Na wybory nie pójdę, z prozaicznego powodu : nie chce mi się.
Weekendy spedzam bowiem na wsi, sto kilometrów od obwodu wyborczego. Trzeba by się w niedziele wcześniej zrywać do domu. Tymczasem powinny byc grzyby , skoro wczoraj popadało. Małe czarne łebki, takie najlepsze patelniaczki .Klasycznie- najpierw przyrumieniona cebulka na maśle, potem duszone pod pokrywką , na koncu po dolaniu smietany smazone bez niej , tak aby odparowały wodę, a sosik powstał gęsty . podane z ziemniaczkami .
Czy Polska polityczna jest warta rezygnacji z grzybków ? Na pewno nie . Wystarczy , że płacę podatki - bardzo dużo.


Komentarze
Pokaż komentarze (19)