Podział w LPR staje się faktem. Tym razem oddaję głos Mirosławowi Orzechowskiemu,który przewodniczy Kongresowi LPR. Po rezygnacji Sylwestra Chruszcza, pełni on w tej chwili statutowo najwyższą władze w Lidze.
Koleżanki i Koledzy, Członkowie Ligi Polskich Rodzin!
Krótko po przegranych w ubiegłym roku wyborach struktury Ligi Polskich Rodzin wznowiły systematyczną działalność w nowej sytuacji, a działacze rozpoczęli debatę nad sytuacją Ruchu Narodowego w Polsce. Rezygnację z funkcji prezesa LPR złożył dotychczasowy przywódca, Roman Giertych. Rada Polityczna, na wniosek Zarządu Głównego powierzyła obowiązki prezesa, kol. Sylwestrowi Chruszczowi.
Wraz z upływającym czasem wyraźnie zarysowały się przed naszym stronnictwem dwie drogi działań, wykluczające się wzajemnie.
Pierwsza droga jest trudniejsza, ambitniejsza, obliczona na kilka lat ciężkiej, mozolnej, wytrwałej i niewdzięcznej pracy. Zakłada stopniowe odbudowywanie terenowej organizacji LPR, tworzenie mediów własnych (Lpr.pl, Aspekt Polski, Opoka), wspieranie mediów pokrewnych ideowo, choć mających szersze cele niż polityka partyjna (Prawy.pl, Polityka Narodowa), wspieranie organizacji młodzieżowej (Młodzież Wszechpolska) i wzajemne budowanie autorytetu. Nie ma tu miejsca na przyklejanie się do kogokolwiek, wchodzenie w większą partię, jako mała frakcyjna, dokonywanie kompromisów ideowo-programowych i organizacyjnych.
Druga droga jest z pozoru szybsza, łatwiejsza i mniej skomplikowana. Zakłada albo wejście do większej partii jako frakcja, albo roztopienie się w szerszym porozumieniu pod czyimś kierownictwem, zdanie się na cudzy plan i cudzy program, wyrzekniecie się samodzielności. Takie rozumowanie może dać, moim zdaniem złudne, a co najwyżej mizerne nadzieje na parę miejsc na listach wyborczych w przyszłorocznych wyborach do Europarlamentu.
Pierwsza droga jest tradycyjną drogą narodowców. Nie liczymy na czyjeś łaski, nie mamy zaufania do zewnętrznych gremiów decyzyjnych, że te dla dobra Polski i dla naszego dobra, za nas pokierują walką o interesy Polski. Łaska cudza na pstrym koniu jeździ i nie można na niej budować trwałej przyszłości. Droga ta zakłada ciężką pracę, a nie każdy jest do niej przyzwyczajony i jej oddany.
Druga droga jest dla tych, dla których najważniejsze jest takie pokierowanie polityką LPR, aby osiągnąć za rok jeden jedyny cel: jeden, a może dwa mandaty w Parlamencie Europejskim. Taką postawę reprezentuje kol. Sylwester Chruszcz, który sobie nie wyobraża (po pięciu latach pobytu w Brukseli) innego zajęcia oraz Janusz Dobrosz, który dotkliwie przeżył niezdobycie mandatu poselskiego w ub. roku (pamiętajmy, że posłem był przez większość dorosłego życia, niemal 20 lat). To nawet może być po ludzku zrozumiałe. Ale nie może wyznaczać linii dla całej Ligi Polskich Rodzin.
Kiedy doszło do konfrontacji obu koncepcji, Rada Polityczna LPR odmówiła poparcia dla planu prezesa Sylwestra Chruszcza i przewodniczącego Rady Janusza Dobrosza, przewidującego udzielenie im dwóm uprawnień do zmiany nazwy i programu LPR, a w końcu do likwidacji Lig Polskich Rodzin i powołania w to miejsce jakiegoś ugrupowania „ludowo-narodowo-chadeckiego”. Nie zapytali oni o zdanie Członków Ligi Polskich Rodzin! Chcieli uprawnień, jakie posiada wyłącznie Kongres LPR! Ani słowo nie padło wtedy o konieczności obrony suwerenności Polski przed euro-traktatem, obrony życia, rodziny i wartości fundamentalnych, sprzeciwu wobec wyprzedaży resztek majątku narodowego i niszczeniu „złotówki”, obrony dobrego imienia Polaków i Polski przed oszczercami, sprzeciwu wobec niemieckich i żydowskich roszczeń majątkowych! Ani słowa o programie, tylko jakieś targi (jednakże do wiedzy o przebiegu tych targów obaj panowie odmówili dostępu komukolwiek!).
Wtedy doszło do zdarzenia bez precedensu: prezes i przewodniczący Rady Politycznej jednocześnie ustąpili z wszelkich funkcji w Stronnictwie.
Osobiście opowiadam się, jak wiadomo, za pierwszą drogą. Podobnie widzi to większość kolegów z kierownictwa LPR, którzy nie opuścili Ligi Polskich Rodzin w ostatnich dniach, a także osoby spoza kierownictwa, np. Kol.: W. Wierzejski, St. Papież, W. Bałażak, W. Bosak, A. Fedorowicz, B. Sobczak, którzy niegdyś w kierownictwie były. Uważam ponadto, że zachowanie Chruszcza było wysoce naganne, ambicjonalne, obliczone na korzyści osobiste i nielojalne. Budowy polityki narodowej nie można rozpoczynać od identyfikacji tego, co dla mnie będzie najkorzystniejsze, ale co będzie najlepsze dla całej Organizacji.
S. Chruszcz, J. Dobrosz i kilku innych działaczy opublikowali publicznie list, w którym atakowali dotychczasowy dorobek LPR, a stanęli po stronie „drugiej drogi małych zysków”. Napisali oni, że „… podjęli decyzję o tworzeniu nowej formacji politycznej…”, bo „… Polska potrzebuje nowego ruch politycznego (…). Jesteśmy całkowicie zdeterminowani, aby taką właśnie formację współtworzyć widząc, że FORMUŁA LPR WYCZERPUJE SIĘ”.
Członkowie wszystkich Kół, Powiatów i Okręgów, Ligi Polskich Rodzin!
Działacze wszystkich instancji i szeregowi Uczestnicy Ruchu Narodowego!
Na naszych oczach dokonuje się zdrada Ruchu Narodowego, próba przekazania kadr i struktur LPR w obce ręce, dla doraźnego przeprowadzenia kampanii wyborczej tym, którzy jak wygrają, to znów będą mogli odejść z LPR! Jest to zdrada ludzi, którzy nie mają za sobą własnego dorobku politycznego, a wszystko, czym się sławią – dostali od Ligi Polskich Rodzin! Piszą oni: „… władze LPR wspólnie z innymi pokrewnymi środowiskami, podjęły decyzję o tworzeniu nowej formacji politycznej…”. Otóż sygnatariusze, wedle kolejności, nie są członkami żadnych władz Ligi Polskich Rodzin. Uzurpują sobie prawa nienależne im z racji porządku statutowego LPR, jak i ludzkiej moralności. To nie tylko czyny naganne, obce zachowaniom Narodowców, ale też dowód na to, że nigdy nie wierzyli oni w rolę Ruchu Narodowego, bo nawet jej nie rozumieli.
Koleżanki i Koledzy!
Musimy wykazać się mądrością i uczyć się na błędach. Pierwszym zadaniem jest odbudowa siły struktur Ligi Polskich Rodzin. Potem będziemy zawierać sojusze programowe, które zagwarantują wierność ideałom polskim. Targi zostawmy kupcom.
Linia Sylwestra Chruszcza zbankrutuje szybko. To na pewno nie jest plan na odrodzenie Ruchu Narodowego. Nie wie on jeszcze, że bez ciężkiej, ofiarnej i wytrwałej pracy, nie ma w życiu owoców, tym bardziej nie będzie ich w polityce.
Żal, że paru kolegów uległo mistyfikacji i odeszło z LPR. Mam nadzieję, że wrócą prędzej czy później. A tych, którzy ich zwiedli, życie nauczy, czym są mrzonki, a czym twarda rzeczywistość.
My i ideały Wielkiej Polski wyrażane przez Ligę Polskich Rodzin, przetrwamy. Bo celem polityki Ligi Polskich Rodzin jest wierność Narodowi i Polsce, a nie osobistym fantazjom. Najcięższy czas mamy za sobą. Z pomocą Bożą, wrócimy do polityki polskiej.
Czołem Wielkiej Polsce!
Mirosław Orzechowski
Przewodniczący Kongresu LPR


Komentarze
Pokaż komentarze (12)