Bywa, że niektóre przedmioty mają jakąś cechę szczególną.
Mają duszę, czy coś w tym rodzaju.
Duszę to już napewno mają obrazy olejne i pastele.
Mieliśmy w domu kilka obrazów w ciężkich i złoconych ramach, a także kilka w ramach mniej ciężkich i nie złoconych. Ale tylko jeden z nich miał właściwości nadprzyrodzone.
Ów obraz przedstawiał Cypriana Kamila Norwida – tajemniczego poetę.
Był to ponury pastel w ośmiokątnych ramach.
Pomimo, że w widoczny sposób sygnowany był przez artystę o innym nazwisku, istniało niczym nieuzasadnione podejrzenie, iż autorem był sam Norwid.
Takie gadanie czyniło obraz jeszcze bardziej tajemniczym.
Cyprian Kamil wisiał nad biblioteką w gabinecie Ojca. Tam było jego miejsce.
Tam zaistniał, bo tam po raz pierwszy go zobaczyłem. Tam się dla mnie narodził.
To dobre miejsce dla narodzin kogoś takiego jak poeta Cyprian Kamil Norwid.
Stamtąd spoglądał chmurnie, gdyż twarz miał zamyśloną i stamtąd wodził wzrokiem.
Bo Cyprian Kamil potrafił wodzić wzrokiem.
To była niezwykła jego przypadłość.
Wodzenie wzrokiem było ową sztuczką, której nie potrafiliśmy zgłębić.
Ileż to razy zachwycony Ojciec wprowadzał gości do gabinetu, aby pokazać im jak to Cyprian pięknie wodzi wzrokiem. Demonstrował go w całej okazałości.
W całej złożoności zagadnienia wodzenia wzrokiem.
Z uwzględnieniem niezwykłości psychiki poety, a nawet całej jego fizyczności.
Człowieka przecież takiego jak my - z krwi i kości, chociaż jednak - poety.
Goście przechadzali się po puszystym dywanie wątpiąc.
Podchodzili do Cypriana, to znów - kręcąc głowami - odchodzili, aby ponownie podejść.
Posyłali mu kontrolne spojrzenia - to z jednej, to z drugiej strony.
A Cyprian ze spokojem, na luzie, na zimno - wodził wzrokiem.
No, niesamowite!
Co bardziej sceptyczni i do życia nastawieni bardziej racjonalnie (a takich gości Ojciec miewał najczęściej), próbowali Cypriana zaskoczyć.
Udawali, że swą ciekawość już nasycili, że teraz tylko prowadzą zwykłą rozmowę na zupełnie inny temat.
I nagle błyskawicznie rzucali Cyprianowi ostatnie spojrzenie.
Sprawdzali go. Ale Cyprian nie dał się zaskoczyć.
Nie spóźnił się nigdy.
Zawsze zdążył!


Komentarze
Pokaż komentarze (6)