Prowokacja bydgoska to miał być spisek rządu ,celowy i przemyślany /jak każdy spisek/ przeciwko kibicom ,opozycji i społeczeństwu. Bez najmniejszych dowodów Sakiewicz i powtarzajacy wszystko za nim Macierewicz opowiada o zamach sztuczna mgła , wybuchami itd ....itp... przkładów mnóstwo.
Pis zaciąga swoich zwolenników do czegos w rodzaju psychiatryka albo sekty i taki swój obraz siłą rzeczy wszystkim przedstawia .
Rózne tego sa wyjasnienia- od hipotez medycznych / paranoja osobista Macierewicza i Kaczyńskiego / po biznesowe czyli budowa na pisaniu o spiskach malego imperium medialnego głównie Sakiewicza aż po polityczne czyli formatowanie twardego i wiernego elektoratu Smoleńskiego aby na nim czekac spokojnie aż kryzys sam Pisowi przyprowadzi wyborców glosujących portfelem .
Pojawia sie ostatnio próba innego wyjasnienia tego fenomenu . Pis mianowicie pokazuje siebie jako obrzydliwy oraz idiotyczny psychiatryk czy sektę aby zniechecić w ogóle do udziału w wyborach czy w polityce swoich przeciwników oraz niezdecydowanych wyborców. Kalkulacja ma byc taka : albo bedziesz naszym twardym , moralnie " przebudzonym" w helu wyborcą albo przeciw nam. Jesli to drugie to masz do wyboru Platforme albo nie pojść do wybory .Ale Platforma ci już zbrzydła , wiadomo tez ,ze każda wladza sie zużywa . Więc zostań w domu. Wtedy nasze 4 mln twardego elektoratu przy niskiej frekwencji dadzą zamaist normalnego dwudziestokilkuprocentowego poparcia poparcie poparcie może blizej 40%.
Dlatego trzeba grzać emocje , polaryzowac scene polityczną na my dobrzy -oni żli aby dowieżć zmobilowanych własnych zwolenników na wybory -licząc że Tusk nie zmobilizuje swoich.



Komentarze
Pokaż komentarze (37)