Niemcy, Niemcy ponad wszystko. W tych paru słowach zawiera się recepta na to jak to się stało, że z państwa które przegrało wojnę wyrosła pierwsza w Europie potęga ekonomiczna i idące z tym w parze poczesne miejsce na europejskiej scenie politycznej. Realizm i pragmatyzm to podstawa niemieckiej polityki i gospodarki. Nie ma pierdół o dziejowej misji, o jakichś przedmurzach jakichś wydumanych powinnościach wobec bóg wie kogo. Religie skutecznie oddzielone są od polityki a kościoły finansowane są przez swoich wyznawców poprzez pewien rodzaju podatku płaconego przez nich. Niemcy nie pchają się z „bratnią pomocą w europejskie awantury. Nie było ich w Gruzji, nie było ich na kijowskim majdanie, ich potępienie Rosji za aneksję Krymu było raczej umiarkowane. Postulowane przez nich pod ckliwymi hasłami zjednoczenia Europy włączenie do Unii Europejskiej państw postkomunistycznych dało im ponad sto milionów nowych nabywców ich towarów a zasobne w kasę niemieckie firmy błyskawicznie opanowały ten nowy rynek rugując z niego bez pardonu rodzimy drobny handel i drobne firmy. Ich wkład do Unii którym tak chętnie pozostałym unijnym partnerom oczy wybijają jest tylko pozornie wyższy niż to co z tej Unii dostają, bo jakoś cicho o tym jakie zyski osiągnęły niemieckie firmy na rozszerzeniu Unii. A my? Żremy się między sobą jak głodne psy, pieprzymy o jakimś posłannictwie dziejowym, na „za wolność naszą i waszą” za każdym razem wychodziliśmy jak Zabłocki na mydle, pchamy się z bratnią pomocą tam gdzie nas nie proszą. Zamiast chronić swój rynek i przemysł przyznajemy różne przywileje obcym firmom o których to przywilejach rodzimi przedsiębiorcy mogą tylko sobie pomarzyć. Usłużnie uznajemy prawa różnych mniejszości narodowych w Polsce choć mniejszość polska innych krajach jakoś nie może doprosić się uznania swoich praw. Zachowujemy się jak pijana panienka na prywatce którą dmucha każdy komu przyjdzie na to ochota. Chciałbym aby choć raz Polacy zaśpiewali zgodnym chórem „ Polska, Polska, ponad wszystko” i nasze narodowe dobro postawili na pierwszym miejscu. Uczmy się tego od Niemców...


Komentarze
Pokaż komentarze (15)