Nie- amerykańskie tajne służby torpedują wystapienie Prof.Biniendy w Pasadenie- obwieścił niedawno Antoni Macierewicz w wywiadzie dla Rebelya, a dziś przypomniał w polityce.pl o pogróżkach otrzymywanych przez naukowca za dochodzenie do Prawdy . W ten sposób powoli sie kończy największa do tej pory opowieść zamachowa szefa Zespołu Smoleńskiego . Tym razem jednak sprawa jest grubsza- w organizacji lub poparciu dla politycznego oszustwa jakim są "naukowe" badania Biniendy zaangazowali sie inteligenci Pisu jak Rafał Ziemkiewcz czy Marek Pyza z Urze oraz cały partyjny aparat Pisu, zorganizowanie umacniający szczególny autorytet Profesorów z NASA, z wielkiej Ameryki . Witold Waszczykowski na przykład wczoraj w TVN 24 powoływal sie na autorytet i badania amerykańskich profesorów, a wszyscy razem wielokrotnie powtarzali :to udowodnijcie naukowcom, że nie mają racji ....
Oszustwo polega na prostym triku . Buduje sie szczególny autorytet naukowców, ale jednocześnie Binienda konsekwetnie sie broni przed pokazaniem kuchni swoich badań czyli ujawnieniem założen i pliku wejściowego do swoich reklamowanych programów z NASA. Zatem nie spełnia podstawowego warunku naukowości swojej pracy -uniemożliwia bowiem jej weryfikacje.Podobnie jak ci "naukowcy " którzy ogłosili, że opanowali zimną fuzje jądrowa, ale nie powiedzą, jak to zrobili . Świat naukowy słusznie ich wyśmiał bo to zwykli przecież oszuści byli.... To oczywiste - nie można było zweryfikowac ich osiągnięć- jak zwykle w nauce to oni sami mają udowodnić swoje racje, a nie wystawiać sie na konkurs piekności : udwodnijcie nam, że nam sie nie udało...Takim samymi oszustami są tutaj Macierewicz, Binienda czy bloger Kano czyli Profesor z Ameryki, Nowaczyk. Więc Macierewicz kłamał, że we wrześniu wysłał materiały Biniendy do prokuratury- faktycznie ,nie ma sie czym chwalić, bo te prace realnie rzecz biorąc to tylko symulacja- kreskówka nastolatka z jakimiś wnioskami . Prokuratura , gdy już w końcu w grudniu otrzymała "naukowe" badania Profesora nie kryła więc rozczarowania . Ale inteligenci Pisu, dziennikarze, aparat partyjny i blogerzy pod niebiosa wynoszą naukowość badań Biniendy, zrób to sam lepiej- mówią. Albo - pokaż im, ze nie mają racji, wyslij maila do Bienniendy, może ci odpowie ...
Jedyna możliwość weryfikacji Biniendy miała nastapić na konferencji bezpieczeństwa ruchu lotniczego w Pasadenie w kwietniu, w jej rzekomym "dniu smoleńskim" - nagle traach! Jakieś tajne służby /nie -amerykanskie , gdyby sojusznicy mieli sie obruszyć/ sa przeciw, ktoś mu grozi za Prawde ... Wiec należy sie spodziewać, ze Pan Profesor tam nie wystąpi, zatem najbardziej prawdopodobna będzie hipoteza, ze żadnych badań nie było, nic do żadnego programu nie wrzucono , a te badania to kolejna mistyfikacja i blef smoleński Macierewicza. Niemożliwe ? To niech Binienda zachowa sie jak naukowiec i coś udowodni, czyli wyśle do prokuratury pełne materiąły, a nie idiotyczną kreskówke komputerową z wnioskami. Z których wynika , ze brzoza musiała popełnić samobójstwo sama.Tym głupim problemem już profesorowie , nawet blogerzy smoleńscy sie nie zajmą, a za to pytanie Profesor Nowaczyk po prostu banuje na swoim blogu , ten "naukowiec"- czyli szef jego drugiego zespółu ekspertów, jak mówi Macierewicz.
Do tej pory Macierewicz swoje blefy i szukania przyczyn katastrofy oparte na zwykłych zmyślaniach zamiatał pod dywan po cichu. Nikt nie zauważył zakończenia jego prawie rocznego story o poszukiwaniu zaginionego kokpitu, jakoś tez rozmyły sie rozmyślania o mozliwości wytworzeniu sztucznej mgły, naprowadzanie na śmierć zgrabnie zostało zastąpione dwoma wstrząsami , a o dzwoniących w samolocie komórkach już dawno zapomniano. Tym razem sprawa jest grubsza - to juz manipulacja dziejąca sie nie jak poprzednie na zebraniach klubów GP, w Gazecie Polskiej czy na youtubach, ale w mainstreamie - w oficjalnej polityce Pisu, z udziałem inteligentów Pisu, dziennikarzy , posłów...
Dlaczego ktoś grozi Bieniendzie ?.To już tradycja pracy Macierewicza, że jego eksperci byli tajni, bo im ktoś grozi. Tym blefem ukrywał fakt , że ich nie posiada - długo jego jedynym ekspertem był jakis bloger nbd 2010, ukrywający sie pod pseudonimem A.Z na występach z Macierewiczem w Brukseli rok temu .Teraz bajeczkami o służbach zaczyna zamiatać pod dywan swoją kolejną mistyfikację jaką są "badania " Pana Profesora Biniendy z NASA.
To gruba sprawa - to świadome, zorganizowane, przemyślane i długo trwające zamachowe oszustwo i kłamstwo polityczne , z aprobatą autorytetów "moralnych " Pisu. Dlatego nie powinno juz ujść na sucho panu Antoniemu, jak wszystkie poprzednie, a upadek Bieniendy powinien zakończyć się z hukiem . Owszem , pan poseł dla wielu uchodzi często za wariata, wiec szerokie kręgi nie zwracaja uwagi na to co on wyrabia, czasami jednak może chyba odpowiadać chociaż moralnie czy politycznie za swoje czyny ?
Tym bardziej, ze w Pisie bowiem już dawno nie mamy do czynienia z ludzmi szukającymi prawdy, czyli przyczyn katastrofy, ale pełnymi złej woli, zwykłymi i zaprogramowanymi oszustami smoleńskimi.


Komentarze
Pokaż komentarze (182)