Redakcja potwierdza
Dwie rozmowy się odbyły i dwie zostały nagrane.
Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę co się dzieje: jest pierwszy dowód. Wyciekło. Nie udało się KATom wszystkiego zatuszować. Niby wiedziałem ale jednak to co innego... szok!”
Łażący Łazarz
Kolportuja różni blogerzy te ploteczki o śladach materiałów wybuchowych na ciele Wasermana. Dzisiaj dokumenty otrzymuje jego córka , więc zmuszą ja do odniesienia sie do tych informacji.
Gdy borowiec Surówka miał dzwonić do żony krzycząc: "tu sie dzieją straszne rzeczy" Sakiewicz osłonił swoje zródło informacji tajemnicą dziennikarską .Tymczasem ona jest po to aby chronić rzeczywiscie informatora, a nie po to, by osłaniać zmyślenia dziennikarza. Nagranie jakiegoś informatora nie jest informacją bez zbadania wiarygodności zródła. Każdy może sobie nagrać każdego. To puszczanie ploteczek nie mające nic wspólnego z dziennikarstwem i informowaniem,czy chocby zadawaniem pytań. To oszukańcze fabrykowanie sensacji w celu odniesienia korzyści.
Gdyby to zamachowe srodowisko miało najmniejsze minimum uczciwości - dawno monitowałoby o przebadanie na okoliczność bomby termobarycznej rzeczy osobistych ofiar, będacych w magazynach wojskowych. Na zwykłe bomby, jak Miller twierdzi, zostały przebadane. Macierewicz i blogerzy śledczy czy ŁŁ nigdy o to nie apelowali. Przecież gdyby okazało się, że nie ma sladów tej rakiety termobarycznej, świat by im sie zawalił....
Łażący Łazarz juz budował sobie popularność puszczając osobiście kiedyś plotke jakoby Palikot chciał go przekupić, by pisał "jak trzeba" . Nic tego nigdy nie potwierdziło, także nic nie potwierdzi tych obecnych wymyślonych sensacji. Hieny żywią sie nieszczęściem , zyskając dwudniowy rozgłos, odniosą swoja prywatną korzyść. Troche Nowy Ekran wyjdzie z cienia, na chwilę, wzrośnie im klikalnosć.
Gdzie tu odrobina szacunku do rodzin ofiar ?


Komentarze
Pokaż komentarze (201)