wujcio Stefan wujcio Stefan
86
BLOG

Perfumowanie trupa.

wujcio Stefan wujcio Stefan Gospodarka Obserwuj notkę 2

Finansowi szamani całego świata już od pewnego czasu przebywają w Bazylei, gdzie i pogadać można, i popić, i zakąsić. Przyświeca im szczytny cel: "walka" z kryzysem. 

biznes.onet.pl/w-bazylei-wazy-sie-przyszly-ksztalt-swiata-finanso,18543,3658406,1,prasa-detal

Wujcia Stefana nikt tam niestety nie zaprosił, a szkoda, bo rozwiałbym im nadzieje, że uda im się coś trwale naprawić. Oczywiście krótki artykulik na onecie nie zawiera wszystkich mądrości, które spłynęły z pomarszczonych czół prezesów banków centralnych czy też szefów grup finansowych, ale daje dość dobry ogląd kierunku, w jakim owe mądrości spływały.

W skrócie i po polsku:

"Celem jest stworzenie systemu bankowego odpornego na kryzysy i charakterystyczne dla gospodarek rozwiniętych cykle powstawania i pękania baniek na różnych typach aktywów"

Jest to cel szlachetny, szczytny i recepta jest dość prosta i nazywa się 100% rezerwy obowiązkowej (w miejsce 3% w Polsce i podobnej na świecie). Niestety, nie można tego zrobić na zasadzie hop-siup: masa kredytów została już udzielona i gdyby nagle ktoś krzyknął "sprawdzam!" to okazałoby się, że wszystkie banki co do jednego są bankrutami.

Co jest w sumie pocieszające. Spowodowałoby to jednak reakcję banku centralnego i rządu i, jako że rządzą nami keynesiści, gigantyczny, trylionowy bail-out. Oczywiście z kieszeni podatnika. System pełnej rezerwy zlikwidowałby obecność "pieniądza-widmo", który raz jest (wtedy mamy boom, akcje idą w górę, ludzie budują domy, firmy kupują maszyny) a potem nagle go nie ma (wtedy jest recesja: akcje idą w dół, ludzie skaczą z okien, na wpół wybudowane domy niszczeją, maszyny idą na złom). Teoretycznie gra o sumie zerowej: niestety, cement i cegły na budowę domu, praca i materiały na budowę maszyn zostały zużyte realnie. Teraz trzeba będzie je przetopić, rozebrać i posprzątać. I to jest jak najbardziej realny koszt.

Osobiście proponuję więc stopniowe, coroczne podnoszenie stopy rezerwy. O ile ? Cóż, przez pierwsze kilka lat o jeden procent. Wzór na ilość pieniądza widmo brzmi: 1/x , gdzie x jest stopą rezerwy. W chwili obecnej jest to więc 1/0,03, czyli 33,333 (pieniądza widmo jest 33,333 razy więcej niż normalnego). Wykres przedstawiający zależność między ilością pieniądza-widmo a stopą rezerwy jest więc hiperbolą: bardzo stromy spadek na początku (przy stopie 3%: 33,33. Przy stopie 4%: 25. Przy stopie 5%: 20. Z kolei przy stopie 20%: już tylko 5, przy stopie 21%: 4,76: widać, że spadek mocno wyhamuje).

No ale nie o tym, miało być o szamanach. Otóż szamani, wypaliwszy fajkę pokoju i zatańczywszy wokół ogniska doszli do wniosku, że

Bazylejski komitet chciałby przede wszystkim, aby zamiast zwiększać akcję kredytową w dobrych czasach w celu maksymalizacji zysków, banki w czasach boomu ograniczały ilość pożyczanego pieniądza, jeśli rządowi regulatorzy dojdą do wniosku, że dostępność kredytów rośnie zbyt szybko.

Dlatego właśnie cała sprawa weźmie w łeb. Pieniądz widmo będzie dalej tak jak był, dopóki "rządowi regulatorzy" nie powiedzą "heeeej, przestań ! ". Rządowi regulatorzy ? Pomyślmy. Szefem doradców ekonomicznych premiera w Polsce jest absolwent etnologii. Z tym facetem można sobie uciąć przyjemną pogawędkę o Kałmukach, ale skąd u licha on ma wiedzieć, kiedy kredytu jest za dużo ? I ile jest "za dużo"? Pewnie zadzwoni do znajomego bankiera z pytaniem. Albo agencji ratingowej. Zakładając, że w ogóle zadzwoni, gdy premier powie mu, że za jego kadencji ma być wzrost a potem to może choćby pęknąć niebo. No i będą napędzać ten wzrost dawkami kredytu. A potem zwali się na opozycję.

Koncepcja wygładzenia przebiegu cyklów gospodarczych stała się bardzo modna. Zdecydowanie wspiera ją Międzynarodowy Fundusz Walutowy i nawet bankowcy, którzy byliby głównymi ofiarami ograniczeń, mówią, że ma sens.

O jacy fajni ci bankowcy. Dla dobra ludzkości odejmują sobie od gęby przepiórcze jaja z kawiorem i dzielnie znoszą liczne cierpienia, zadawane im przez bazylejskich szmanów. Pewnie dlatego, że wiedzą, że z tego i tak nic nie wyjdzie. A nawet jeśli, to wszystko jest lepsze, niż system pełnej rezerwy.

Jednak w obliczu zmian, które kryją się pod nazwą „Bazylea III”, sektor bankowy obawia się, że rozwiązania zwiększające bezpieczeństwo systemu mogą ostatecznie ograniczyć rozwój gospodarki, wykluczając z obiegu setki miliardów dolarów potencjalnych kredytów

I na koniec klasyk: wykluczenie miliardów kredytu z gospodarki spodowuje spowolnienie, szarańczę, sam-wiesz-co (czyli deflację) i śmierć milionów ludzi, których zwłoki będą szarpały dzikie psy.

Jak pisałem wcześniej, kredyt nie wytwarza żadnych nowych dóbr. Od ilości papieru czy też papieru-widmo nie zrobi się więcej traktorów, więcej mieszkań czy więcej butów. Spowoduje najwyżej spadek dochodów z dziedziny, która w bankowym bilansie figuruje jako "Gruba renta z niewolników", czyli rat płaconych przez biednych frajerów, którzy, by móc opłacić kupno obskurnej kawalerki na Nowej Hucie musieli zaciągnąć kredyt na 20 lat (którą to obskurną kawalerkę można było jeszcze 10-15 lat temu nabyć za ćwierć ceny).

A tymczasem u nas ...

makro.pb.pl/2204419,97603,mf-chce-by-bfg-mogl-pomagac-bankom

 

No cóż, wedle stawu grobla. Bankowy Fundusz Gwarancyjny to taka wesoła instytucja, która wypłaca ludziom pieniądze jeśli upadnie bank, w którym lokowali swoje środki. Teraz ma także gwarantować wypłacalność banku (cóż to, czyżby z NBPem było coś nie tak? Przecież to jego funkcja?). A że nie może robić jednego i drugiego na raz równie dobrze, czeka nas przesunięcie akcentu z gwarantowania klientom na gwarantowanie bankom. Czyli J.V. Rostowski kolejny raz postanawia nas wydymać.

A fe, Gargamel jeden.

Lubię rano zaparzyć sobie kubek obrzydliwej kawy, poprzeglądać wiadomości z mainstreamowych serwisów informacyjnych i potłumaczyć z orwellowskiego na nasze. Ostatnio coraz częściej gram na basie. Moja strona jest warta2,73 Mln zł

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Gospodarka