ewa bardzo ciepło mnie wspomina i, że urodziła dziecko a ojciec dziecka zostawił ją samą. Z dużym cynizmem wysłuchałem komplementów pod moim adresem i warknąłem, że z tym zostawieniem na lodzie to nie koniecznie tak było. Mój przyjaciel był moją reakcją zdziwiony i powiedział, ze Ewa jest osobą zbyt inteligentną by pozbawiać swoje dziecko ojca. Szybko przyznałem mu rację bo nie chciałem mówić o własnych doświadczeniach z Ewą. 

 

Zastanawiałem się czym się kierowała postępując w ten sposób. To, że była lesbijką wydawało mi się mało prawdopodobne bo jej najbliższa przyjaciółka lubiła chłopaków i Ewa dokuczała mi często mówiąc, że lepiej bym zrobił gdybym się zainteresował jej przyjaciółka. Kiedy opowiedziałem o całej sprawie po latach mojej żonie, żona doszła do wniosku, że Ewa pewnie była przez kogoś molestowana kiedy była nastolatką. Stąd brała się jej obawa, ze mężczyzna może być zagrożeniem dla dziecka.

 

Oczywiście nie wiem czy tak było. Nie mniej w tym świetle jej postępowanie było moim zdaniem całkiem racjonalne.   Nie wydaje mi się, żeby TT w swej ortodoksji był dla postępowania Ewy tolerancyjny. Ewa nie wyszła za mąż bo nie chciała i wychowała dziecko sama bo tak właśnie chciała. A więc na pierwszy rzut oka skończona egoistka, która skrzywdziła swoje własne dziecko pozbawiając je ojca. Czy obawa przed ‘daddy dearest’ jest racjonalna? Nie mnie o tym sądzić.

 

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale