Jak informuje PAP: Według informacji na stronie internetowej Sądu Najwyższego, łącznie do SN wpłynęły 353 protesty; 34 nie będzie rozpatrywanych przez sąd, ponieważ wysłano je przed ustawowym terminem lub po nim. Sąd Najwyższy rozpoznał dotychczas 133 protesty; 60 z nich pozostawił bez dalszego biegu, a w 70 przypadkach wyrażono opinię, że zarzuty protestu nie są zasadne, w tym 64 protesty w odniesieniu do części zarzutów pozostawiono bez dalszego biegu. W trzech przypadkach SN wyraził opinię, że zarzuty protestu są zasadne, jednak uznał, że naruszenie nie miało wpływu na wynik wyborów. Najwięcej protestów (202) zostało wysłanych w ramach akcji Protest Wyborczy. Inicjatorzy tej akcji, niezadowoleni z organizacji wyborów prezydenckich mimo powodzi, nawoływali w internecie do składania protestów wyborczych.
Otóż protesty w ramach akcji Protest Wyborczy mają być rozpatrywane łącznie - jest ich 202. Było 319 protestów do rozpatrzenia, a rozpoznano 133 czyli pozostało 186. Jednakże 202 protesty miały być rozpoznane łącznie. 16 protestów już gdzieś zginęło, chyba że wśród 133 rozpoznanych wlicza się także te 34, które nie będą rozpatrywane. W każdym razie w sprawie protestów wyborczych - dzieje się coś dziwnego, a pozostawienie aż 60 protestów bez dalszego biegu (gdy tylko 34 było wniesionych poza terminem) świadczy, iż rzetelność prowadzonych postępowań musi budzić wątpliwości, zwłaszcza że opinię publiczną nie informuje się o przyczynach dla których protesty nie są uznawane, bądź pozostawione bez rozpatrzenia. Słowem wszystko dzieje się za zamkniętymi drzwiami.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)