Najnowszy autorytet moralny Pisu, europoseł Czarnecki, właśnie ogłosił Ziobre Brutusem. Znowu zdynamizował sytuacje rozłamu w partii. Tak... teraz toczy sie gra o elektorat. Chodzi o takie wypędzenie Ziobry, aby nie zabrał ze sobą za dużo wyborców, aby zostało ich jak najwięcej przy prezesie. Dba o to Czarnecki. Przedtem oskarżając ziobrystów o nagłasnianie sporu w mediach, sam w TVN 24 podkręcał tempo rozwoju sytuacji, działał na rzecz rozłamu, opowiadając o właśnie możliwym rozłamie w partii. To tez nic dziwnego, gdy ziobrystów nie będzie, automatycznie rośnie pozycja w partii jego i pozostałych działaczy, no i jego pozycja przy szefie . Prezes musi sie na kimś oprzeć, a Czarnecki sie znowu zasługuje .
Prawicowy dziennikarz Gugulski podchwycił to od razu , tak kończą Judasze , zasugerował tam w komentarzach, czyli zdrajcy. Zwykle mokrą robotę wykonywał Sakiewicz, on poprzednio odcinał od elektoratu różnych wypedzonych, sugerując im agenturę i co tam jeszcze. Ale te koła milczą, teraz popierają Ziobrę.
A więc zajął się tym Czarnecki - Ziobro to zdrajca, mówi ... Brutus.
Ale czemu tylko zdrajca ? Czy nikogo nie zastanawia, z kim on się w tej Brukseli spotykał, o czym mówił? Gdyby można tylko Ziobrze przyczepić łatkę ruskiego agenta, jak to kiedyś zrobiono z Kowalem, byłoby to skuteczniejsze.Elektorat szybciej by go porzucił.
No dalej panowie prawicowi dziennikarze i jacyś blogerzy, trzeba pokazac go jako ruskiego agenta. Prezes to doceni i zapamieta...


Komentarze
Pokaż komentarze (29)