O lemingach Platformy wiele już napisano. Czas zastanowić się nad lemurami Pisu.
Lemury to sympatyczne, ale tez bardzo przestraszone zwierzątka, poszukujące stale swoimi szeroko otwartymi i ruchliwymi oczkami spisków i wrogów. Chowając się w bezpiecznych jaskiniach /według wikipedii/, oglądają świat tylko z tej perspektywy. Przed nimi całe krajobrazy strachu, na lewo Wielkie Układy, na wprost kondominium, a po prawej zamachy. Atmosfera przesycona spiskami. Świat lemurów składa się tylko z nich samych oraz tych obcych spoza jaskini - agentów, ubeków, czekistów i lemingów. Wódz lemurów, ten : "co wie, ale nie może powiedzieć" , często szczepi je profilaktycznie na wątpliwości i możliwe argumenty wrogów mówiąc : oni Prawdy i dobra nie mają nigdy, a my lemury zawsze - dlatego ONI nas nienawidzą i atakują.
Lemury generalnie to zasadniczo nie paranoicy ale całkiem normalni ludzie tylko trochę zmienieni, bo będąc zwerbowanymi do grona zwolenników Prezesa jego metodą łapania „na wroga”, stale są pouczani o tajnych lub mało określonych straszliwych zagrożeniach i mobilizowani do walki z niejasnymi wrogami. Owszem tacy są lemurom niby doskonale znani, ale jakby z daleka. Każda reakcja tego przeciwnika, każde jego kichnięcie ma być dowodem słuszności ich moralnych racji i utwierdza ich w posiadaniu wyłącznej prawdy, dlatego, że ten wróg niby tak się strasznie boi... Ten świat nie zna ponadto przypadku - wielki wróg już dawno zaplanował swoje ruchy, a Jarosław Kaczyński swoje konieczne odpowiedzi, wiec nikt nie ma wyboru....Dlatego lemury muszą mocno potępiać przeciwnika, cierpieć jego podłości, przewidywać jego spiski oraz walczyć i walczyć bez końca u boku swoich autorytetów.
Mają poczucie wspólnoty i zjednoczenia oraz myślą wspólnie tymi samymi kliszami i schematami . Jak dyrygowana orkiestra /przez głównego lemura/ naraz wszyscy potrafią na przykład bronić sztucznej mgły , razem pytać za Macierewiczem gdzie jest kokpit lub martwic się beneficjentami złodziejskiej prywatyzacji 20 lat temu- wystarczy dyrygentowi pokazać tylko lemurom jakiś nowy szczegół w dalekim krajobrazie strachu i zagrożenia . Tak to się im wszystko szybko zmienia, że nie pamiętają już teraz tej sztucznej mgły , telefonów borowca Surówki i masy innych zagrożeń – bo jutro tez jest dzień , trzeba walczyć dalej i dalej, faktycznie siedząc sobie tylko na brzegu jaskini strachu. Dlatego lemury są tez bezproduktywne i niemerytoryczne.
Lemury nigdy nie zwyciężą, jednak będą walczyć już zawsze bez końca, bo taki jest po prostu ich świat . Z jaskini strachu nie można bowiem niczego innego zobaczyć oprócz samych siebie i całego zła.
Moza wyróżnić wstępnie podgatunki:
1/ lemur wojownik . Podgatunek agresywny .Zachłyśnięty moralnym oburzeniem i sprawiedliwym gniewem atakuje agentów i trolli . On wie, że o prawdę trzeba walczyć jak żołnierz czynem a wróg zawsze knuje .Czasami można je oswoić gdy postępuję się cierpliwie i w czymś na początek przyzna się mu rację.
2/lemur etosowy .Najbardziej cierpiąca grupa. To ludzie autentycznie dobrej woli kontemplujący nieprzemijalne zło tego świata , gdzie prawda wcale nie musi wygrywać .Wierzą, ze raport Burdenki opisuje okoliczności wypadku w Smoleńsku i umacniają te wiarę jego wspólnym czytaniem . Lemur etosowy to jedyny podgatunek przeczuwający , że świat nie zawsze jest czarno biały. Wybacza często swoim wrogom.
3/ lemur intelektualista. Jak wszystkie lemury natychmiast kupuje każdą najgłupszą niedorzeczność, byle tylko ona broniła przed wrogiem lub pozwalała go potępiać czy z nim walczyć. Ale lemur intelektualista podejmuje trud ich wyjaśniania i tłumaczenia. Znajdzie tysiąc argumentów na przykład dlaczego Komorowski zabił trzy osoby nie przekładając posiedzenia Sejmu lub innym razem , co JK naprawdę miał na myśli .
4/ lemur paranoik. Niezwykle szeroka grupa z wyrafinowaną szkołą spiskowo-zamachową. Ostatnio paranoicy szukali na przykład zaginionego lotniska w Smoleńsku i drugiego samolotu. Tygodniami studiują zdjęcia i robią obliczenia .Do tej grupy należą też tajni eksperci lotniczy Pisu którzy boja się ujawnić w obawie przed losem Wróbla /choć nie każdy ma syna z problemami / . Za rozum głównie starczy zasada – jak mi nie udowodnicie ,ze nie było bomby termobarycznej, to na pewno była.
Do podgrupy paranoicznej, a nie do intelektualistów nalezą tez lemury tłumaczące w sposób teologiczny wszystko spiskami. Razwiedka jest tam Bogiem , jakimś Wielkim Zegarmistrzem w wiadomo-niewiadomy sterującym wszystkim . Tworzą małe ale własne i prywatne, takie Ściosowe sekty i z fanami wspólnie natychają się paranoją, rozpamiętując spiski i knucie wroga.
Wstępnie tyle , inne podgatunki będą jeszcze klasyfikowane.



Komentarze
Pokaż komentarze (42)