Choc sondaże mało mówią jednym badaniem / bardziej liczy sie parotygodniowy trend/ najpierw zwraca uwagę doskonały wynik Pisu . Utrzymał swój stan posiadania 22% , mimo smoleńsko -radykalnego kursu partii. Jak kiedyś powiedział Hofman : "po wyborach prezes zwiera szeregi, a przed wyborami otwiera sie na centrum" . To znaczy kreowaniem konfliktu politycznego z przeciwnikiem czyni siebie dla partii niezbędnym i umacnia tym swoją pozycja lidera, by przed wyborami "sie zmieniać". Przy okazji zamiata teraz pod dywan swoją konkurencje do tej roli w tym twardym elektoracie, czyli Ziobrystów . Ale ta ucieczka do prawej ściany połączona z betonowaniem elektoratu by uczynić go dla siebie politycznym przetrwalnikiem to równiez odpychanie od siebie centro-prawicowych wyborców.Tak.... obrona własnej pozycji lidera prowadzona w taki sposób musi kosztować . Dlatego więc 22% to duży sukces, biorąc pod uwagę okoliczności.
Smucić z tego punktu widzenia może wynik Ziobrystów - 5 % . To ich największy sukces , wiec największe zagrożenie dla prezesa i Pisu. Może wzbudzić nadzieje w twardym elektoracie tej partii, że ta inicjatywa ma jednak jakis sens , a to przyspieszy w przyszłości jego przepływ z Pisu do Solidarnej Polski. To więc zła wiadomość dla JK.
PSL wzieło swoje stałe 6 %, ale ręce zaciera Palikot bo 17 % to także czteroprocentowy przepływ wyborców z Platformy do jego partii. Podobnie SLD wzielo sobie ich 2% , otrzymując razem 10 % . Oczywiscie, skoro JK walczy o swoją pozycje lidera - elektorat przepływa wszędzie, tylko nie do Pisu . Tak zwana lewica więc razem otrzymała aż 27 % a, po ewentualnej fuzji Palikota i Millera byłaby drugą siłą polityczną w kraju lub równoległą do Platformy. Owszem, połączone siły Pisu i Solidarnej Polski dałyby taki sam wynik, ale tam trwa walka na smierć i życie o polityczną przyszłość Kaczyńskiego, więc połączenie nie bedzie możliwe ani teraz , ani nigdy.
Platforma straciła to, co zyskał Ruch Palikota i SLD , czyli 6 % - otrzymując w efekcie 27 %. Każda rządząca partia podejmująca niepopularne reformy musi sie liczyć ze spadkiem poparcia , wiec zwykle robi sie je na początku kadencji , by pod koniec ich efekty przyniosły znowu wzrosty w sondażach. Zła wiadomość jednak polega na tym, że PO już ma spory spadek, a wiele niepopularnych decyzji dopiero przed nią. Dokładniejsze statystyki pokazałyby wiek wyborców, miejsce zamieszkania, wykształcenie itp . i pomogły okreslić czy przyczyną były protesty przeciw Acta , czy niekorzystne odczucie wzrostu kosztów utrzymania, albo wręcz przeciwnie - rozczarowanie brakiem wizji i zdecydowanych cięć i reform.
Bedzie sie jednak liczył trend dłuższy i nastepne sondaże, a jeśli spadek wynikał z Acta, można sie spodziewać , że to chwilowy kryzys poparcia, bo Tusk to pijarowsko odrobi.


Komentarze
Pokaż komentarze (117)