To tylko z pozoru dziwne, ze Kataryna czy właściwie nikt nie zwrócił uwagi na wypowiedż Millera w lipcu, dzień po prezentacji raportu Millera - rozmowa braci Kaczyńskich miała charakter prywatny i nie wpłyneła na przyczyny katastrofy .Tak powiedział całej Polsce w telewizji. Każdy kto chciałby ją fałszować - musi sie liczyć z zaprzeczeniem Millera, ktorego oczywiście można prosić, aby powtórzył to jeszcze raz.To on miał dostep do nagrań przecież.
Kataryna może miec akurat chwilowy problem z researchem, a zainteresowani naciskami zapomnieli o tym z oczywistych, wiadomych powodów. No a Pis? Czemu Jarosław Kaczyński nie podskoczył do góry z radości i nie użył całego aparatu swojej partii, by o tym było głośno? Bo wtedy nie mogłby robić wrzutki przez Rzepe we wrzesniu, jakoby w ciszy wyborczej ogłoszona zostanie ta rozmowa, "na pewno" sfałszowana. Nie byłoby narzędzia do wzbudzenia sprawiedliwego gniewu i nienawiści do okrutnych smoleńskich mataczy, robiących wszystko, aby zaciemnić Prawde o Smoleńsku- tej bowiem musimy szukac koniecznie tylko z Pisem i z nim. Może zatem sledczy smoleński Antoni Macierewicz to zauważył ? Pewnie zauważył, ale postawiony na czele sledztwa smoleńskiego Pisu do odgrywania ciągłego paranoicznego show z fusów lub z niczego, nie znalazł miejsca dla tego faktu w swoich scenariuszach.
Gdy Kochanowska panikowała po wypowiedziach Landsbergisa, ze chcą ja zabić, politycy Pisu sie uśmiechali z satysfakcją. Bo kazda forma paranoi jest dobra i pozyteczna, aby nią sterować swoim elektoratem. Im wiecej strachu, gniewu i nienawiści w ich ludzie, tym ich własna pozycja jest lepsza. Teraz Pis postawił na Macierewicza, spychajac kłopoty Platformy ze służbą zdrowia czy kontraktami w NFOZ w cień, oraz Ziobrystów, czy Palikota - aby jednak wszyscy wiedzieli, ze jest tylko dwóch polityków i dwie partie w Polsce - Jarosław Kaczyński i jego przeciwnik. To jest ta korzyść .
Wzniecanie politycznej paranoi przez polityków chcących ja dla siebie zgospodarować musi sie jednak często dziać blefem i być oparte na pospolitym kłamstwie, jak każda manipulacja. Czy to brak szacunku dla własnego ciagle straszonego i tak obrabianego elektoratu ? Chyba nie , ponieważ twardy elektorat Pisu też to lubi, jak sie wydaje . Każdy jakby wybiera sposób w jaki chce byc oszukiwany - jedni optymizmem i Zielona Wyspą, a drudzy z radością wystawiają ręce po kolejne zastrzyki paranoi. Tej im Macierewicz daje ile chcą .Dużo kłamiąc, bredząc przez rok o zaginionym kokpicie, sugerujac sztuczną mgłe, czy dwa wstrząsy, które wydają sie być straszne, bo to /jak zawsze/ właściwie obojetne jak Prezydenta zabili, ważne ze zabili.
Lud pisowski po prostu lubi stadem walczyć o Prawdę, nienawidzieć, przeżywać upokorzenia i samemu pluć na wroga. Czy Macierewicz z Kaczyńskim, kłamiąc i manipulując Smoleńskiem upokarzają faktycznie tymi metodami swój lud ? Nawet jesliby powiedzieć, ze przecież ich przywódcy stale plują im róznymi swoimi kłamstwami w twarz, to wcale nie szkodzi- lud ociera twarz, albo przełyka slinę i prosi o jeszcze. Nie odbiera tego jako pogardy dla ich własnej zdolności oceny sytuacji, tylko jako wezwanie do przeżywania wspólnoty Prawdy . A, może tez mieszanka paranoi oraz nienawiści działa jakoś narkotycznie ?
Jednym z większych ostatnich smoleńskich charknięć i splunięć Macierewicza, które też gladko po tym elektoracie spłyną , jest mistyfikacja i zbiorowe oszustwo Pisu badaniami Biniendy , Profesorów z Ameryki. Którzy mają tylko kreskówke z wnioskami, a reszte wysiłku juz poświecą, jak sie wydaje, kamuflowaniu faktu, że nie było żadnych badan, nie ma żadnego pliku wejsciowego, natomiast mamy przez Pis zbudowany im "naukowy" autorytet, by tym dalej tylko operować , mówiąc- udowodnijcie Profesorom z NASA, że nie mają racji... Temu elektoratowi radiomaryjnemu czy blogerom na Salonie 24 to starczy calkowicie. Katarynie, blogerce wnikliwej pewnie też, niezależnie od kłopotów z researchem.


Komentarze
Pokaż komentarze (72)