1 obserwujący
34 notki
7824 odsłony
  201   2

Popandemiczne refleksje

Na naszych oczach rozwiewa się jak

dym paradygmat cywilizacyjny, który nas

kształtował przez ostatnie dwieście lat:

że jesteśmy panami stworzenia, możemy

wszystko i świat należy do nas.

Nadchodzą nowe czasy.

Olga Tokarczuk


image

Panująca pandemia koronawirusa zamraża świat, powodując zamieszanie i kryzys jakiego nie było od przełomu lat 20. i 30. ubiegłego wieku, pociągającego wtedy za sobą łańcuch bankructw rozprzestrzeniających się stopniowo na prawie wszystkie kraje (oprócz ZSRR). Skutkiem tamtego kryzysu była też utrata pracy przez miliony ludzi. Np. w USA wówczas bezrobocie sięgnęło według dostępnych danych 1/3 siły roboczej. Jak dziś się mówi w Stanach Zjednoczonych w tamtym okresie z głodu zmarło ponad milion ludzi, a dalszych kilkanaście błąkało się po całym terytorium kraju w poszukiwaniu pracy i zamieszkania. Dzisiejsze perturbacje spowodowane przez pandemię przewidywało wielu fachowców, uważnych obserwatorów i myślicieli. Ciągła produkcja „ludzi zbędnych” – jak wielokrotnie zauważał Zygmunt Bauman – narastające różnice w dochodach i bogactwie oraz problemy klimatyczne rzutujące bezpośrednio na kryzys imigracyjny w wielu częściach świata bezwzględnie świadczyły o nadciągającej zmianie czy diametralnym resecie światowej polityki. I widzimy jak koronawirus, będący w zasadzie zefirkiem wobec problemów „wagi ciężkiej” trapiących współczesny świat, który był pełen do niedawna optymizmu, uśmiechnięty, masowo szwendający się po naszej planecie od Seszeli przez Azję płd.-wsch. po Grecję i Meksyk, powala gigantycznego mamuta, który jest chory, osłabiony i nie bardzo już przystający do zmienionych warunków dzisiejszego życia na Ziemi. Ostatnie 40 lat gdy królowała reaganowska doktryna „skapywania”, totalnej prywatyzacji wszystkiego co możliwe (także służby zdrowia traktowanej jako jedną ze sfer rynku, poddanej jego bezwzględnym regułom), sprowadzanie państwa do roli „nocnego stróża” przynosi podczas pandemii CoV-19 toksyczne, śmiertelne efekty.

Jak mówi cytowana na wstępie polska noblistka świat popandemiczny będzie już innym światem, zupełnie różnym od tego, co było do tej pory. CoV-19 wyostrzył jedynie procesy drążące ten świat w stopniu wyraźniejszym. Wielu z nas nie chciało tylko tego widzieć. W punktach można ująć spadek po CoV-19, który będzie rzutował na przyszłość świata i ludzkości następująco:

- masowa prywatyzacja służby zdrowia, którą doprowadzono do takiego stanu, że w obliczu pandemii wykazała się całkowitą niewydolnością, zostanie zarzucona w kąt. CoV-19 pokazał w wielu wymiarach, że jest to koncepcja tragiczna i krótkowzroczna.

- pada również dogmat o powszechnej komercjalizacji niemal wszelkich sfer naszego życia w obliczu izolacji, zamknięcia itd. W tym kontekście widzimy jak te wszystkie gadżety, wczasy, wyjazdy, imprezy, reklamy zakupów etc. w jednej chwili przestają funkcjonować i mieć jakiekolwiek znaczenie, jak po prostu nie istnieją. Tym samym kruszy się, obraca w nicość medialnie propagowana i reklamowana „dysnejlandyzacja” życia i „makdonaldyzacja” przestrzeni publicznej.

- przyjęcie długotrwałych i powtarzających się lockdownów, pozbawianie mas pracowników najemnych stałych dochodów, związane z tym długotrwałe, masowe bezrobocie w konsekwencji doprowadzi do rozszerzenia się obszarów nędzy i wykluczenia (doświadczenia z Wielkiego Kryzysu w USA o tym doskonale mówią). Wielu specjalistów przewiduje, że w skali świata strefa nędzy rozszerzy się o kolejne 500 mln do 1 mld ludzi.

- następować będzie – teraz już jawnie i masowo (widać to od dawna, choć media nie chciały tego problemu zauważać) - proletaryzacja tzw. klasy średniej. Wraz z nią zmieniać się będzie istota demokracji. Zmierzch demokracji liberalnej w dotychczasowym wymiarze zdecydowanie przyśpieszy. Nie wiadomo tylko czy pójdzie to w kierunku oligarchizacji, merytokracji czy faszyzacji systemu.

- na naszą kondycję psychiczną oraz osobowość niewątpliwie szkodliwy – i to w wielu wymiarach: praca, edukacja, kontakty interpersonalne itd. – wpływ będzie miało rozszerzenie formuły on-line (czyli sprowadzenie życia do przestrzeni wirtualnej). To pociągnie za sobą dalszą stratyfikację i hierarchizację ludzi wedle możliwości – finanse i przynależność do elity - dostępu do wysokiej jakości edukacji, a tym samym i wiedzy. Wąska, superbogata elita będzie mogła kształcić swe potomstwo wedle sprawdzonych, dotychczasowych metod. Podstawowa, na niskim poziomie edukacja on-line pozostanie dostępną dla reszty populacji. Ten element w przyszłości – oprócz dostępu do wysokiej jakości usług medycznych – w efekcie będzie sprzyjać tworzeniu się „nowego gatunku człowieka”.

- toksyczność (z punktu widzenia interesów społecznych i socjalnych) izolacji i kwarantanny na masową skalę przejawia się także w tym, iż rządy mogły w tym czasie wypróbować metody cybernetycznego nadzoru nad społeczeństwem. I nie dotyczy to tylko państw niedemokratycznych. Przyszłość jawi się jako stan zakuty w ramy wszechogarniającej, różnorakiej, wielowarstwowej kontroli społeczeństw (cybernetyczny gułag). I to będzie kolejny aspekt do mówienia o końcu demokracji.

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo