Jak wiadomo , przynajmniej na tym blogu, media i duża cześc opini publicznej nie bardzo zajmuja się prawdziwymi przyczynami katastrofy . Albo tylko w części- Smoleńsk to raczej arena walki o korzyści polityczne biznesowe mediów i i korzysci stron politycznych, krótko mówiac rywalizacja koscioła naciskowego z kościołem zamachym . Rozmowa braci jest także elementem tych rozgrywek.
Dzisiejsza Rzeczpospolita , inne media i politycy, o blogerach nie wspominając, pomijają dwie oficjalne informacje . W maju komunikat rzadu w prasie , iz prokuratura /lub komisja Millera , nie pamietam / oficjalnie zwrócila sie do Danii, która w ramach Nato zajmuje się nasłuchami, o zapisy rozmów z telefonu satelitarnego .Oraz wypowiedż Millera po przedstawieniu raportu : rozmowa Kaczyńskich miał charakter prywatny, dlatego nie została ujęta w raporcie... To wydaje sie kończy jej możliwość politycznego wykorzystania.
Jednak teraz mamy "fakt prasowy" czyli anonimowi politycy Pisu sugeruja jej publikację czyli prowokację wyborczą , pisze Rzepa . Pierwszy rozmowe braci jako element nacisków wpuscił w media Wałęsa , potem wzmacniały ten news niespójne i dośc mętne wypowiedzi Kaczyńskiego na jej temat , co kiedyś na Salonie 24 analizowała Mila Nowacka. Wokół tego w mediach trwala fala spekulacji, ktora ucichła po raporcie Millera .O ile kosciól naciskowy stracił potem swoje argumenty, o co notabene zdbała sama komisja Millera praktycznie uniemożliwiajac także udowodnienie ewentualnego faktu , ze koniecznie chcieli lądować - to kosciół zamachowy ma się świetnie cały czas . Zmyśla i wymyśla sobie kolejne zamachy nie mając nawet cienia materialnej na to poszlaki.
Rozmowa braci, a raczej jej sfalszowanie miało kryć zamach , być elementem szerszej strategii dezinformacji , prorokował np. bloger Scios czy koła zbliżone do Macierewicza i Sakiewicza. Mieli ją niby sfałszować jak rozmowę Wałęsy w latach 80- tych, chociaż , notabene, ci którzy to piszą zapominaja o ksiązce Zyzaka , która podaje tam argumenty, ze rozmowa nie była sfałszowana słowo po słowie, ale tylko sklejona z dwu autentycznych, kompromitujacych jakoś Wałęsę , rozmów. " Publikujcie sobie , i tak Wam nie uwierzą" , miał powiedziec Kiszczakowi Wałęsa. Będą chcieli więc te sfałszowaną bombę odpalić przed wyborami, mówiono w maju czy czerwcu . Choć Miller temu zaprzeczył - jakoś tego nie uslyszeli, albo nie chcieli uslyszeć.
Ktoś w Pisie chyba sobie musiał o tym przypomnieć i teraz rozmowa braci sluży rzeczywiście celom wyborczym , ale bynajmniej , o ironio losu , nie w interesie koscioła naciskowowego tylko zamachowego. Po prostu wygląda na to , że Pis potrzebuje czegoś, co wzmocni przed wyborami motywacje twardego elektoratu, pokaże Kaczyńskiego jako ofiare niecnych knowań i wzmocni przekaz , że ONI coś ukrywaja , fałszują... Pewnie, jak zwykle , "Prawde ". Mozna postawić hipoteże , że to przeciek ze strony Kaczyńskiego celowy , więc wygląda to na zwykłą tradycyjną - sekciarską socjotechnikę Pisu. Zwykłe urabianie swoich lemurów , wzmacnianie czujności i przyjmowanie roli ofiary. Do tej pory jakoś opłacalne.


Komentarze
Pokaż komentarze (47)