3 obserwujących
498 notek
28k odsłon
55 odsłon

Mgła się podnosi i odnajduję drogę do królestwa niebieskiego

Wykop Skomentuj

Mgła się podnosi i odnajduję drogę do królestwa niebieskiego

Autorstwa Chen Ai, Chiny

Idąc za przykładem moich rodziców, wierzyłem w Pana odkąd byłem mały, a teraz już starość zagląda mi w oczy. Choć jednak wierzę w Niego przez całe życie, to pytanie, jak oczyścić się z grzechu i wejść do królestwa niebieskiego, zawsze było dla mnie zagadką nie do rozwiązania, która nieustannie wprawiała mnie w konsternację, sprawiając, że czułem się zagubiony i zmartwiony. Tak bardzo pragnąłem dowiedzieć się jeszcze za życia, jak oczyścić się z grzechu i wejść do królestwa niebieskiego, abym, gdy już nadejdzie mój czas, był w stanie śmiało spojrzeć śmierci w oczy, ze świadomością, że oto moje życie dobiegło końca i wreszcie będę mógł spotkać się z Panem ze spokojem w sercu.


Usiłując rozwiązać tę zagadkę, z zapałem wertowałem Biblię, raz za razem przechodząc od Starego do Nowego Testamentu i z powrotem. Ostatecznie jednak nie byłem w stanie znaleźć prawidłowej odpowiedzi. Zostało mi jedynie starać się ze wszystkich sił postępować jak najbardziej zgodnie z nauką Pana, ponieważ Bóg powiedział: „Królestwo niebieskie doznaje gwałtu i gwałtownicy je zdobywają” (Mt 11:12). Przekonałem się jednak, że w prawdziwym życiu, choć nie wiem jak się starałem, i tak nie byłem w stanie sprostać wymaganiom, jakie stawiał mi Pan. Jak powiedział Pan, „Będziesz miłował Pana, swego Boga, całym swym sercem, całą swą duszą i całym swym umysłem. To jest pierwsze i największe przykazanie. A drugie jest do niego podobne: Będziesz miłował swego bliźniego jak samego siebie” (Mt 22:37-39). Pan nakazuje, abyśmy miłowali Go całym swoim sercem i całym umysłem, a także, by bracia i siostry miłowali się nawzajem. Choć jednak bardzo się starałem, nie byłem w stanie zdobyć się na taką miłość, ponieważ bardziej kochałem swoją rodzinę niż Pana, i nie byłem po prostu zdolny szczerze miłować moich braci i sióstr z kościoła jak samego siebie. Wręcz przeciwnie: często, gdy w grę wchodził mój własny interes, byłem małostkowy i pełen wyrachowania wobec innych, i to do tego stopnia, że wzbierała we mnie złość na samego siebie. Jak ktoś taki jak ja mógłby zostać zbawiony i wejść do królestwa niebieskiego? Pan Jezus mówił także wiele na temat wejścia do królestwa niebieskiego. Powiedział na przykład: „Zaprawdę powiadam wam: Jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (Mt 18:3). „Mówię wam bowiem: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie obfitsza niż uczonych w Piśmie i faryzeuszy, żadnym sposobem nie wejdziecie do królestwa niebieskiego” (Mt 5:20). Nie byłem w stanie wcielać w życie żadnego z tych nakazów Pana. Często mówiłem nieprawdę i winiłem Pana, ilekroć spotkało mnie coś, co nie było po mojej myśli. W moich myślach pełno było fałszu i nieuczciwości i cały czas trwałem w grzechu, ciągle tylko grzesząc i kajając się, kajając się i grzesząc wciąż od nowa. Pan jest święty, Biblia zaś mówi: „(…) świętości, bez której nikt nie ujrzy Pana” (Hbr 12:14). Jak ktoś zbrukany do cna, tak jak ja, mógłby być godzien wejść do królestwa niebieskiego? Nie dawało mi to spokoju. Ilekroć jednak czytałem o drodze usprawiedliwienia przez wiarę, poglądzie, którego orędownikiem był Paweł w swych listach do Rzymian, Galacjan i Efezjan, głosząc, że jeśli ma się wiarę i jest się ochrzczonym, znaczy to, że człowiek z pewnością zostanie zbawiony, i że jeśli w naszych sercach wierzymy w Pana Boga i wyznajemy Go naszymi ustami, to wówczas jesteśmy usprawiedliwieni przez wiarę, zbawieni na wieki, a kiedy Pan przyjdzie powtórnie, niechybnie nas wywyższy i wprowadzi do królestwa niebieskiego – wręcz nie posiadałem się z radości. Czułem wówczas, że nie muszę się martwić o to, jak wejdę do królestwa niebieskiego. Potem jednak przypominałem sobie zwykle, jak Pan mówił o tym, że ludzie będą w stanie dostać się tam jedynie dzięki własnym wysiłkom, i znów zaczynałem odczuwać niepokój. Zostać usprawiedliwionym przez wiarę, a następnie wejść do królestwa niebieskiego – czy to rzeczywiście może być aż takie proste? Zwłaszcza zaś wtedy, kiedy widziałem, że leciwi i pobożni wierni, zbliżający się do kresu swego życia, wydają się tak bardzo zmartwieni i niespokojni, że bardzo często płaczą i żaden z nich nie wygląda na szczęśliwego, nie mogłem przestać się zastanawiać: skoro mówią, że mogą dostać się do królestwa niebieskiego dzięki samemu usprawiedliwieniu przez wiarę, dlaczego na łożu śmierci wszyscy wyglądają na straszliwie przerażonych? Wydawało się, jakby sami nie mieli pojęcia, czy zostali zbawieni, czy też nie, ani też dokąd pójdą po śmierci. Raz za razem rozważałem więc słowa Pana Jezusa, a także rozmyślałem nad słowami Pawła, i doszedłem do wniosku, że to, co obaj mówili w kwestii tego, kto może wejść do królestwa niebieskiego, bardzo się od siebie różniło. Według Pawła, człowiek zostaje usprawiedliwiony przez samo to, że wierzy w Pana. Gdyby rzeczywiście tak było, wszyscy ludzie zostaliby zbawieni. Dlaczego zatem Pan Jezus powiedział: „Królestwo niebieskie podobne jest również do sieci zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, rybacy wyciągnęli ją na brzeg, a usiadłszy, dobre ryby wybrali do naczyń, a złe wyrzucili” (Mt 13:47-48)? Dlaczego Pan, gdy powróci w dniach ostatecznych, będzie musiał oddzielić ziarno of plew, owce od kozłów, i sługi dobre od sług złych? Z tych właśnie słów wypowiedzianych przez Pana Jezusa wynika jasno, że nie każdy, kto w Niego wierzy, będzie mógł wejść do królestwa niebieskiego. Zastanawiałem się więc: czy jestem zbawiony? I czy będę mógł wejść do królestwa niebieskiego, kiedy umrę? Pytania te tkwiły wciąż w mojej głowie niczym zagadki, a ja nie umiałem na nie odpowiedzieć.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale