wujcio Stefan wujcio Stefan
86
BLOG

Nuż w bżuhu

wujcio Stefan wujcio Stefan Gospodarka Obserwuj notkę 3

Praktycznie każdy wielki problem natury ekonomicznej/społecznej ma postać odwróconej piramidy. U podstaw leży jeden wadliwy przepis prawny tudzież bzdura podawana ludziom do powszechnego wierzenia, na którym nawarstwia się coraz więcej i więcej zbawiennych reform. Można tu przytoczyć analogię medyczną. Pacjent oberwał odłamkiem, który utkwił mu w ciele. Pokuśtykał do lekarza, niestety, lekarz okazał się być zawodowym naprawiaczem świata z gatunku keynesowskiego. Zapisał więc rannemu potężne dawki morfiny, przemył ranę, zabandażował, pozostawiając jednak sam odłamek. Pacjent po kilku tygodniach zaczął się skarżyć, że ropieje. No to nasz dzielny eskulap popatrzył, pokiwał głową i orzekł, że rana cuchnie. Zapisał więc jakiś talk, puder i smarowanie Old Spice`em. Gdy po kilku dniach pacjent przyszedł skarżąc się, że boli go brzuch, dostał herbatkę z mięty. Na zakażenie krwi: sulfonamidy. Za każdym razem otrzymuje on coraz wymyślniejsze lekarstwa po czym i tak umiera, bo lekarz nie usuwa odłamka.

Przykład praktyczny: cykle koniunkturalne. Dawno, dawno temu ustanowiono rezerwę cząstkową (odłamek wbił się w ciało). Co pewien czas ryzykanckie banki bankrutowały, ludzie tracili oszczędności swojego życia i ruszali za miasto, stawiać bankierowi szubienicę. W pewnym momencie grupa bankierów na czele z JP Morganem (niech go myszy w trumnie skubią) udaje się do prezydenta Wilsona i przedstawia projekt Systemu Rezerwy Federalnej. Biedny, naiwny Wilson podpisuje to w 1913 (czego potem do śmierci nie potrafił odżałować). Teraz banki mają możliwość budowania o wiele większej piramidy kredytowej, nie zdarza się też upadek pojedynczego banku. Niemniej, gdy nadchodzi 1929 rok, zagrożone upadkiem są wszystkie co do jednego banki amerykańskie. Rana ropieje i cuchnie, rząd posypuje pudrem. Roosvelt (kolejny kandydat do skubania przez myszy) rekwiruje całe złoto (zaledwie 20 lat po tym, jak zrobili to bolszewicy w ZSRR), zamyka niektóre banki, by nie dało się z nich wypłacać pieniędzy, których i tak w nich nie ma. Złota już nie ma, ludzie więc nie przejdą z powrotem do Jedynej Normalnej Waluty (jeśli ktoś nie wierzy, że jest to możliwe, przytoczę historię z początku dziejów USA. Kongres zaczyna drukować papierową walutę na sfinansowanie wojny z Wielką Brytanią, tak zwanego kontynentala. Drukuje tak namiętnie, że ludzie w pewnym momencie przestają go przyjmować, gdyż nadaje się najwyżej do celów higienicznych i wracają do złotych dolarów. Stąd też wywodzi się powiedzenie "nie wart kontynentala" (takie nasze "nie wart funta kłaków) ).

Nic to nie daje. Zbawienne środki keynesowskie, polegające na "schładzaniu" gdy jest dobrze i "stymulowaniu" gdy jest źle skutkują tym, że gdy mogłoby być dobrze, jest średnio, a gdy jest źle, to jest źle, w dodatku w warunkach ciągłej inflacji. Ludzie stają wobec nieznanego: ich pieniądze tracą szybko wartość, z roku na rok.

No to rząd Nixona postanawia ciąć na oślep: znosi w ogóle wymienialność dolara na złoto (choć i tak dolarów było z 40 razy więcej niż złota, na które mogłyby być wymienione).

Po drodze ma miejsce jeszcze kilka kryzysów: na przykład słynna bańka internetowa. Następnie dochodzi o naszego ukochanego Kryzysu 2008: rana cuchnie, ropieje, cieknie, nabrzmiewa. Bankierzy zaczynaja już wypłukiwać pieniądze wprost z eteru, gdyż warstwa pudru pokrywająca cały ten cyrk wydaje się nie do ruszenia. Tymczasem postępuje "zagęszczenie" upadłości. O ile kiedyś banki upadały pojedynczo, w 1929 w skali całego kraju, teraz zagrożone są już praktycznie na całym świecie. I to w dodatku wskutek poprzednich zbawiennych kuracji, zagrożone są wszystkie instytucje finansowe.

I co na to włodarze światowi ? Kolejna warstwa pudru ! Podatki na bankierów. Jakieś kolejne Ciało pełne urzędasów, którzy obejmą kontrolę nad systemem finansowym Europy (a przynajmniej dobrze sobie popiją i smacznie zakąszą, pełniąć swoją synekurę za kilkanaście tysięcy euro miesięcznie).

Mili państwo, nie ma się co ludzić, z tego będzie kolejny kryzys. Może już za kilka lat. A wtedy, o ile nie będzie to prawdziwe katharsis, czeka nas kolejna warstwa pudru, aspiryna i rosół z kury. A wszystko to starannie ominie naturę problemu, o której wszyscy zdąrzyli już zapomnieć. Podstawa piramidy urosła tak bardzo, że wgniotła jej czubek głęboko w piach, skrywając go przed ludzkim wzrokiem.

 

Lubię rano zaparzyć sobie kubek obrzydliwej kawy, poprzeglądać wiadomości z mainstreamowych serwisów informacyjnych i potłumaczyć z orwellowskiego na nasze. Ostatnio coraz częściej gram na basie. Moja strona jest warta2,73 Mln zł

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Gospodarka