Wywiad w Polsacie to sprytne wyjscie Pisu z klinczu "debat". Jk jednak poszedł do mediów , bo przeważył interes. Platforma wygra debaty gdy do nich dojdzie , a na razie wygrywa dla siebie brak debat. Z obu stron to tylko taktyczna gra wyborczego , kampanijnego pijaru . Kaczyński oparł kampanie na hasle "odważnego męza stanu podejmujacego trudne decyzje" , tymczasem Protasiewicz co chwila zarzuca mu brak odwagi do podjęcia trudnej decyzji debaty z Platformą. To sie niesie po masach , ma wpływ na opinię publiczną. . Prócz tego częśc elektoratu Pisu jakoś nie dała sie przekonać, że debaty są bez sensu z przyczyn moralnych, albo z powodu przeinaczenia "wszystkiego" przez wrogie media . Powstają straty nie tylko w tym elektoracie teraz najwazniejszym czyli umiarkowanym i niezdecydowanym, ale nawet u swoich , już utwardzonych.
Rachunek zysków i strat każe więc teraz iść Prezesowi nagle do " wrogich" mediów . Jego twardy elektorat to zrozumie, jak zawsze , gdy rozumie każdy jego gwałtowny zakręt , po prostu : "sytuacja się zmieniła " . Przy okazji Pis przykryje troche debatę w TVN odbywająca sie w tym samym czasie oraz nie zostawi samego PJN-u w mediach . PJN debatujący z innymi, ale Pisem milczącym na boku , miałby większe fory, mogłby moze uzbierać punkciki brakujące do progu 3 %.
Kto te debatę w Polsacie wygra ? Rozmowę Tusk- Pawlak wyrażnie wygrał prowadzący ją dziennikarz Gugała. Sprowadzał obu Panów na konkrety ,zadawał w miare dociekliwe pytania, skracał ogólniki i wodolejstwo, w miare własnych możliwości i konwencji spotkania.
Jarosław Kaczyński wygra wywiad z samym sobą, o ile dziennikarze pozwola mu kontynuwać te samą grę , ktorą cały czas obie partie prowadzą. Żadna nie chce pokazać programowych konkretów. To zawsze niepopularne przed wyborami. Przeciez należałoby okręslic ktore grupie społecznej co należy zabrać, komu zrobić podwyżki , gdzie ciąć. Tym bardziej , ze w polskich sferach politycznych myślenie o trzeciej drodze między zwiekszaniem deficytu , a zwiekszaniem obciążeń, czyli o wzroście gospodarczym jest mało popularne, bo przekracza kalendarz wyborczy i po prostu wymaga jakiejs przemyślanej polityki gospodarczej. Więc wygra , gdy nie odpowie na pytania : jak Pis chce zmniejszyc deficyt budzetowy, kiedy i w jaki sposób chce zrobić te reformy, których nie robi Tusk.
Platforma odkłada pokazanie tego programu na jak najpóżniej, podobnie unika tego Pis . Szydło mówiła w maju , że pokaże go wkrótce, potem , że po wyborach. W trakcie ostatniej debaty w Sejmie Prezes mówił , że Pis pokaże go za tydzień. No i pokazał - pakunek leżacy na stole, opakowaną w karton rzekomo książke z programem wysyłanym do Platformy. My , wyborcy, nie zauwazyliśmy nawet okładki tej ksiązki z programem. To była taka tylko "wizualizacja przekazu", chwyt pijarowski podobny do wręczenia tak zwanego memoriału smoleńskiego Obamie. Rzekomo z ważnymi tresciami. Tak.... nikt na świecie nie wie , jak Jarosław Kaczyński i jego partia chcą zmniejszyć deficyt.... O ile jednak Platforma rządzi i pokazuje jakieś elementy swojego programu w wypowiedziach i planach Rostowskiego, także jakieś plany redukcji tego deficytu, to o konkretach Pisu nikt nie wie nic. "Bakałarza" Rostowskiego , jak pogardliwie mówil Prezes , ma przesluchiwac w Centrum Programowym , czyli w pokoju na Nowogrodzkiej , jakis Profesor o dziwnym nazwisku : Pan To Tajemnica.
Zatem wygrana JK w tej debacie z samym sobą będzie zalezała od umiejetności dziennikarzy oraz jego własnej zdolności do prawienia ogólników, zmiany tematu i obiecywania konkretów w przyszłości, najlepiej jakiejś niekreślonej. Pod tym wzgledem latwiej byłoby prowadzic rozmowe z rywalami, a nie być przesluchiwanym przez nazbyt, być może, dociekliwych dziennikarzy. Ale tu haczyk z kolei jest inny , Pis może przegrać bezpośrednie debaty z Platformą z odmiennych powodów
Czy odbędzie sie debata Tusk - Kaczyński? To zależy od przebiegu gry i od interesu Pisu i jego rachunków zysków i strat .Bedzie interes - będą debaty. Generalnie widać tu kierowanie sie korzyściami i zwykłym marketingiem politycznym, o czym świadczy wycofanie na przykład z mediów Macierewicza , który do końca wyborów nie powinien juz wystapić publicznie w mainstreamie. Teraz trzeba sie otwierać na centrum wyborcze jak rok temu w kampanii prezydenckiej , wtedy też decydowały sondaże , stąd ten pijar "zmiany" i unikanie Smoleńska. . Wszystko można ubierać oczywiscie w szaty Prawdy, zasad moralnych i etosu- ale taki kostium to też zwykła polityka .


Komentarze
Pokaż komentarze (45)