0 obserwujących
138 notek
146k odsłon
  320   0

Wojna dyplomatyczna Białoruś - UE

Władze Białorusi nakazały wczoraj opuszczenie Mińska przez ambasadora Polski (Leszek Szerepka) i szefową przedstawicielstwa Unii Europejskiej (Maira Mora). Odwołały też na konsultacje swoich ambasadorów z Warszawy i Brukseli. Ambasador Szerepka wrócił już do Polski. W geście solidarności odwołanie swoich ambasadorów z Mińska zapowiedziały wszystkie pozostałe państwa unijne. Mamy więc do czynienia z klasyczną wojną dyplomatyczną na linii Białoruś - UE.  

Poszło o nowe sankcje unijne, zatwierdzone 28 lutego w Brukseli. Sankcje te polegają na rozszerzeniu o kolejnych 21 osób (19 sędziów i 2 milicjantów) listy obywateli Białorusi, posiadających zakaz wjazdu na terytorium państw UE. Są to osoby odpowiedzialne za łamanie praw człowieka i wydawanie wyroków na działaczy opozycji.  Zapowiedziano także dalsze rozszerzenie tej "czarnej listy" o białoruskich przedsiębiorców i biznesmenów, wspierających finansowo reżim Łukaszenki.    

Reakcja władz białoruskich jest dość nerwowa i zdumiewająca. Zwłaszcza, że sankcje mają bardzo ograniczony charakter. Nazwiska osób objętych sankcjami nie zostały jeszcze opublikowane. Wiadomo jednak, że nie znalazł się wśród nich białoruski oligarcha Juryj Czyż, prowadzący interesy w kilku państwach unijnych, w tym w Polsce. O wykreślenie Czyża z listy walczyła Słowenia. Postawę tego kraju skrytykował minister Sikorski. Białoruska opozycja wyraziła zaś rozczarowanie tak wąskim zakresem sankcji UE.

Nie bardzo zrozumiałe jest zastosowanie retorsji wobec ambasadora Polski. Być może w Mińsku nie zauważono, że okres polskiej prezydencji w UE już się skończył... Kto by tam jednak nadążył za tokiem rozumowania Łukaszenki i jego aparatczyków. 

Trochę szkoda, że eskalacja napięcia w relacjach z Mińskiem zbiegła się w czasie z jubileuszem 20-lecia nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy Polską i Białorusią (2 marca 1992). Ambasador Szerepka planował z tej okazji zorganizowanie w piątek okolicznościowej konferencji prasowej. 

Reżim Łukaszenki coraz bardziej izoluje się od Europy. W Moskwie już zacierają ręce. Polityka Łukaszenki prowadzi do całkowitego uzależnienia Białorusi od Rosji. Dlatego trochę się dziwię, że premier Putin skrytykował sankcje unijne jako przejaw nieefektywnej presji na władze białoruskie oraz polityki z pozycji siły. Powinien raczej wysłać do Brukseli pismo dziękczynne z gratulacjami...    

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale