" Ile trzeba mieć w sobie strachu, aby wiedząc o tym, że polscy śledczy w pierwszych godzinach po tragedii zostali przez Rosjan zamknięci pod strażą w hangarze, odebrano im komórki – w tym czasie Rosjanie bezkarnie grasowali po polu śmierci, mogli do kokpitu podrzucić nawet usta Lenina z mauzoleum " Pisze bloger Witold Gadowski
"Po wyladowaniu rzeczoznawcom odebrano wszystkie środki łaczności i zamknięto w jaimś hangarze, z którego zostali uwolnieni po kilku godzinach, po zapadnięciu zmroku." Pisze dzisiaj blogerski sledczy inżynier smoleński - Wieslawa.
Dziennikarz sledczy drugiego obiegu Gadowski zrobił te wrzutkę 10 dni temu i podobnie jak kiedyś plotka puszczona przez Jana Pospieszalskiego o fałszowaniu taśm nożyczkami w instytucie Sehna, zyje już własnym życiem, też jak tamta w drugim obiegu. Cięcie taśm nozyczkami skonczyło sie anulowaniem głosu Błasika i klopotami dla Millera, chociaz w miedzyczasie była to swięta góralska Prawda spolecznego sledztwa smoleńskiego, tak gorliwie powtarzana i tak samo chętnie zapomniana.
Podobnie jak Pan Jan, Witold wziął swoją straszną sensacje od kolegi i wie, ale nie moze powiedziec: .nie mogę więcej, te fakty musi ujawnić mój kolega który sporządził nagranie i był tam.
Chetnie by opublikował, ale jest po prostu uczciwy i lojalny : nic na to nie poradzę, nie jestem dziennikarzem który innym kradnie owoce ich pracy.
W przejęte grozą blogerskie serca wlał jednak nadzieję: kolega niebawem sam sie odezwie. Spokojnie, jest odważny
To świetnie, zwłaszca, że po prawie dwu latach od wydarzenia odwaga podrożała- trzeba jej teraz mieć na pewno wiecej , więc gdyby nie był odwazny, to wtedy co ? : wtedy ja to upublicznię! Mówi odważnie Pan Witold z wykrzyknikiem . Wszyscy odetchnęli z ulgą, jak dobrze, że pan Witold dał sie swoim komentatorom ubłagać !! To nagranie kolegi bedzie wyjątkowym dowodem matactw , na który tak długo wszyscy czekali. W tym samym czasie na moim blogu trwała dyskusja, jak skłonic tego kolegę, aby oddał te perłę smoleńskiej Prawdy w dobre rece sam i tak, aby nie trzeba było jej mu kraść. Najlepszym pomysłem wydawało sie kupno kartona pączków - tłusto objedzony, syty i zrelaksowany przyjaciel Pana Witolda wydawałby sie może bardziej skłonny do ujawnienia Prawdy.
Pamietam jak rok temu Pospieszalski do swojego programu zaprosił Pulkownika Klicha i Macierewicza. To były czasy jeszcze sztucznej mgły i Pan Jan z błyskiem inteligencji w oku naprowadzał na nią pytaniami : jak jej było za duzo, jak nagle i niespodziewanie sie pojawiła z jaru. O sztucznej mgle juz nikt nie pamieta, jak i o cięciu tasm nozyczkami . Ale czy pamieta to sam Pospieszalski ? Pewnie nie , bo jednym z głównych walorów użytkowych inteligencji drugiego patriotycznego obiegu jest nigdy nie oglądać sie za siebie i nie pamietać swoich tekstów....
Dlatego walczmy wszyscy o Prawde w Smoleńsku i zrzućmy sie na pączki dla dziennikarza sledczego Gadowskiego. Ponieważ koniecznie musimy zobaczyć to nagranie. Każdy kto mu teraz wrzuci pączka z lukrem, przybliża Pana Witolda do prawdy, ale teraz wyjatkowo do tej zwykłej, przez male "p", nie tej wielkiej, patriotyczno- smoleńskiej . Ja stawiam wszystkie 12 sztuk , cały karton. Chyba on nie chce miec opinii " inteligenta drugiego patriotycznego obiegu" i zadzwoni do przyjaciela?
Post scriptum - jak wysyłamy pączki?
Ktos , kto wierzy, że nagranie w ogóle istnieje wysyła pączki realne w miejsce pracy W.G , na adres Gazety Finansowej , tej od Bachurskiego. A kto nie wierzy, wysyła wirtualne pączki na priva .


Komentarze
Pokaż komentarze (79)