Wigilijną nocą pod gwiazdami
Pooraną bruzdami we śniegu,
Nasze sprawy zdławione palcami,
Zatrzymane w biegu, w pełnym biegu.
W tę Wigilię wyciszoną strachem
Twarz zszarzałą poniewiera jawa.
Ma nadzieja jest tym pierwszy trupem
A to przecież beznadziejna sprawa.
Nasza wiara drzazgą nas kaleczy
I zropieje kiedyś widmem hipokryzji.
Śnieg stopnieje, wiatr rozwieje, deszczem zdeszczy...
Nic już z naszych nie zostanie pięknych wizji.
Wtulmy twarze solidarnie w szarość
I zostańmy mimo wszystko tacy sami.
W końcu da się z tego sklecić jakąś całość
I odnaleźć jakiś sens między wierszami.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)