Adwokat wyczekuje.
Wyczekuje - bo w ten zawód wpisana jest niepewność.
Oczekuje na klienta, na rozpoczęcie rozprawy, na rozwiązanie sprawy, na decyzje prokuratora, wyczekuje stanowiska przeciwników procesowych i stanowiska sądu, aż wreszcie czeka na wyrok.
Aby umieć czekać trzeba nauczyć się cierpliwości.
Trzeba już wiedzieć, że więcej jest rzeczy na niebie i ziemi niż wydaje się filozofom.
I trzeba umieć przejść nad tym do porządku dziennego.
Idąc przez sądowe korytarze często widuję jak pod ścianami, na ławkach, niczym w przychodni zdrowia, usadowili się zbolali ludzie.
Czekają. Mają nadzieję. Mają złudzenia.
A pośród nich, w połach czarnych tóg krążą adwokaci, różnoracy radcowie, prokuratorzy. Swobodni i wyszczekani, bez kompleksów. Szykowni, pachnący drogimi zapachami, w garniturach w dobrym gatunku niedbale porozpinanych.
To świat żartu i anegdoty.
A także cynizmu i hipokryzji – czyli świat profesjonalizmu.
Z pozoru te dwa światy nie przystają do siebie.
W istocie jednak dopełniają się niczym dwie połówki przekrojonego jabłka.
Połączone tysiącem nici.
A jedną z nich jest nić oczekiwania.
Oczekujemy na korytarzach. Oczekujemy na schodach i na salach rozpraw.
Oczekujemy, rozmawiając o sprawie lub tocząc niezobowiązującą rozmowę.
Czekamy czytając akta i prasę, rozwiązując krzyżówki i szarady, zapadając we własne myśli, bądź oddając się upajającym marzeniom. Robimy cokolwiek lub nie robimy nic.
Nawiązujemy kontakty, sympatie, romanse.
Opowiadamy o przypadkach bulwersujących, śmiesznych i zawiłych. Plotkujemy o przywarach i śmiesznostkach innych adwokatów, sędziów, prokuratorów. W naszych rozmowach ożywają dawno zmarli bywalcy tych korytarzy i wtórują nam swymi opowieściami przeszłymi, jeszcze bardziej odległymi w czasie, ale sadowiącymi nas przez to mocniej w sądowej teraźniejszości.
Poprzez żmudne oczekiwanie tworzymy korporacyjną solidarność bractwa ludzi, dla których oczekiwanie na korytarzu sądowym jest czymś trwałym, czymś constans. Bractwa, w skład którego wchodzą nie tylko adwokaci czy prokuratorzy, lecz przeróżni biegli, lekarze, inżynierowie, psycholodzy, itd, itd.
Setki ludzi.
Świadkowie, oskarżeni, pokrzywdzeni, strony.
Tysiące, naprawdę tysiące ludzi.
Łączy nas wspólnota czekania.
A różne są rodzaje oczekiwania.
Najważniejsze jest czekanie na wyrok.
To czekanie z gatunku oczekiwań wyższej konieczności, czekanie z wyższej półki.
Oczekiwanie na wyrok ma wymiar metafizyczny.
To czas na rozważania natury ogólnej.
Chwila, gdy ze świadomością przyczyny - oczekujemy skutku.
Skutek przewidujemy. Wiemy z doświadczenia czego, mniej więcej, możemy się spodziewać.
Lecz mamy złudzenia.
A złudzenie jest pokarmem, którym żywi się proces.
Są i inne oczekiwania.
Oczekiwanie w procesie, w toku sprawy; oczekiwanie na właściwy moment zadania pytania, przedstawienia dowodu, oczekiwanie na moment ostatecznego sprecyzowania stanowiska. Oczekiwanie na nagły zwrot w sprawie.
Spokój w oczekiwaniu pojawia się z doświadczeniem.
Ci co czekają w spokoju bywają czasem nagradzani.
Adwokaci trwają w oczekiwaniu wraz ze swymi klientami.
Lecz oczekiwania ich są różne.
Oczekiwanie adwokackie ma wymiar bardziej filozoficzny, podczas gdy oczekiwanie ich klientów - wymiar praktyczny. Poruszają się więc w istocie w dwóch różnych płaszczyznach.


Komentarze
Pokaż komentarze