Poręba czuje głeboką wdzięczność dla prezesa za to, co ten dla niego zrobił i osobiście wcale mu sie nie dziwię, powiedział kiedyś Misiu Kamiński . Podobnie myślą posłowie z każdej partii, wyciągnięci wsparciem swojego protektora z etatu na przykład nauczyciela za 1500 netto, wrzuceni na posadę z pensją 7 razy większą plus drugie tyle na biuro poselskie. Będą wdzięczni i lojalni , nie- nie w stosunku do wyborców lecz wobec swojej grupy wsparcia w partii . Polityka praktyczna to nie jakiś idealny czyli racjonalny mechanizm, nastawiony na osiąganie szczytnych celów, jak myśli wierny elektorat też na blogach- ale chaos bardzo nieraz prozaicznych interesów. Przepychanki, walki pod dywanem, rywalizacja w stadzie i życie w polityce na bieząco, działanie w z reguły w krótkim planie, byle utrzymać sie na karuzeli kręcącej sie nad szarą masą elektoratu .
Czasami polityka bywa nie tylko egoistycznym interesem partyjnym, ale nawet jakoś rodzinnym. Poseł Gowin jest protektorem swojego siostrzeńca, posła Gibały. Może raczej dobrym duchem i doradcą, protektorem mentalnym. Nie załatwił mu dobrej pozycji startowej na liście - Gibała, bogaty z domu, po profesjonalnej i z rozmachem prowadzonej kampanii dostał się z 19 miejsca.
Mariusz Kamiński z Białegostoku to już były protegowany po takiej linii rodzinnej Św. pamięci marszałka Putry, ale najbardziej chyba spektakularną karierę zrobił inny siostrzeniec - poseł Hofman, siostrzeniec Lipińskiego, prawej reki prezesa. Młody, inteligentny i błyskotliwy oraz pamiętający komu wszystko zawdzięcza. Jak świat światem tak zawsze było . Rockefeller pytany jak dorobił sie majatku, odpowiedział, ze znalazł pare ziemniaków, które upiekł i sprzedał by kupic ich 5 razy więcej i znowu upiec i sprzedać. Dorabiał sie grosikiem do grosika, aż w końcu otrzymał spadek od ojca.
Czy błyskawiczna kariera Hofmana to zasługa protekcji ? Nie ma odpowiedzi na to pytanie. Nawet jeśli sie nie sprawdza na stanowisku rzecznika prasowego to nie szkodzi.Pis zawsze może liczyć na te 20 % i niewiele więcej, więc wszystko zupełnie jedno czy Hofman straci czy zyska te 500 000 wyborców.To drobiazgi. Z tego punktu widzenia nieważne tez sa nieprzyjemne głosy krytyki- że to bezczelny, arogancki i raczej tępy czynownik partyjny. Ktoś znacznie lepszy- ile właśnie zarobiłby dla Pisu ? Pewnie nie więcej niz Hofman ewentualnie traci. A raczej on i nic nie traci, więc to wszystko jedno kto będzie rzecznikiem, może być zatem i siostrzeniec- taki przynajmniej nie zdradzi.
Takie życie, ale też partie polityczne wcale aż tak bardzo nie układają sie do celów o których mówią. Żyja dla siebie, mają własne cele ktore sa raczej prywatnymi celami ich członków, grup i spóldzielni. Działacze zajmują sie przetrwaniem, drobnymi krokami swojej kariery bo elektorat przeciez nigdy nie zawodzi. Gdzieś tam w tle zawsze jakiś jest.


Komentarze
Pokaż komentarze (33)