Blog
WZZW
WZZW
WZZW S t r o n a WZZW
0 obserwujących 19 notek 38308 odsłon
WZZW, 30 sierpnia 2015 r.

Lech Zborowski: Jak doszło do sierpniowego strajku

6306 55 0 A A A

W opublikowanym w roku 2012 artykule „Solidarność jako Nieciekawość” Krzysztof Wyszkowski pytał: „Czy wiemy jak wybuchł strajk? Czy to tak trudny temat, że nauka polska boi się go i poprzestaje na bezkrytycznym przyjęciu stwierdzenia Borusewicza, że strajk zorganizowało pięciu ludzi – on sam, Jerzy Borowczak, Bogdan Felski, Ludwik Prądzyński i Lech Wałęsa?”

Przez lata stworzono historię fałszywą i zakłamaną do tego stopnia, że nie próbujemy nawet tego kłamstwa kontestować, mimo że coraz częściej widzimy i czujemy jego absurd. Tymczasem wykazanie fałszu tej prymitywnej propagandy nie wymaga nawet głębokiej znajomości tematu. Wystarczy szablon zupełnie podstawowej logiki użyty do porównania wciskanych nam od lat kłamstw, aby zauważyć ich całkowity bezsens.

W tym rozdziale opowiadam prawdę w dużym stopniu nieznaną i dla wielu być może szokującą w zestawieniu z popularnym substytutem tej prawdy. Opisuję tu w szczegółach jak podjęto decyzję o strajku, kto i w jakich okolicznościach to zrobił. Jakie były prawdziwe oczekiwania, jak przygotowano to całe przedsięwzięcie i jak przebiegały związane z tym wypadki.

Opowiadam to wszystko jako bezpośredni świadek i uczestnik tych wydarzeń. Opisanie prawdziwych zdarzeń jest jednak tylko częścią tego rozdziału, gdyż uważam za równie ważne ukazanie anatomii fundamentalnego historycznego kłamstwa, którym tę prawdę zastąpiono. To kłamstwo choć często prymitywne, to jednak zdążyło się w ciągu wielu lat mocno nawarstwić, a jego sedno jak w przypadku większości kłamstw tkwi w szczegółach.

Mam więc nadzieję, że przywołanie i porównanie tych właśnie szczegółów pozwoli rozprawić się z samym kłamstwem jak i ustawić we właściwym świetle jego twórców i głosicieli.

Zacznijmy od faktów

Pierwsze, niepotwierdzone wówczas jeszcze, sygnały o protestach w zakładach pracy w różnych częściach kraju zaczęły docierać do Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża już w pierwszych dniach lipca. Początkowe pojedyncze sygnały i skrawki informacji szybko zamieniały się jednak w strumień konkretnych wiadomości. Nikt nie miał wątpliwości, że społeczne niezadowolenie rośnie i znajduje coraz częściej upust w bardzo konkretnych akcjach protestacyjnych. Ich temat natychmiast zdominował WZZowskie rozmowy.

Najważniejsze było oczywiście gromadzenie i sprawdzanie informacji, aby mieć prawdziwy obraz tego co zaczynało się w Polsce dziać. Odmienność tej sytuacji od rożnych okresów społecznych napięć z przeszłości, leżała w tym, że strajki które wydawały się spontaniczne, wybuchały w przeróżnych miejscach w kraju. Często bardzo od siebie oddalonych.

Już w pierwszych dniach lipca odbył się strajk w sąsiadującym z Gdańskiem Tczewie. Fala strajków przeszła przez Lublin, Świdnik, Ursus, Sanok, Tarnów, Mielec, Poznań i wiele innych miast. Zarówno tych dużych jak i tych mniejszych. Przy kompletowaniu informacji nieco dziwnym wydawała się wyjątkowa ich dostępność. Pierwsze wnioski sugerowały, że albo władze zostały tym zjawiskiem w dużym stopniu zaskoczone, albo z jakiegoś powodu nie miały zamiaru tych informacji zbyt mocno ukrywać. Zastanawiając się nad tym, nie mieliśmy też wątpliwości, że jeżeli taki klimat społecznych nastrojów będzie się utrzymywał, to musi prędzej czy później mieć swoje konkretne odbicie w Trójmieście.

W tym samym czasie, od kilku już miesięcy, ciągnęła się sprawa prześladowania w stoczni Gdańskiej dochodzącej do emerytury naszej wolnozwiązkowej przyjaciółki Anny Walentynowicz. Szykanowana już od wielu mięsięcy mocniej i wyraźniej niż poprzednio, karana za niepopełnione przewinienia, pozbawiana premii, atakowana przez strażników i wreszcie przeniesiona bezpodstawnie na inne stanowisko, odwoływała się do Terenowej Komisji Odwoławczej. Czekaliśmy na rozwój wypadków związanych z jej sprawą oczekując decyzji TKO.

Zakładaliśmy, że jeśli żadna możliwa droga prawna nie da pozytywnych wyników, to będziemy musieli bronić jej inaczej.

W połowie lipca nadeszła jednak decyzja korzystna dla Anny Walentynowicz. Decyzja TKO nakazywała przywrócenie jej na poprzednie stanowisko. Stocznia swoim zwyczajem nie dawała jednak za wygraną i uznając decyzję TKO za nieprawomocną, złożyła odwołanie od tej decyzji. Sytuacja wyglądała jednak w tym momencie na tyle optymistycznie, że można było mieć umiarkowane nadzieje na jej korzystne zakończenie. 28 lipca Anna Walentynowicz otrzymała pisemne potwierdzenie prawomocności korzystnej decyzji TKO, przywracającej ją do pracy na poprzednim stanowisku. Cała sprawa wydawała się być wreszcie zakończona pomyślnie.

W tym czasie całą uwagę działaczy Wolnych Związków pochłaniał temat przygotowania się na możliwość zaistnienia strajków w zakładach Trójmiasta. Dyskutowano różne scenariusze możliwych wypadków. To właśnie wówczas pojawił się pewien znaczący spór pomiędzy Bogdanem Borusewiczem i resztą liderów grupy. Kuroń, a za jego sprawą zupełnie mu posłuszny Bogdan Borusewicz, zaczęli naciskać na jak najszybsze zorganizowanie strajku w stoczni. Oczywiście te plany nie miały nic wspólnego ze sprawą Anny Walentynowicz, gdyż ta w tym czasie nie wymagała żadnego dodatkowego działania. Kuroń i Borusewicz, uważali jednak, że idąc za przykładem innych miast należy jak najszybciej wywołać strajk na Wybrzeżu, a to oznaczało oczywiście strajk w stoczni. Powstały spór brał się z faktu, że chociaż większość z nas zdawała sobie sprawę, że nastrój niezadowolenia dotrze niebawem do Trójmiasta, to jednak taki niczym nieuzasadniony pośpiech nie znajdował większego poparcia.

Opublikowano: 30.08.2015 09:34.
Autor: WZZW
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

              image
Nasza strona jest dokładnie tym, czym pod koniec lat 70-tych był dla nas »ROBOTNIK WYBRZEŻA«. Drogą docierania do prawdy i prowokowania do dyskusji.
wzzw.wordpress.com

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Ostatnie komentarze

  • @TONTO Albo nie zadał Pan sobie trudu albo nie posiada Pan możliwości zrozumienia prostego...
  • @BIALKOWSKI Niestety "nasza" prasa nie kwapi się z rozpowszechnianiem naszych świadectw....
  • @MARIASZ Mamy podobne zdanie. Pozdrawiam Lech Zborowski

Tematy w dziale Kultura