Stary Wiarus Stary Wiarus
96
BLOG

Nie na wszystkich granicach stoją PRL-owscy WOPiści

Stary Wiarus Stary Wiarus Polityka Obserwuj notkę 3
Obywatel nie jest własnością państwa.





image


Waldemar Żurek grzmi: "Zwrócimy się do USA i Węgier z pytaniem o podstawy prawne, które umożliwiły Zbigniewowi Ziobrze opuszczenie terytorium Węgier i wjazd do Stanów Zjednoczonych mimo braku ważnych dokumentów."
https://x.com/w_zurek/status/2053517608180171177


Wiara Żurka we wszechmoc bumagi to klasyk wychowania w komunizmie.

Otóż, jako posiadacz dokumentu podróży dla azylantów 'Titre de Voyage' lub dokumentu tożsamości dla azylantów 'Certificate of Identity' wydanego mu przez rząd węgierski, Ziobro mógł uzyskać w takim dokumencie wizę amerykańską według swobodnego uznania amerykańskiej placówki dyplomatycznej, która wizę wydała. Poniżej jest opis tych dwóch dokumentów, w tym wypadku australjskich, ale takie same wystawia prawie każdy inny kraj.


https://www.passports.gov.au/non-citizen-travel-documents


Więcej - każdy kraj dysponuje opcjami wystawienia cudzoziemcowi pozwolenia na wjazd bez potrzeby używania jego paszportu. Kiedy w latach ustroju słusznie minionego przenosiłem się z Europy do Australii, chociaż ufna w moc bumagi władza ludowa zaznaczyła w moim PRL-owskim paszporcie, że jest ważny tylko w Europie, odleciałem na drugi koniec świata na podstawie kartki papieru formatu A4 z wydrukowanym zielonym nagłówkiem 'DFTTA – Document for Travel to Australia'. W formularzu były wpisane na maszynie moje personalia, przylepione moje zdjęcie i przyłożona na nim pieczęć ambasady australijskiej która ten dokument wydała. 

Na lotnisku w Sydney PRL-owskiego paszportu nikt nie chciał oglądać, strażnik graniczny sprawdził moje nazwisko na komputerze, uśmiechnął się od ucha do ucha, przybił w rogu DFTTA pieczątkę wjazdu i powiedział: "Welcome. Tu jest pan bezpieczny. Good luck.'

Na moje bezradne pytanie "A co z dokumentami tożsamości, czego będę używał?" gość uśmiechnął się jeszcze szerzej i odpowiedział: "Tak w ogóle, to u nas nie ma obowiązku posiadania dokumentów tożsamości, ale jak pan trochę odpocznie, to proszę się pofatygować do lokalnego biura stanowego urzędu ruchu drogowego i dróg publicznych, tam panu od ręki wymienią polskie prawo jazdy na nasze.'


Gdyby Żurek, w końcu prawnik, lepiej uważał na zajęciach podczas studiów, to wiedziałby również, że nieważny paszport Ziobry jest dopuszczalny w wielu normalnych krajach jako dokument tożsamości.

W przepisach szczegółowych wszystkich ustaw imigracyjnych wielu normalnych krajów są również przewidziane inne sposoby postępowania na okoliczność, kiedy pasażer nie posiada paszportu.


Wiąże się z tym między innymi urocza anegdota z wczesnych lat 80-tych ubiegłego stulecia. Niejaki Michael Mansell z Tasmanii, skrajnie lewacki aktywista aborygeński, wracając do domu z konferencji ludów uciśnionych, zorganizowanej przez jakichś agitatorów brytyjskich, okazał na tym samym sydneyskim lotnisku, zamiast swojego australijskiego paszportu, 'paszport narodu aborygeńskiego' wykonany u introligatora i dumnie oświadczył że on australijskich paszportów wydanych przez białych ciemiężycieli nie uznaje. Strażnik z ciekawością obejrzał wyrób rzemieślnika i powiedział "Witamy, panie Mansell, proszę przechodzić".

Na widok durnej miny aktywisty dodał: "Pan zapewne nie wie, że ustawa nakazuje ustalić przy wjeździe tożsamość i obywatelstwo, najlepiej przy pomocy paszportu, ale niekoniecznie. Pan jest powszechnie znany, więc zdecydowaliśmy odstąpić od formalności. Przykro mi, że pan sobie niepotrzebnie przygotował przemówienie protestacyjne, ale nie ma potrzeby pana zamykać. Miłego dnia życzę."



PS. Serdecznie zachęcam min. Żurka do próby ekstradycji pp. Ziobro i Romanowskiego z USA, co będzie wymagało przekonania amerykańskiego sądu, że Ministerstwo Sprawiedliwości 2015-2023 było zorganizowaną grupą przestępczą kierowaną przez ministra sprawiedliwości w celu oiągnięcia korzyści osobistej, oraz że korzyść polityczna = korzyść osobista.

Minister powinien wszakże starannie zapoznać się, zanim zrobi z siebie idiotę,  z próbą ekstradycji z USA w 2007 roku niejakiego Edwarda Mazura, któremu ówczesna władza III RP bardzo chciała przyłatać odpowiedzialność za zabójstwo szefa policji, gen. Papały.

Amerykański sędzia Arlander Keys, w młodości żołnierz piechoty morskiej z czteroletnim doświadczeniem bojowym w Wietnamie, powiedział wtedy, że w ciągu ponad dwunastu lat spędzonych na sędziowskiej lawie, nigdy nie odrzucił wniosku o ekstradycję. Niemniej sędzia Keys po starannej analizie materiału dowodowego odrzucił wniosek o ekstradycję Edwarda Mazura, uznając chęć jego dorwania przez RP za niewystarczającą przyczynę ekstradycji.

https://web.archive.org/web/20110617072300/http://www.ilnd.uscourts.gov/judge/keys/pdfs/Mazur_07202007.pdf


Od strony 50 tego orzeczenia zaczyna się jasny i zwięzły wykład przyczyn, dla jakich po raz pierwszy w życiu sędzia Keys odrzucił wniosek o ekstradycję. Nie pozbawionych sarkastycznego humoru, którego adresatem jest Rzeczpospolita Polska i jej wymiar z przeproszeniem sprawiedliwości. Przyczyny te powinny być przetłumaczone na język polski i wejść w skład biblioteki podręcznej MInisterstwa Sprawiedliwości w kraju, którego ówczesny minister sprawiedliwości miał czelność oficjalnie nazywać pomówienia "niezbitymi dowodami", a obecny jest zwolennikiem podobnie swobodnego stosunku do prawa.

Próba powtórzenia tego samego numeru z Ziobro i Romanowskim jedynie podkreśli dystans cywilizacyjny pomiędzy Polską Tuska a Pierwszym Światem.



emigrant (nie mylić z gastarbeiterem)       

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka