Arłukowicz: Decyzja została podjęta. Nie ugnę się przed nikim
Od lat próbuje się zmienić stary, skostniały system polityki lekowej. Ten system zawsze będzie bronił się przed zmianami. On się będzie zawsze bronił. Wszyscy, którzy od lat czerpią profity z tego systemu będą go bronić.
Walcz Arłukowicz ! Bo jest o co...... Mechanizm wyłudzania pieniedzy przez koncerny farnaceutyczne jest prosty .Na przykład taki analogon czyli leki zastepczy dla insuliny.Koncerny farmaceutyczne są w stanie normalnie, długo sprzedawać go tak, aby jego cena bez dopłat ze skarbu państwa czyli bez refundacji wynosiła 13 złotych. W momencie gdy dostaje sie na listę refundacyjną nagle gwałtownie drożeje. To ten kluczowy moment operacji wyłudzenia publicznych pieniędzy- wtedy okazuje sie, że musi kosztować 40 złotych, tak po prostu.
Dlaczego musi ? Jak pisali dziennikarze Wyborczej biorąc za dobrą monetę tłumaczenia koncernów- ponieważ do tej pory hurtownie i apteki udzielały na ten lek rabatów .... To oczywista bzdura, bo na żadnym szczeblu tego handlu nie było takich niesłychanych narzutów, by udzielać królewskiego rabatu łącznie prawie 70 %, a mozna takie opowiadać, bo po prostu nikt nie zna kalkulacji i zysku koncernu. Owszem, Komitet Ekonomiczny przy Ministrze Zdrowia porównuje od niedawna ceny sprzedaży leku w Europie, bierze też pod uwage najniższą cenę spotkaną gdzieś w Polsce, ale bywa właśnie tak: koncern może sie przedstawiać jako filantrop, jako dopłacający do zdrowia najbiedniejszych chorych, by potem tylko krótko stwierdzić-właściwa cena to akurat 40 złotych. A, przeciez nikt tego nie jest w stanie sprawdzic tej kalkulacji tłustych, ociężałych od nadmiaru pieniędzy koncernów. To najważniejsze- wejść na listę refundacyjną z jak najwyższą ceną, by potem doić nas wszystkich, bez skrupułów i bez filantropii.
Koncerny używają do lobbingu celem wepchniecia swojego drogiego leku na listy nie tylko dziennikarzy, ale też organizacje pacjentów. Chyba jeden tylko Sandauer się gdzies żalił, że jego organizacja nie dostaje grantów od firm produkujacych leki innowacyjne. Oczywiscie- to niewątpliwie także słuszny interes chorych, jednak oni aż tak bardzo nie zwracają uwagi na manipulacje cenowe, oni tylko chcą i słusznie, mieć tanie leki w aptece.
Niestety, jednak według nowej ustawy nie będzie już leku za jeden grosz, teraz cena na szczeblu ceny producenta, hurtu i aptek ma być jedna, regulowana. To narusza akurat interesy aptek sieciowych i hurtowni powiązanych z koncernami . Mechanizm interesu znowu nie był nadmiernie skomplikowany. Poprzednio lek refundowany miał górny limit ceny, a nie było dolnego. Dlatego gdy państwa zwracało aptece górny limit na przyklad 50 zlotych, to tylko jakaś sieć aptek jednego własciciela sprzedawała go za jeden grosz. Wniebowziety pacjent gnał do apteki sieciowej, omijając z daleka aptekę prywatną, która takich promocji z zasady nie miała. Jak ta Kana Galilejska była możliwa? Po prostu koncern przez kooperujacą z nim ściśle hurtownie obniżał wyjątkowo cene refundowanego leku na przykład na 15 złotych. Mógł - bo takie ma rezerwy zysku . Apteka więc płaciła za lek 15 złotych, sprzedając go za grosz traciła co prawda te pieniądze- ale otrzymywała 50 zlotych. Zostaje 35 złotych, których częśc jeszcze koncern moze sobie też odebrac na przykład fakturami za usługi marketingowe. Dlatego tajemnicą poliszynyla jest, że sieci aptek prowadzą dwie ksiegowości- jedną refundacyjną dla NFOZ , a drugą do urzedu skarbowego. Ta druga hojniej gospodaruje Prawdą. Zysk koncernu polega na tym, że sprzedaje ten tani lek także w pakiecie- hurtownia i apteki muszą dystrybuować obowiazkowo inne, dużo droższe leki.Oraz strategicznie wpływa na kształt sprzedazy detalicznej- użależnia od siebie sieci aptek, a eliminuje z rynku rozproszone, bo prywatne apteki. W ten sposób także może dalej różnymi sposobami maksymalizowac swój zysk i jeszcze bardziej obrastać tłuszczem. Bo przecież to państwo, czyli my refundujemy te przykładowe 50 złotych. Nowa ustawa wprowadzając regulowane ceny na każdym szczeblu- znowu narusza interesy koncernów i tym razem także sieci aptecznych.
Tu chodzi o biznes, któremu podporządkowane jest wszystko, także dobro pacjenta w gruncie rzeczy. Owszem ten chory sie liczy, ale głównie jako poręczny argument pomagający kreować zysk. Także tajemnicą poliszynela jest na przykład to, że Krauze lobbowal przeciwko zastępnikom klasycznej insuliny, ale gdy tylko sam je zaczął produkować, natychmiast z tym skończył, teraz wazniejsze sa już te nowczesne analogony insuliny. Może i słusznie, byle w najlepszej cenie bo z największym rabatem dla najwiekszego w końcu odbiorcy, czyli dla skarbu panstwa.
Tam gdzie sa pieniądze, nie ma litości. I nigdy nie wiadomo kto naprawdę dba o chorych, a kto tylko jest koncernowym lobbystą.....


Komentarze
Pokaż komentarze (93)