niktt niktt
171
BLOG

Oczekiwanie

niktt niktt Rozmaitości Obserwuj notkę 0

 


 

Adwokat wyczekuje.

Wyczekuje - bo w ten zawód wpisana jest niepewność.

Oczekuje na klienta, na rozpoczęcie rozprawy, na rozwiązanie sprawy, na decyzje prokuratora, wyczekuje stanowiska przeciwników procesowych i stanowiska sądu, aż wreszcie czeka na wyrok.

Aby umieć czekać trzeba nauczyć się cierpliwości.

Trzeba już wiedzieć, że więcej jest rzeczy na niebie i ziemi niż wydaje się filozofom.

I trzeba umieć przejść nad tym do porządku dziennego.

Idąc przez sądowe korytarze często widuję jak pod ścianami, na ławkach, niczym w przychodni zdrowia, usadowili się zbolali ludzie.

Czekają. Mają nadzieję. Mają złudzenia.

A pośród nich, w połach czarnych tóg krążą adwokaci, różnoracy radcowie, prokuratorzy. Swobodni i wyszczekani, bez kompleksów. Szykowni, pachnący drogimi zapachami, w garniturach w dobrym gatunku niedbale porozpinanych.

To świat żartu i anegdoty.

A także cynizmu i hipokryzji – czyli świat profesjonalizmu.

Z pozoru te dwa światy nie przystają do siebie.

W istocie jednak dopełniają się niczym dwie połówki przekrojonego jabłka.

Połączone tysiącem nici.

A jedną z nich jest nić oczekiwania.


 

Oczekujemy na korytarzach. Oczekujemy na schodach i na salach rozpraw.

Oczekujemy, rozmawiając o sprawie lub tocząc niezobowiązującą rozmowę.

Czekamy czytając akta i prasę, rozwiązując krzyżówki i szarady, zapadając we własne myśli, bądź oddając się upajającym marzeniom. Robimy cokolwiek lub nie robimy nic.

Nawiązujemy kontakty, sympatie, romanse.

Opowiadamy o przypadkach bulwersujących, śmiesznych i zawiłych. Plotkujemy o przywarach i śmiesznostkach innych adwokatów, sędziów, prokuratorów. W naszych rozmowach ożywają dawno zmarli bywalcy tych korytarzy i wtórują nam swymi opowieściami przeszłymi, jeszcze bardziej odległymi w czasie, ale sadowiącymi nas przez to mocniej w sądowej teraźniejszości.


 

Poprzez żmudne oczekiwanie tworzymy korporacyjną solidarność bractwa ludzi, dla których oczekiwanie na korytarzu sądowym jest czymś trwałym, czymś constans. Bractwa, w skład którego wchodzą nie tylko adwokaci czy prokuratorzy, lecz przeróżni biegli, lekarze, inżynierowie, psycholodzy, itd, itd.

Setki ludzi.

Świadkowie, oskarżeni, pokrzywdzeni, strony.

Tysiące, naprawdę tysiące ludzi.

Łączy nas wspólnota czekania.

A różne są rodzaje oczekiwania.

Najważniejsze jest czekanie na wyrok.

To czekanie z gatunku oczekiwań wyższej konieczności, czekanie z wyższej półki.

Oczekiwanie na wyrok ma wymiar metafizyczny.

To czas na rozważania natury ogólnej.

Chwila, gdy ze świadomością przyczyny - oczekujemy skutku.

Skutek przewidujemy. Wiemy z doświadczenia czego, mniej więcej, możemy się spodziewać.

Lecz mamy złudzenia.

A złudzenie jest pokarmem, którym żywi się proces.

Są i inne oczekiwania.

Oczekiwanie w procesie, w toku sprawy; oczekiwanie na właściwy moment zadania pytania, przedstawienia dowodu, oczekiwanie na moment ostatecznego sprecyzowania stanowiska. Oczekiwanie na nagły zwrot w sprawie.

Spokój w oczekiwaniu pojawia się z doświadczeniem.

Ci co czekają w spokoju bywają czasem nagradzani.

Adwokaci trwają w oczekiwaniu wraz ze swymi klientami.

Lecz oczekiwania ich są różne.

Oczekiwanie adwokackie ma wymiar bardziej filozoficzny, podczas gdy oczekiwanie ich klientów - wymiar praktyczny. Poruszają się więc w istocie w dwóch różnych płaszczyznach.


 

niktt
O mnie niktt

mam wątpliwości

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości