Wiara albo brak wiary w zamach może wyznaczać podziały na prawicy. Przecież tylko na akcie wiary polega obecnie wybór miedzy spiskiem a splotem naturalnych okoliczności jako przyczyną tragedii.
Czy można popierać Pis i nie wierzyć w zamach? Być sympatykiem prawicy i nie kupować metod i „ narracji zamachowej” Macierewicza lub Kaczyńskiego i Gazety Polskiej? To chyba powinno być właściwe pole rozmowy miedzy Sakiewiczem a Warzechą , a propo,s tej głośnej dyskusji albo generalnie miedzy obecnym Pisem a wszystkimi którzy także nie cenią Platformy czy mainstreamu . Dogmaty tej wiary mogą dzielić prawicę nawet obliczu wspólnego przeciwnika i kopać doły nie do zasypania.
Czego doświadczył Warzecha , chyba z udawanym zaskoczeniem? - polemika z ortodoksami zamachowymi właściwie jest niedopuszczalna i karana zaliczeniem w poczet schizmatyków czy wrogów własnej wiary. Wszystkie obleżone twierdzy maja to do siebie , że można być ich przyjacielem tylko będąc w środku , w gronie ich obrońców. Nie ma ważenia racji , dzielenia włosa na czworo i siedzenia okrakiem na barykadzie .Wystarczy podważyć jakis jeden kanon , jak na przykład Kataryna okazując niedawno wstępną sympatię do PJN, aby nawet nie wiedząc jak wypaść za mury by odnalezć się w szeregach wrogów. Rycerze moralnej prawdy ciężko walczący z przeciwnikiem tylko tak mogą rozładować dysonans poznawczy –jesteś dla nich tylko wrogiem lub przyjacielem.
Te różnice przyjętego dogmatu o przyczynie katastrofy wyznaczaja dalej różne wizje świata i postępowania . Wierzący ortodoksi nie dyskutują o prawdach swoją wiary lecz szukaja tylko dla nich potwierdzeń i bronia ich w codziennej walce .Natomiast niewierzący w naturalny sposób się dystansując, zaczynaja traktowac narracje zamachową nie tylko jako mniej skuteczną drogę do odkrycia prawdziwych przyczyn katastrofy ale jako rodzaj gry politycznej , która dowodzącym twierdzą i rycerzami moralnej prawdy ma przynieść banalną, partyjną korzyśc polityczną.
W tym ważnym momencie następuje utrata wspólnego jezyka na prawicy miedzy tymi dwoma grupami . Gdy więrzący cierpiąc za prawdę i wartości walczą o godność ,honor i sprawiedliwość, to dla niewierzących Prawda Smoleńska jest tylko socjotechnicznym projektem zarządzania emocjami własnego elektoratu.Ostra retoryka Smoleńska lepiej integruje naszych wyborców , miał powiedzieć Kurski. Czasami politycy nie tylko odpowiadaja na potrzeby elektoratu ale też go tworzą , tak jak firmy tworzą popyt na swój nowy produkt. Nie tylko istnieje zapotrzebowanie na proste wyjaśnienie zamachem przyczyny tragedii ale zarazem nieskończone , ciągle inne sugestie /jeszcze nie dowody/ zamachu i spisku budują JK oraz Macierewiczowi ich osobiste elektoraty a Gazeta Polska po prostu spełnia i też stymuluje oraz rozbudza oczekiwania czytelników - łatwego wyjaśniania świata jednym prostym spiskiem , daje cotygodniową porcję lęku i dawkę samopotwierdzenia się w moralnej wyższości wobec wrogów.
Niewierzący w zamach patrzą na wierzących jako na elektorat hodowlany , gdzie dostarczanie moralnego oburzenia i zagrożenia spiskami jest jak dostarczanie karmy na fermie o nazwie Smoleńska Prawda .Ten odpowiedni poziom napompowania smoleńskich emocji ma zaowocować większa wiarą w praktyczne mozliwości Pisu i trzymać zwolenników przy partii. W oczekiwaniu na co ? Na kryzys , może nie teraz bo ten jest jeszcze za mały aby „elektorat się wahnął” w stronę Pisu ale za parę lat może będzie jakiś większy .
Różnice wiary w możliwe przyczyny katastrofy tworzą przepaść swiatopglądową na prawicy nawet niezależnie od wspólnych poglądów na reszte spraw . Wyznaczają zupełnie inne opiniowanie taktyki politycznej Pisu i jej skuteczności oraz mają wpływ na ocenę działalności Macierewicza i Kaczyńskiego.
Czy można zatem nie wierzyc w zamach i popierać Pis? Można , ale wtedy ten popierajacy , niewierzący sam ustawia się poza obecnym Pisem , gdzie zamachowa Prawda Smoleńska jest najważniejsza.



Komentarze
Pokaż komentarze (65)