kojotto kojotto
130
BLOG

Brewerie....

kojotto kojotto Polityka Obserwuj notkę 4
Psiakrew, cholera, czy ja nie mogę spokojnie wyjechać na parę dni z Wrocławia? Co wyjadę to zaraz ci nasi namaszczeni jakieś brewerie wyczyniają. Jeśli myślicie, że mi się we łbie przewróciło to służę przykładami. Onegdaj zdarzyło mi się wyjechać na parę dni w Polskę. Wracam i co słyszę w radiu? Rząd Suchockiej padł bo jeden z posłów dostał sraczki. Chyba ze strachu. Może pomyślał, że do Warszawy jadę. Jakiś czas był spokój bo siedziałem w domu. Znowu przyszło mi jechać w świat. Wracam i co słyszę po drodze? Olszewskiego wykopali z posady premiera. Nawet chciałem do Warszawy jechać i chłopa z powrotem na stołek podsadzić. Nie dlatego że go lubiłem, co to to nie, tylko niby czemu chłop ma cierpieć za to, że mi się wojaży zachciało. W czasie mojego wyjazdu do Linzu Oleksego na Olina przemalowali i chłop tak się tym przejął, że rzucił robotę. To mi nawet pasowało bo preferencje polityczne mam ciut inne więc specjalnie nie czułem żalu. A dlaczego Buzek, Piękny Maniuś i reszta przez dwa lata w miarę zgodnie rządzili a potem zaczęli się gryźć? A taki jeden, niejaki Bauc, to nawet wygryzł dziurę w budżecie i to na całe dziewięćdziesiąt miliardów. Jakaś wredota, oby miał parchy na głowie i ręce za krótkie, doniosła im, że mnie od dwóch lat nie ma w Polsce. Faktycznie, wyjechałem cichcem nad ranem, w ciemnych okularach i z postawionym kołnierzem, żeby nie połapali się. Jak się tylko zwiedzieli, że mnie nie ma to zaczęło się. Za rządów Millera zamiarowałem gdzieś wybrać się ale na Millera sam zamiar wystarczył. Widać cienki był. Parę lat temu wyjechałem na parę dni żeby pooddychać starą demokracją.Takie inhalacje dla zdrowotności. Smród bijący od tej demokratycznie utworzonej wówczas koalicji, dech w piersiach mi zatykał i co rusz musiałem inhalacje z „Żywca” sobie robić żeby do cna nie ocipieć. Te parę dni wystarczyło żeby towarzystwo się obfajdało. Jeden minister won poszedł bo wsadził na posadę kumpli a ci, choć jeszcze stadion narodowy był w planie perspektywicznym, to już zorganizowali przetarg na to kto da więcej w łapę za robotę. Operatywność godna nagrody. Ja bym proponował po dziesięć lat tej nagrody na łebka i to w dodatku z łopatą w ręku przy budowie stadionu. Kumple ówczesnego wicepremiera też łapę po trzy miliony wyciągnęli. Ponoć szef też miał mieć z tego parę groszy. Widać mu ta hodowla bizonów i wielbłądów coś musi słabo iść. CBA kumpli zamknęło a premier pogonił w diabły swego vice. Potem okazało się, że to CBA, chyba z nudów, całą tę checę przygotowało. Bo jakoś nikt nie chciał się później przyznać czyj to był pomysł. Za to szefa CBA sąd nagrodził trzema latami odsiadki. Doradca prezydenta na boku dorabiał handlem białym proszkiem. Też poszedł do pierdla. A swoją drogą to też zastanawiające na co idzie kasa prezydencka skoro doradcy musieli w ten sposób do pensji dorabiać. Chwała Bogu, że doradczynie były wiekowe i jakoś mało pociągające bo by się jeszcze okazało, że też któraś gdzieś też dorabia na boku. Albo na wznak. Ówczesny premier też musiał jakiś nielichy numer wyciąć, bo na pielgrzymkę do Częstochowy iść musiał. A i tam w tej Częstochowie jak pamiętam spokoju nie było. Premier Tadzia Mleczajka miodem smarował, bez wazeliny tu i ówdzie właził a Tadziu jak to Tadziu. Uśmiechał się, łapką premierowi łaskawie kiwnął a rodzinę mu w szambie wykąpał. Potem przez parę lat z domu się nie ruszałem. Dzięki temu rząd PO jakoś stołków się trzymał. Nawet Donald do Brukseli zawędrował. I spokój był. No a teraz wystarczyło, że parę dni mnie w kraju nie było, bo obowiązki rodzinne wezwały mnie do Szkocji. I co? Komorowski wybory przerżnął. Niejaki Duda, człowiek znikąd ze stołka go wykopał. Lud połaszczył się na te 260 miliardów które obiecał. Zapomniał tylko powiedzieć skąd je weźmie ale to szczegół. Ważne że obiecał. Gdybyście mnie wybrali to ja bym wam po miliardzie obiecał i jeszcze po flaszce na głowę. Nie powiem żebym bardzo Komorowskiego żałował ale wesoło było czasami. Zwłaszcza jak co napisał albo powiedział. Dowcipas był z niego przedni. A ten Duda to mi na smutasa wygląda. I coś mi się zdaje, że tradycyjne orędzie noworoczne to on z ambony wygłosi a obowiązującym strojem w nadchodzącym karnawale będą komeżki. A Światłość Moich Oczu mnie na jakieś jesienne wycieczki do ciepłych krajów namawia. Żeby jesienny stress odegnać. A tu przecież w listopadzie wybory. Aż strach pomyśleć co się będzie działo jak wyjadę. Chyba się łańcuchem do kaloryfera przypnę żeby mnie nie podkusiło. Co prawda miałem w domu moherowy berecik ale nim buty glansowałem i do innego użytku już się on nie nadaje. No chyba żeby to nie wystarczyło i ci od lat przebierający nogami zbawcy narodu dorwali się do koryta, to migiem pakuję się i wyjeżdżam. I to jeszcze będę trąbił po drodze żeby wszyscy widzieli i słyszeli, że wyjeżdżam. Mam nadzieję, ze historia mi tego nie zapomni...
kojotto
O mnie kojotto

jeszcze nie odmóżdżony

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka