Na spiskowej prawicy , w tym środowisku kilkunastu tysiecy prawicowych blogerów, na róznych portalach cały czas trwa zabawa w szukanie agentów, najcześciej wsród swoich rozmówców na blogach .Ten kto ich znajdzie najwięcej na swoim blogu , najbardziej jest przenikliwy i o wrogu wie najwięcej - cieszy sie wtedy najwiekszym szacunkiem wśród spiskowej blogerskiej braci . Tak jak Aleksander Scios. Znależć agenta , ubeka , trolla , pożytecznego idiote to nie tylko dowód patriotyzmu i czujnego zaangażowania ale przede wszystkim przydanie znaczenia swoim słowom . Znaleziony agent to najlepszy dowód własnej prawdy, to jak pieczęć zamykajacą tylko chwilowo otwarty worek watpliwości. Nic dziwnego , że wielu blogerom ubecy potrzebni są jak tlen . Liderem spiskowej opinii można zostac też pokazując dokładnie jak nasz wróg spiskuje -im bardziej malowniczo i sugestywnie odmaluje sie jego potęge tym lepiej. Tak jak Łażący Łazarz.
Który z nich jest agentem - Pan Nikt /znany z tego nicka Aleksander Scios / lub żywy człowiek Łazacy Łazarz -czy tez obaj.?
Gdy Ścios orzekł całym swoim tyle razy potwierdzonym autorytetem , że to ŁŁ jest agentem - ten odwinął sie mówiąc o Ściosie jako o zakamuflowanym Pułkowniku Baczku , agencie powiazanym z WSI . Na tę okoliczność sam Pułkownik Bączek ujawnił sie pod nickiem Bączek , mówiac ze data 5 pażdziernika jakiegoś roku to przypadek . Tak , to prawda tego dnia skonczył prace w kontrwywiadzie wojskowym i tego samego dnia pojawił sie tez pierwszy wpis nicka Scios - ale on ,nick Bączek , na pewno nie jest nickiem Sciosem, natomiast jego zdaniem agentem musi byc ŁŁ .
Żywy czlowiek kontra nicki . Mamy fantastyczne reality show pod tytułem: kto jest agentem ? A może obaj /czy juz teraz troje ? / sa agentami a cała intryga to kłótnia dwu służb czyli walka o wpływy , o pieniadze czy pozycje polityczną. Możliwe też, że żaden, a takie insynuacje to tylko zwykły konflikt o pozycje lidera opinii w paranoicznym stadzie - najłatwiej konkurenta w takim środowisku wyeliminować pokazując jako wroga wszystkim pozostałym. Tak robiła SB - zwerbowany rozpuszczał plotki mówiąc o tym niemozliwym do zwerbowania jako o faktycznie zwerbowanym , to wtedy go izolowało w środowisku a zwerbowany stawał sią przywódca grupy , ponieważ najlepiej ze wszystkich wroga zlokalizował.
Czy w tym ciekawym reality show oni sami rozpoznają swoja tożsamość i dowiedzą który z nich jest naprawde agentem czy tez widownia ma zająć pozycje sprawiedliwego sędziego i pokazać palcem na prawdziwego zdrajcę?
To prawdziwa medialna dżungla luster ale blogerzy śledczy tak zawsze chętnie wskazujący agentów , ubeków i trolli na pewno dadzą radę. Także tym razem.



Komentarze
Pokaż komentarze (38)