0 obserwujących
68 notek
32k odsłony
  105   0

O wojnie w Osetii słów kilka

Długo zastanawiałem się czy napisać swój komentarz do ostatnich wydarzeń na Kaukazie. W mediach przeważają jednostronne opinie, w których sympatią obdarzana jest Gruzja. Dla mnie taki obraz sytuacji wydaje się zbyt uproszczony - dobrzy Gruzini, źli Rosjanie. Czy na pewno problem Osetii Południowej można przedstawić w tak manichejskich barwach?

Kilka miesięcy temu przez polskie media przetoczyła się dyskusja wywołana ogłoszeniem przez Kosowo niepodległości, uznano wtedy to za niebezpieczny precedens. Niewątpliwie, casus Kosowa przewartościował myślenie o problemie samostanowienia "separatystycznych" prowincji, problem w tym że nie do końca. Nie rozumiem czemu, de facto niepodległa Osetia Południowa ma pozostać w stycznych relacjach z Gruzja? Co sprawia, że prawo Gruzji do Osetii Pd, jest większe niż prawo Osetii do niezawistości uznanej międzynarodowo. Nie piszę tu nic o polityce rosyjskiej bo się na niej nie znam, piszę jedynie o prawie każdej społeczności do samostanowienia o swoim losie.

Osetia Południowa to około 70tys. ludności i obszar wielkości średniego polskiego powiatu, zatem ostatni konflikt nie toczy się o strategiczny obszar niezbędny Gruzji do istnienia, lecz o języczek u wagi, o to czy Rosja czy może Gruzja zagra na nosie przeciwnika.
Gruzinów jak i inne chrześcijańskie narody Kaukazu darzę szczerą sympatią, lecz sympatia ta nie zmieni mojego osądu iż polityka Gruzji wobec Osetii Pd, jest polityką opresji i imperializmu. Tak tak, drogi czytelniku, to że Gruzini są narodem kilkukrotnie większym niż Osetyjczycy nie może dawać im prawa do podporządkowania sobie części innego narodu.

Kolejną rzeczą o której należałoby napisać to fakt, że obecne granice Gruzji są granicami z czasów istnienia Związku Radzieckiego. To że Gruzińska Socjalistyczna Republika Radziecka w swoich granicach posiadała i Abchazje i Osetie Pd. można wytłumaczyć polityką sowiecką. Kiedy rozpadał się Związek Radziecki, doszło to umów między Gruzją a Moskwą, w których zgodzono się aby niepodległa Republika Gruzji posiadałą granice GSRR pod bezwzględnym warunkiem pozostania państwem "neutralnym" co oczywiście znaczy "pod skrzydłem" Moskwy. Kiedy władzę w Tbilisi przejeła frakcja pro-zachodnia Michała Szakaszwilego, pretendencie Gruzji do wstąpienia do NATO czy UE było złamaniem umów z 1992 i 1994 roku.

Obecna sytuacja nie jest tak czarno-biała jak prezentują to media. Rzeczywistość jak zawsze posiada liczne odcienie szarości.
Lubię to! Skomentuj21 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale