Śledztwo smoleńskie Macierewicza weszło w kolejny ostry zakręt . Prokuratura oficjalnie wykluczyła śmierć Wassermanna na skutek wybuchu srodków pirotechnicznych czy wysokiej temperatury /chodzi chyba o te rakiety termobaryczne czy coś takiego/, a stwierdziła śmierć na skutek obrażen typowych dla katastrofy lotniczej.
I jak tu dalej prowadzić śledztwo skoro wynika z tego brak wybuchu w samolocie ? Wszystkie badania zespołu Profesora Biniendy z Ameryki, drugiego zespołu Prof.Nowaczyka czyli blogera Kano i trzeciego, tajnego /według A.M/ zespołu polskich naukowców szły w stronę dwu wstrząsów i udziału osób trzecich, czyli zamachu. Jak więc może samolot rozpaść sie nad ziemią bez wybuchu ? To zagadka teraz jeszcze większa od samobójstwa brzozy, przypomnijmy bowiem, że badania komputerami z NASA pokazały, iż ona musiał złamać sie sama albo ktoś jej pomógł w tym, skoro samolot przeleciał nad nią.
Ale jest pewien kluczowy świadek, którego zeznania zostawiają furtkę dla dalszych naukowych badań. Nie, nie bloger Demostenes z niszowego portalu Nowy Ekran... Tam teraz nagle zupełnie inny problem jest najważniejszy- Łażący Łazarz, animator tej jego wrzutki o śladach materiałów wybuchowych na ciele Wassermann grozi procesami za podawanie "faszywych" danych o klikalności swojego portalu, choć wydawałoby się, ze te niebywałe sensacje osiagnęły swój cel, czyli podniosły tę klikalność w górę chociaż na jeden dzień ...
Obecnie kluczowym świadkiem, od którego zależy cała dalsza pomyślność śledztwa Pana Ministra Macierewicza, sens całego wysiłku blogerów sledczych, także wyjazdu do Pasadeny do Pana Profesora Binniendy na sympozjum kwietniowe, czy też pracy tego tajnego zespołu- jest Małgorzata Wassermann.
Pani Małgorzata mówiła, że z całą pewnością może powiedzieć, że nie dokonano badań, które wykluczyły by wybuch, jako powód śmierci ojca. Jednocześnie NPW wydaje oświadczenie, w którym stwierdza, że badania przeprowadzone podczas ekshumacji dotyczyły właśnie tego, czy można stwierdzić ślady wybuchu. Zgodnie z oświadczeniem prokuratury badania te wykluczyły oddziaływanie jakichkolwiek sił i energii spowodowanych środkami pirotechnicznymi. Mamy w tej sprawie do czynienia z absolutnym przeciwieństwem i sprzecznością. Ja nie ukrywam, że po doświadczeniach ubiegłych dwudziestu miesięcy większe zaufanie mam do Pani Małgorzaty Wassermann.
Mówi Macierewicz. Musimy teraz wszyscy wybierać- damy wiare temu kluczowemu świadkowi, to droga do szukania wybuchów dalej otwarta. Jeśli zaufamy prokuraturze, Antoni Macierewicz może raczej powoli już kończyć swoje sledztwo.Bo czyż jest sens go dalej prowadzić, skoro droga do zamachu wybuchem zostaje zamknięta? Watpliwe, raczej szkoda daremnej pracy, ale to też całkiem poważne, osobne pytanie.
W każdym razie ten wybór zaufania, czy dania wiary, będzie teraz opiniował całe dalsze śledztwo smoleńskie tego szerokiego środowiska zamachowego. Po niedawnym tak trudnym i nadal bez odpowiedzi pytaniu o dosłanie prac Biniendy do prokuratury : kto kłamie , Macierewicz czy Prokuratura, ? , mamy drugie tak samo ważne pytanie :
Kto kłamie : Małgorzata Wassermann czy prokuratura ?


Komentarze
Pokaż komentarze (92)