wujcio Stefan wujcio Stefan
101
BLOG

Bij mnie pejczem.

wujcio Stefan wujcio Stefan Gospodarka Obserwuj notkę 3

Czasami zastanawiam się, czy ktoś się naprawdę szczerze zdziwił, że zaraz po wyborach nagle dziwnym trafem wypłynął temat podwyżki podatków. Rząd nasz o swojej polityce dowiaduje się na bieżąco badając uważnie słupki sondaży, niemniej wszystko ma swoje granice. Ktoś tam dawno temu postanowił umieścić w Konstytucji zapis ograniczający deficyt (i chwała mu za to), toteż nawet wesoły oberek Platformy Obywatelskiej nie może trwać bez końca. Księgowe wygibasy pozwoliły rządowi zadłużyć nas (i nasze dzieci) jeszcze troszkę ale i to ma swoje granice. W końcu szczęśliwe rząd doczołgał się na brzuchu do momentu, w którym politycznie może i gospodarczo musi podjąć niepopularną decyzję.

Jak mawiała moja babcia, "przyz dupa przyńdzie i chałupa" i taka też zasada rządzi finansami publicznymi (jeeej, powinienem pisać podręczniki akademickie !) . Po naszemu "nie ma takiej ilości kasy, której nie dałoby się przeputać na głupoty w rozsądnej jednostce czasu" (I Prawo Wujcia Stefana). Pieniądze publiczne w Polsce wydaje się niefrasobliwie (np prenumerując "Kocie Sprawy" do warszawskiego ratusza), głupio (stadiony) lub po prostu się je kradnie (co tłumaczy, dlaczego kilometr autostrady w Polsce jest 4x droższy niż w Czechach).

onet podaje, że podatki.onet.pl/eksperci-vat-w-wysokosci-25-proc-bylby-najwyzszy-w,19925,3336063,1,agencyjne-detal

kilku złodziei postanawia dobrać się do pieniędzy podatnika, celem dalszego finansowania swojej wesołej szopki. Proszę zwrócić baczną uwagę na zdanie  "dzięki temu budżet zarobi 15 miliardów". II Prawo Wujcia Stefana mówi, że gdy budżet zarabia, podatnik traci. Nie ma innej opcji. Gdybym pisał ten artykuł, zacytowane przeze mnie zdanie brzmiałoby "dzięki temu podatnicy zostaną wydymani na 15 miliardów". Cóż, pewnie dlatego muszę pisać na salonie zamiast na onecie.

Jedynym rozwiązaniem problemów budżetowych jest cięcie kosztów. Gdy ktoś jest tak rozpasany w wydawaniu jak polski rząd, choćby VAT wynosił i 45% ( 3 x 15, hehe) i tak będzie dziura budżetowa. Przy czym cięcie kosztów przypomina grę w bierki.  Rzeczy trzeba robić po kolei, ale o tym kiedy indziej.

Przejdźmy do meritum.

Państwo (State, nie country) jest moim wrogiem. Przyzwyczaiłem się do tego, żeby nie oczekiwać odeń niczego dobrego. W tym dziwnym kraju człowiek stara się żyć POMIMO państwa, które stara się go przede wszystkim złupić (a przy okazji dokopać). W gruncie rzeczy powinienem przestać używać słowa "państwo", bo sugeruje, że rządzi nim jakiś Pan. Powinienem mówić (i chyba zacznę to robić) o Dziadostwie Polskim.

Otóż Dziadostwo Polskie zwiększy swoje dochody o X, zaś wydatki o 120% X. Za kilka lat znów sięgnie do mojej kieszeni. Ale najgorsze w tym wszystkim jest to, że niektórzy Polacy (nie tylko płatne trolle z forów internetowych) wydają się to w pełni akceptować. Co więcej, pęcznieją z dumy nad swoją dalekowzrocznością i gardzą hołotą, która nie rozumie, że podwyżka podatków jest konieczna. 

 Weźmy chociażby taki komentarz:


"dlaczego motłoch nie rozumie ze jak nie podniesiemy podatków to za 10 lat czeka nas to co dziś grecje? trzeba jakoś łatać dziure w budżecie i to jest jedyne wyjście. ale to zrozumieją tylko myslacy dalekowzrocznie i nie egoistycznie... "

 

Ręce opadają. Z jednej strony można się cieszyć, że są w mniejszości. Z drugiej przeraża, że w ogóle istnieją.

 

 

Lubię rano zaparzyć sobie kubek obrzydliwej kawy, poprzeglądać wiadomości z mainstreamowych serwisów informacyjnych i potłumaczyć z orwellowskiego na nasze. Ostatnio coraz częściej gram na basie. Moja strona jest warta2,73 Mln zł

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Gospodarka