W tych wyborach większość protestów to przysłane w ramach propagowanej w internecie Akcji Protest Wyborczy protesty powodziowe, w których żądano unieważnienia całych wyborów prezydenckich, a nie tylko II tury." Protest opierał się na twierdzeniu, że z powodu powodzi rząd powinien był ogłosić stan klęski żywiołowej (to oznaczałoby niemożliwość przeprowadzenia wyborów na terenach klęski). A wybory przeprowadzone na terenach powodziowych powinny być uznane za nieważne, ponieważ naruszały zasadę równości, skoro powodzianie mieli utrudniony udział w nich. Takich protestów dotarło do SN do tej pory 202. - 99 proc rozpatrzonych protestów powodziowych sąd uznał za niezasadne, jeden proc. pozostawił bez rozpoznania, bo nie spełniały wymogów formalnych - mówi Krzysztof Michałowski z Biura Prasowego SN.
Wszystko odbywa się za zamkniętymi drzwiami, w obawie przed reakcją opinii publicznej. Sąd Najwyższy ma czelność odrzucać protesty, a tym samym twierdzić iż powódź w wyniku której ludzie stracili miejsca zamieszkania, miejsce pracy, cały dobytek a także i dokumenty tożsamości - nie byla utrudnieniem w wyborach. Tchórzliwie uznaje się wybory oparte na kłamstwie, nadużyciach władzy i na lekceważeniu ludzi. Mamy prezydenta, który doszedł do władzy na tragedii czyli na trupach, mamy sędziów którzy odmawiają uznania praw powodzian, mamy wreszcie skorumpowane media, które zamiast głośno wołać przeciw temu draństwu, przyklaskują.
PRZEGRALIŚMY BITWĘ, ALE WOJNĘ WYPOWIEDZIANĄ SPOŁECZEŃSTWU PRZEZ PLATFORMĘ OBYWATELSKĄ MOŻEMY JESZCZE WYGRAĆ. WALKA BĘDZIE KONTYNUOWANA AŻ DO ZWYCIĘSTWA.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)