Strasznie lubię dwie rzeczy.
Lubię medialną breję. Rozsmakowuję się w przebijaniu się przez cienką warstwę rzekomo ekonomicznego tekstu i wyrywanie z niego sensu. A sens najczęściej jest taki, że koń by się uśmiał.
Lubię też z przekąsem pytać: "a nie mówiłem?" Moje obie potrzeby zaspokoił dziś tradycyjnie onet.
gielda.onet.pl/nowe-rekordy-na-gpw-za-granica-niewesolo,18869,3716980,1,komentarze-detal
Mniejsza o GPW: jak ktoś nie inwestuje, to go to raczej średnio obejdzie. Polecam dalszą część o zagranicy.
Nie będę komentował fragmentu, który mówi o tym, ze wbrew oczekiwaniom jajogłowych ekonomystów spod znaku Keynesa czy innego pajaca IV kwartał 2010 roku nie przyniósł końca recesji. Gdyby każdy ekonomista dostawał w tyłek ratanowym kijem za każdą niesprawdzoną przepowiednię, na konferencjach ekonomicznych musiano by wprowadzać zamiast krzeseł leżanki. Bo outsiderów ekonomicznych, których kassandryczne wróżby od lat uparcie się sprawdzają nikt raczej tam nie zaprasza.
Stany zmierzają prosto w stronę Japonii. Historia chichocze, bo pod fragmentem o Stanach jest nota poświęcona Japonii.
Bank Centralny Japonii oczywiście obniżył stopę procentową do zera. Pisałem o tym niedawno. Więc jeśli ktoś ma uprawnienia do uzyskania kredytu w Banku Centralnym Japonii, niech prędko leci pożyczyć z miliard jenów albo dwa. Kupi sobie złoto. Gdy przyjdzie termin spłaty kredytu, zarobi sobie całkiem nieźle, gdyż złoto (wbrew zaklęciom jajogłowych) uparcie drożeje i drożeć będzie. Tymczasem wciąż oczekuję na ujemne stopy procentowe. Otworzę wtedy nawet butelkę półtoraka.
No to było "a nie mówiłem". A co z breją ?
Breja jest dalej.
Warto podkreślić, że równowartość 60 mld USD Bank Japonii w krótkim okresie może faktycznie pomóc we wzrostach na rynkach akcji, ponieważ kapitał ten zostanie wykorzystany nie tylko, jak poprzednie transze programu na zakup obligacji, ale również na kupno funduszy nieruchomości oraz ETF.
60 miliardów dolarów to niebagatelna suma. Rząd Donalda Tuska zadłuża nas w tym roku ledwie na połowę tej sumy, a to już coś. O czym mówi ten fragment ? Bank Centralny wydrukuje jenów wartych (przynajmniej na początku) 60 miliardów dolarów. Banki Centralne nie biorą przecież tych pieniędzy z podatków, zysku etc. Po prostu drukują. No więc żółci puszczą prasę w ruch (a będzie to 6 000 000 000 000 jenów, więc będzie co drukować) i nakupują akcji i funduszy. Giełda wzrośnie. Wzrośnie przez moment o te 6 000 000 000 000 jenów. Dokładnie o tyle, ile nowych jenów wydrukuje bank. Wzrośnie inflacja.
Po co ?
W jakim celu ?
Giełda dostanie przez moment podniety niczym zdechła żaba na elektrowstrząsach i znowu padnie. Całość sfinansuje społeczeństwo opodatkowane inflacją.
Po cholerę ?
Tego nie potrafię pojąć. Przypomina mi to trochę, za przeproszeniem, bardzo starego faceta, który już nie może i nie będzie mógł, ale bardzo chciałby przeżyć choć ułamek swojej młodości ponownie. I płaci ciężkie pieniądze na coraz durniejsze zabawy, żeby przeżyć choć iskrę podniety. Coraz drożej, coraz marniej, coraz bliżej grobu.


Komentarze
Pokaż komentarze