Złe media czy po prostu ludzie złej woli często i niesłusznie oskarżają Pis o insynuowanie zamachu. Gdy nie ma na coś dowodów zostaje tak zwana insynuacja -czyli zadawanie sugestywnych pytań , mruganie okiem , teksty : "wiem ale nie moge wszystkiego powiedzieć...", naprowadzanie na te jedyne " właściwe" odpowiedzi , używanie dwuznaczności jak "zdradzeni o świcie " itp...
Krótko mówiąc robi sie wrażenie , że pytania i niejasnosci oraz problemy są jakimiś dowodami . Zwykle gdy czegoś nie wiemy, mówimy po prostu, że nie wiemy , natomiast insynuacja idzie dalej : wicie rozumicie , właściwie wszystko prawie wiemy tym bardzie, że ci ONI nam przeszkadzają a to juz właściwie dowód .Insynuacja jest przede wszystkim łatwa bo nie wymaga żadnej pracy , wystarczy o cos pytać - ludzie często sami zrozumieją, że był jednak "zamach" .Także wygodna -zwalnia od udowadniania tego co sie insynuuje / to tylko pytania / więc zwalnia od odpowiedzialności za własne twierdzenia bo formalnie takich nie ma -choć często insynuacją uzyskuję się właśnie efekt przekazania celowo sugerowanej " prawdy ".
Insynuacje zrobić łatwo natomiast rozpatrzyc także możliwość naturalnych przyczyn katasrofy i nie szukać tylko miliona potwierdzeń dla swojej hipotezy zamachu ale poszukać jednego faktu ktory taką hipoteże może obalić - jest dużo trudniej. Trzeba wtedy szukac każdych przyczyn katastrofy a nie tylko zamachu a to już niełatwe -na przyklad trzeba sie znać na lotnictwie , mieć dostęp do zródeł , pracować w zespole fachowców.
Prezes Kaczyński powtórzył dzisiaj swoją opinię w Gazecie Polskiej o wypadku w Smoleńsku . O tyle to ciekawe ,ze oświadczył redakcji gazety to wszystko co jej dziennikarze wcześniej pisali na ten temat , a potem powtarzał to za nimi Antoni Macierewicz. Nie było więc jakiegoś zaskoczenia dla red Sakiewicza. . Cóż więc tu mamy ? Na pewno nie zamach , troche pytań , troche wątpliwości , jak to zawsze gdy nastepuje wypadek lotniczy a nie ma raportu końcowego. Owszem , mówi, że może być wszystko - jakies na przykład błędy lotników -tego w ogóle nie wyklucza , może awaria , może i jakiś zamach, kto wie ? Nie wykluczył jednak przyczyn naturalnych , co wyrażnie zaznaczył . To mógł być także tylko wypadek - powiedział. Więc póki nie ma dowodów na zamach i nic na ten temat nie wiadomo - Jarosław Kaczyński sie wstrzymuje od takich sugestii czy insynuacji.
Nie pozwala mu na to odpowiedzialnosc za słowo .Gdyby tylko insynuował , ludzie by pomyśleli, że to Tusk z Putinem zamordowali naszego Prezydenta.
cytat: .....Gdyby Rosjanie zastosowalinormalne procedury lotnicze, rządowy Tu-154 wylądowałby. Nie w Smoleńsku, ale by wylądował. Tymczasem o sposobie postępowania z samolotem wiozącym głowę naszego państwa decydował ktoś w Moskwie. Kazał sprowadzać go do 100 m. Inni Rosjanie fałszywie naprowadzali pilotów, informując ich, że są na kursie i ścieżce. Dziś wiemy, że mimo to załoga realizowała standardową procedurę odejścia od lotniska. Nie popełniła błędów – jak nam wmawiają od początku przedstawiciele władzy na Kremlu. Co się zatem wydarzyło, że samolot nie odleciał, lecz runął na ziemię? Nawet dziecko dziś nie wierzy, że zatrzymała go brzoza. Nie wiemy, dlaczego wszystkie urządzenia tupolewa przestały działać 15 m nad ziemią, z awaryjnym zasilaniem włącznie. Nie wiemy, dlaczego Rosjanie nie dopuścili Polaków do rzekomych sekcji zwłok. Nie wiemy, dlaczego w Polsce nie przeprowadzono oględzin ciał – choć takiego postępowania wymaga i logika, i nasze prawo. Pytań bez odpowiedzi jest tak wiele, że grzechem przeciwko rozumowi jest unikać podejrzeń o chęć ukrycia prawdy. Możliwe, że Rosjanie chaosem i niechlujstwem w postępowaniu po katastrofie chcieli Polskę upokorzyć na arenie międzynarodowej. To wewnętrznie jakoś spójne wytłumaczenie. Zresztą w pełni osiągnęli ten cel. Jednak skala owego niechlujstwa, kłamstw czy niszczenia dowodów jest tak ogromna, że bardziej prawdopodobne wydaje się jednak ukrywanie prawdy o rzeczywistych przyczynach katastrofy."



Komentarze
Pokaż komentarze (43)