To odkrycie , o ile prawdziwe, decyzji odejścia pilotów na wysokości 100 metrów nad pasem daje szanse na zmniejszenie mgły polityki i paranoi na badaniami przyczyn .Co teraz z ludżmi głębokiej wiary w przyjęte z góry naciski lub zamachy? Jak się czują? Kościoły ortodoksów zamachowych i naciskowych będą nadal trzeszczeć w szwach? Raczej tak ,będą wierzyli dalej bo "prawda" jest najważniejsza.
Przede wszystkim jest to mocny dowód ,ze ewentualne naciski nawet jeśli były to nie były skuteczne. Tymczasem to ich skuteczność , zmuszanie pilotów do ryzyka miała byc dowodem ich istnienia ponieważ zdanie "mamy problem" można różnie traktować . Więc nie ma tego dowodu zatem na naciski jako na bezpośrednią przyczynę tragedii . I wszystko na ten temat .
Uparciuchy będą się upierały , że owszem , naciski pośrednio spowodowały katastrofę -nie trzeba było startować albo nie próbować podchodzić do lądowania. Jednak pilot wykorzystał zgodę na lądowanie warunkowe : widzisz-ląduj. Nie zobaczył pasa to postanowił regulaminowo odejść .Coś sie stało potem ,ze nie wykonał swojej decyzji.Oraz wygląda też na to ,ze przestał wiedzieć na jakiej jest wysokości chociaż przy decyzji wiedział . Świadczy też o tym brak niepokoju w kabinie do momentu zderzenia z brzozą . Dalszy tor jego lotu i miejsce upadku nie wynika już zatem z planu pilota ale z faktu, ze pilot czy samolot nie potrafił wykonać tej decyzji.
Merytoryczne podejście do technicznych przyczyn tragedii zawsze jest lepsze niż spekulacje które maja swoje naturalne ograniczenia , niezależnie od jakości umysłów i dobrej woli blogerów śledczych klawiaturowych czy dziennikarzy i polityków.
Ważniejsze jest badanie żródeł i praca merytoryczna fachowców od lotnictwa ale to niesie ryzyko -prawdziwe przyczyny na końcu tej drogi może okazać się inne niż te w które wierzymy na początku. Dla wierzących w "prawdę" to może być problem .
Do rewitalizacji przy okazji nadaje się trochę teorii zamachowych ,niektóre z nich :
- "naprowadzenie na śmierć " Macierewicza i Gazety Polskiej wydaje się nieaktualne skoro pilot nie chciał lądować tylko odejść.
- sztuczna mgła została wymyślana aby naprowadzanie na śmierć było skuteczne i możliwe - to teraz już chyba nie jest potrzebna ,prawda? Pilot na 100 metrach wiedział gdzie jest. Zresztą obie te hipotezy od początku ignorowały konieczność obserwacji wysokościomierza barycznego przez pilota.
- Skoro lot samolotu był przypadkowy czekiści raczej nie mogli wiedzieć w których krzakach mają czekać na samolot aby dobić naszych.Czasu nie mieli wiele. Może ich zatem w ogóle nie było?Nie warto się nad tym zastanowić? A na przykład hipoteza FYMA o masakrowaniu ciała Błasika w kabinie pilotów przez czekistów może nie być zasadna. Helikoptery z linami podobnie,
-Film Koli nie mówi o dobijaniu naszych przez czekistów ,
- analiza fałszywch radiolatarni tez nie wydaje sie już potrzebna -nie były potrzebne pilotowi po jego decyzji odejścia.
Ale nadal mało wiadomo co działo się w samolocie dalej. Jednak prawdziwe techniczne przyczyny obojętnie jakie by one nie były ,zamachowe czy naturalne , mają szanse wyjaśnić fachowcy od lotnictwa zajmujący się żródłami i mający do dyspozycji laboratoria. Pis jeśli naprawdę chce poszukać samodzielnie dowodów na zamachy musi zmienić podejście ze spekulacyjnego na merytoryczne. Blogerzy śledczy klawiaturowi swoją role w zakresie badania technicznych przyczyn na początku cenną teraz już jednak wypełnili. Dlaczego ?
Jeszcze raz wpis z soboty:
http://wywczas.salon24.pl/268590,to-juz-ostatnia-hipoteza-zamachu-macierewicza



Komentarze
Pokaż komentarze (48)