Sakiewicz o Lepperze : Jeszcze przed spotkaniem domagał się zapewnienia tajemnicy. Podanie przekazanych mi przez niego informacji bez ujawnienia źródła czyniło je bezwartościowymi. Wydanie źródła byłoby najohydniejszą rzeczą, jaką może zrobić dziennikarz
Informacje mogły być ewentualnie wartościowe , dopiero wtedy , gdyby zostały nagrane .To była rozmowa dwóch Panów w cztery oczy i nawet , jesli jeden prosił drugiego o dyskrecje , to w razie wycieku drugi może sie wyprzeć. Byłoby tylko słowo przeciw slowu , czyli plotka jakich wiele. Jak mówił Sakiewicz w Polsacie , nagrywał rozmowe w tajemnicy , ukrywając ten fakt . Podstępnie nagrywany Lepper więc nie wiedział , ze został nagrany , nie przypuszczał, że został dziennikarskim zródłem. Zupełnie nie mógł docenic więc wzruszajacej troski redaktora o nie nadużywanie jego zaufania . Nie domyslał się , ze zaufania juz nadużyto. Nie wiedział , ze jest zródłem , bo bez nagrania by nim faktycznie nie był.
Więc to cięzkie i zgodne z prawem tajemnicy dziennikarskiej zadanie etyczne , a także moralne wzmożenie Tomasz Sakiewicz zadał sobie sam. Nagrywając Leppera podstępnie.
Lepper stał się moim informatorem, więc w świetle prawa i etyki dziennikarskiej miałem obowiązek chronić go przed dekonspiracją, póki sobie tego życzył.
Sakiewicz chronił tu zródło , ktore zupełnie nie umiało tego docenić , skoro własnie nie wiedziało , ze nim jest i nie zgadzało sie przecież na powolywanie na siebie. . Lepper sie nie konspirował , bez nagrania mógł wszystkie informacje Sakiewicza wyśmiać.
Skad naczelny Gazety Polskiej teraz wie , ze Lepper sobie już nie życzy nawet prywatnej , zwykłej dyskrecji , skoro juz nie żyje ? Może nadal sobie jednak tego życzy? To chyba też tajemnica dziennikarska Sakiewicza, zgodna z prawem. No i etyka .


Komentarze
Pokaż komentarze (100)