Zaszumiało od dyskusji w Pisie- co ulepszyć, może zmienic lidera ?
Wrazenie deja vu , takie same jak od lipca do wrzesnia zeszłego roku . Jak otworzyc sie bardziej na centrum , ze bardzo konieczne jest drugie liberalne skrzydło w partii, co mozna zmienic by pomóc Pisowi , sprawie...Zostały wtedy zakończone listem prezesa do czlonków partii: " niezgoda z linią partii jest w istocie działaniem na rzecz wroga " Zdrajcy wylecieli z hukiem.
Teraz najwazniejsze dla sympatyków Pisu będzie cierpliwe czekanie na Budapeszt. Nie nerwowo , ponieważ sprawy są w dobrych rękach. Niczego nie trzeba zmieniać.
Gdy prezes mówi : "to do mnie krzyczą Jarek, Polske zbaw" - daje do zrozumienia czlonkom partii i ewentualnym konkurentóm do przywodztwa, ze to on, personalnie, a nie partia , posiada prywatny i wierny elektorat . Ponadto demokracja i statut partii w Pisie bardzo szanuje wolę kaźdego pojedyńczego czlowieka . Więc tylko prezes Kaczyński może odwołać Kaczyńskiego prezesa ./To nie statut postkomunistów z SLD, gdzie Napieralski musiał odejśc/. Albo kongres partii moze to uczynić za dwa i pól roku. Za to Prezes ma prawo natychmiast zawiesić każdego konkurenta w roli czlonka partii . Tego blogerzy i chętni na zmianę lidera nie biorą chyba pod uwagę.
Cierpliwe czekanie na Budapeszt bez końca, bez zbędnych dyskusji i jakiegoś fermentu czy uruchomienia aktywności poziomej niezadowolonych w partii, czy z samej partii poza nią , gwarantuje Jaroslawowi Kaczyńskiego łatwe utrzymanie pozycji lidera. Także posiadanie przez niego wlasnego, osobistego elektoratu prywatnego. Taki kazdego odstępce od linii partii zdyscyplinuje albo uzna za zdrajce sprawy , w razie czego wyjdzie z Pisu z Kaczyńskim. I co najwazniejsze - chętnie bedzie zawsze czekał na Budapeszt u jego boku , swojego Króla, , z głeboką religijną wiarą, że zbawienie kiedyś przyjdzie - choć to tylko polityka. Prezes to przeciez obiecał, przepowiedział . Razem beda więc czekali . Za tym napewno też bedzie aparat Pisu ulokowany w europarlamencie oraz poslowie .Oni na dobrych pensjach będą czekali z entuzjazmem i przekonywali gorąco do tego swoich wyborców. Zresztą , czy jest inne wyjście ? Pis nie ma niczego do powiedzenia w polityce przez trzy lata. Nie liczy się .
Długi marsz na mityczny Budapeszt także jest w interesie smoleńskiego Pisu i grupy Sakiewicza. Budowa rzeczywistości równoległej , pokazywanie siebie jako przepustki do wolnego swiata może także zwiększyc więdnące nakłady GPC i zintegrowac wokól gazety zarówno krag czytelników, jak i klientów spólki Rejtan ,sprzedajacej wydawnictwa smoleńskie Biblioteki Smoleńskiej z Gazety Polskiej /to rodzinny interes, Sakiewicz ma ją z teściem/ . GPC właśnie reklamuje produkty filmy i ksiązki o zamachach na Prezydenta..
Jest jeszcze jeden , oprócz bezruchu w Pisie , warunek komfortowego czekania , mało widoczny i mało doceniany, ale konieczny.To nieomylność Prezesa i nawet nie chodzi o jego pozycje, tylko o utrzymywanie tym dogmatem poparcia jego elektoratu prywatnego. Bez tej wiary, że prowadzi w slusznym kierunku , że warto, że ma racje - jego wyborcom osobistym swiat mógłby zawalić sie na głowę, a on sam straciłby bezwarunkowe poparcie i ta miłosć zamieniłaby sie w nienawiść . Przekonanie o własnej nieomylności można utrzymywać ogłaszając zwyciestwo albo szukając winnych poza sobą . Ostatnio byli to zdrajcy z PJN . Dodatkowo można także pokazywac swoją bezalternatywność, wiadomo , że bez Kaczyńskiego Pis sie rozpadnie.To prawda , przecież Prezes od dawna o to dba, skrupulatnie wycinając profilaktycznie swoich ewentualnych konkurentów do przywództwa.
Oni, czekajacy na Budapeszt.... Kaczyński i jego własny , sterowany i bezwolny prywatny lud .który nigdy nie założy swoich komitetów, nie wyzwoli społecznej inicjatywy, nie zrobi czegoś sam. Czekajacy w bezruchu na jakis straszny kryzys, na katastrofę , która coś dobrego zrobi dla nich jakoś sama przez sie , jakims cudem ....Wtedy zostaną ocaleni.
Czekanie : odważne , namiętne, cierpliwe , entuzjastyczne , zawsze wierne - na zbawienie . To obecnie najważniejsze zadanie dla elektoratu Pisu. Zgrabne wprowadzenie do zwykłej polityki motywacji religijnych, czyli mitu zbawienia , wędrówki pod wodzą Prezesa do Ziemi Obiecanej z przesłaniem : bądż wierny sympatyku Pisu, idż. Przedtem Kaczyński eksploatował mocno tez religijny mit Prawdy Smoleńskiej, która nas wszystkich ocali....
Na pewno potrzebni są sobie wzajemnie , ale czy na pewno potrzebni są w takiej formie Polsce ?


Komentarze
Pokaż komentarze (18)