niktt niktt
412
BLOG

Sądy Rzeczpospolitej

niktt niktt Rozmaitości Obserwuj notkę 5

 

To istny spektakl!

Te ponure togi, te ciężkie łańcuchy?

Te śmieszne gadżety ?

Po co wstajemy, po co siadamy?

Po co mówimy, skoro i tak wszyscy wszystko wiedzą?

Sądy to ponure gmaszyska pomimo, że wyposażane bywają w mistyczne atrybuty godności.

Są więc w nich jakieś reprezentacyjne schody i majestatyczne korytarze.

Są sale szczególnie wspaniałe, gdzie prowadzi się rozprawy o niezwykle okrutne zabójstwa.

Drzwi w tych salach mają klamki z wyrzeźbioną głową lwa albo jaszczura, co złowrogo szczerzy kły. Całość skomponowana z zadęciem. Z trudną do opisania estetyką.

Lecz koniecznie wytwarzającą pewien dystans.

Wygląd sądu musi bowiem odpowiadać majestatowi Rzeczypospolitej.

Zakurzone korytarze i cieknące toalety, smutne i pomięte jak kartki wokand twarze przedwcześnie postarzałych sekretarek, a nawet same te kartki, wciąż na nowo zapełniane drobnym drukiem - wszystko to, dosłownie wszystko - musi ów majestat Rzeczypospolitej uosabiać.


 

Bo sąd to teatr!

A ja, no cóż - jestem po prostu dzieckiem tego teatru.

Wychowałem się za jego kulisami i zaraziłem jego magią.

Wdychałem jego kurz jak zarazki.

Zawiłe kombinacje korytarzy, pokrętne sieci schodów i niejasne sploty sędziowskich foteli od zawsze zjawiały się w mych młodzieńczych snach.

Ach, jakże to piękne, jakże wzniosłe, jak wielce tradycyjne!!


 

Wstajemy, wciąż wstajemy, co chwila wstajemy.

Wstajemy, bo coś mówimy, wstajemy, bo sąd się do nas zwraca, albo my zwracamy się do sądu. Wstajemy gdy sąd odczytuje swój słuszny wyrok, z którym oczywiście nie zgadzamy się.

Wstajemy kiedy sąd wchodzi i kiedy wychodzi.

Ach, jakie to piękne i wzniosłe!

 

Dbajmy o ten sztafaż.

Bo w nim tkwi nasza siła.

Kiedy przyjdzie się nam nagle zmierzyć ze zdarzeniem nieprzewidzianym, czujemy się kompletnie zagubieni. Wszczynamy straszne larum gdy pojawi się coś, co nie mieści się w starym scenariuszu.

W wielokrotnie granej i starannie wyreżyserowanej sztuce.

Wzywamy zaraz ochronę!

Wpatrujemy się w jakiś punkt na środku sali, czekając co się stanie.

Bo coś musi się stać.

Bo przekracza to granice wyobraźni.

Naszej wyobraźni!

Tak to jest.

Zniewoleni rutyną i tym niemądrym rytuałem, wcale nie lubimy wolności.

Dlatego z taką łatwością odbieramy ją innym.

Bo każdego dnia musi dziać się dokładnie to samo.

A jednak codziennie dzieje się coś zupełnie innego.


 

niktt
O mnie niktt

mam wątpliwości

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Rozmaitości