niktt niktt
283
BLOG

Kotka o imieniu Panda

niktt niktt Rozmaitości Obserwuj notkę 6

 

Niezwykłość kotów jest porażająca.

Przez całe życie, można nawet rzec, że od urodzenia, byłem w ciągłym kontakcie z psem.

Psy były w mym domu gdy pojawiłem się na świecie i towarzyszyły mi przez dzieciństwo i całą młodość. W dorosłości też, kiedy założyłem własną rodzinę, w pierwszym rzędzie wzbogaciłem ją o psa. I przez następne kilkanaście lat pies uczestniczył w naszym życiu na prawach członka rodziny. Jasnym jest zatem, że nic co pieskie nie było i nie jest mi obce.

Będąc człowiekiem w pełni dojrzałym, którego zaskoczyć czymś nieznanym nie jest łatwo, po raz pierwszy wszedłem w bliski kontakt z kotem.

Stało się to przypadkowo.

Otóż kupiliśmy dom z ogrodem. A kiedy tam zamieszkaliśmy na parapetach naszych okien zaczęły zjawiać się koty. Przychodziły i odchodziły, zainteresowane naszym życiem tylko w pewnej mierze. Interesowała ich kwestia czy z faktu, że zamieszkaliśmy w pobliżu coś istotnego dla nich wynika.

Traktowaliśmy rzecz obojętnie, pozostawiając sprawy własnemu biegowi.

Po jakimś czasie zaczęliśmy jednak poszczególne koty odróżniać, nadając niektórym nawet imiona.

Aż wreszcie pewna młoda i czarna kotka zamieszkała z nami.

To była Panda.

Rozpoczęła się nasza przygoda z kotami, która trwa do dzisiaj.

Panda była eksplozją spontaniczności i witalności, sprytu i inteligencji.

Wpatrywałem się w nią, wprost odurzony jej energią.

To co zobaczyłem przerastało wszystko to, co do tej pory widziałem.

Stała się Panda mym przewodnikiem po świecie kotów.

Poruszała się w nim z gracją i ze swobodą.

Jej czarne ciało wyginało się jakby nie miało żadnej wewnętrznej konstrukcji.

Umysł miała wolny, inteligencję niepokorną.

Byłem nią zauroczony.

Zafascynowany jej apetytem na życie, jej skłonnością do igraszek.

Jej zadowoleniem z faktu rozwiązania jakiegoś głupiego problemu, jak choćby schodzenie z drzewa głową w dół.

Czegoś podobnego nie widziałem dotąd nigdy.

W końcu już nie wiedziałem jak i czy zatrzymywać te chwile?

Czy je jakoś opisywać, a może fotografować, albo filmować?

Po dwóch miesiącach Panda wpadła pod samochód, który uszkodził jej kręgosłup.

To było w sierpniu.

Wlokła teraz tylne nogi za sobą, zupełnie nie pojmując co się stało.

Z kotki pełnej ekspresji, stała się nagle stworzeniem niezdarnym, nie panującym ani nad ruchem, ani nad fizjologią.

Nie pojechaliśmy na urlop.

Opiekowaliśmy się Pandą do grudnia, aż do chwili kiedy weterynarz ostatecznie rozwiał nasze nadzieje. Zasypiała nam na rękach, mając w oczach wciąż jeszcze apetyt na życie.

Zdołała przeżyć tylko rok.

niktt
O mnie niktt

mam wątpliwości

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Rozmaitości